Otóż, szanowny markizie, w v-świecie "zwykła" kłótnia i obrzucanie się błotem, działania propagandowe przeciw innemu państwu SĄ konfliktem. Markiz próbuje użyć porównania do świata realnego - porównania bzdurnego. W świecie wirtualnym konflikt zbrojny nie może zaistnieć (atak informatyczny w 99% wypadków jest niezgodny z prawem RP), dlatego działania stosowane m.in. przez Triumwirów Erboki są atakiem stojącym w "skali v-agresji" najwyżej. Groźby tak samo.
> Czyli to jednak jest po prostu kwestia sympatii i antypatii, ewentualnie
> pewnych obaw. Sam Pan przyznaje w tym miejscu, że chodzi o umniejszenie
> roli organizmu, który uważa Pan za potencjalnie niebezpieczny. To nie ma
> nic wspólnego ze spełnianiem kryteriów uznania na gruncie prawa
> międzynarodowego. Zgodnie z tym tokiem myślenia, Scholandczycy powinni
> uznać, że nie istenieje takie państwo jak Sarmacja - bo przecież
> wielokrotnie ze strony Sarmatów pojawiały się wypowiedzi i działania
> otwarcie wrogie Scholandii, a kształt polityki zagranicznej pozostawiał
> wiele do życzenia... Państwo jest państwem, bez względu na to jaki ma
> stosunek do innych nacji. Prezentowane przez Pana poglądy wypaczają sens
> instytucji uznania.
>
W żadnym razie - markiz po raz kolejny pokazuje, że nie ma pojęcia, jak w świecie wirtualnym wyglądają stosunki zagraniczne. Tym zabawniejsze są posty markiza, im bardziej usiłuje wyglądać na eksperta w tej dziedzinie ;)
Uznanie państwowości w świecie wirtualnym ZAWSZE wiąże się z nawiązaniem stosunków dyplomatycznych. Zawsze. Nie było innego przypadku. Te dwie kwestie są nie-roz-łącz-ne. Natomiast żadna mikronacja nie nawiązuje stosunków z drugą, uważając, że niemożliwe jest normalne prowadzenie rozmów na płaszczyźnie polityki zagranicznej (przy czym normalne nie znaczy "dążące do zbliżenia", a bezpieczne, nie będące zagrożeniem dla żadnej ze stron).
Jeżeli to rozumie markiz jako "kwestię sympatii i antypatii", to tak. Tym się kierujemy. Ja bym tak tego nie nazywał.
> I to wciąż będzie państwo, tyle że jeszcze bardziej totalitarne. Czy wydaje
> się Panu, że Niemcy po dojściu Hitlera do władzy i jego reformach utraciły
> Państwowość? Czy może Rosja za takiego Stalina też przestała być państwem?
>
Ponownie - porównanie do państw realnych jest bzdurą. Choćby z tego względu, że do bytności w państwie realnym jesteśmy niejako zmuszeni, w mikronacji - nie... Totalitaryzm zaprzecza wpływowi społeczeństwa na sprawowanie władzy, co jest sprzeczne z cytowaną przeze mnie Regulacją Wykonawczą.
> Państwa wirtualne ze względu na swoją specyfikę zawsze są podatne na tego
> typu działania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by i u nas jutro wykwitł
> jakiś piękny totalitaryzm.
>
> Tak więc znów miesza Pan pojęcia i wypacza sens instytucji uznania. Państwo
> powstaje po spełnieniu pewnych obiektywnych kryteriów, wolą narodu, który
> go tworzy. Prawo narodów do samostanowienia jest jednym z podstawowych praw
> człowieka. Zajmując stanowisko takie, jakie Pan prezentuje - w imię
> politycznego interesu (pewnej sumy uprzedzeń i obaw w istocie) chce
> pozbawić Pan sporą grupę ludzi zrzeszonych w Erboce i wokół niej tego
> prawa. Tym samym sam postępuje Pan jak najbardziej zbrodnicze reżimy z
> komunistycznymi Chinami na czele - oni też uznają, że mają wiele dobrych
> powodów, by odmówić prawa do posiadania własnego państwa mieszkańcom
> Tybetu.
>
Jak wyżej. Tyle, że my nie okupujemy Erboki ani nie zabraniamy nikomu w niej działać. Schlebia markiz MSZ Dreamlandu stwierdzając, że mieszkańcom innego państwa dzieje się krzywda, gdy KD nie wyrazi formalnie swojego uznania ich państwowości ;)
Nie zabraniam nikomu w Erboce prawa do działania w niej, tworzenia jej, współdziałania z innymi mikronacjami. Stwierdzam tylko, że dla Dreamlandu Erboka państwem wirtualnym nie jest... I my z wnioskiem o uznanie państwowości na pewno nie wystąpimy.
Ciekawe zresztą, że markiz polemizuje z wszystkimi moimi argumentami, ale nie z tym, który uznałem za koronny... :) Jeżeli Erbokańczycy naprawdę tak straszliwie cierpią z powodu nieuznania przez KD, dlaczego ich pełnomocnik ds. zagranicznych nigdy nie nawiązał kontaktu z MSZ KD?
> Choćby ten fakt świadczy o wykształceniu państwowości - nie będzie Pan
> rozmawiał z jakimś ludem, tylko jego przedstawicielami, władzami państwa
> które ten lud na określonym terytorium tworzy. Od tego są władze chyba,
> żeby lud reprezentować, nie? To ma być argument za nieuznawaniem
> państwowości Erboki?
>
"Przywódcę" czy "administratora" ma też Onet, Interia, WP... To nie znaczy od razu, że są mikronacjami.
> Czy dobrze?..
>
A nie?
> Pozdrawiam,
> Marcus markiz Estreicher
> Senator
Pozdrawiam,
gen. Alchien diuk d'Archien-Liberi, Earl Warwick
Major Morbhan Poblachta Arm
Marszałek Armii Królewskiej
Minister Spraw Zagranicznych Królestwa
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET