Re: [dreamland] Aktualna mapa Dreamlandu

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 22 Sep 2007 16:27:06 +0200


Witam,

> > Jawne okazywanie niechęci i krytyka (nawet bezpodstawna i chamska) w
> żaden
> > sposób nie są "popieraniem agresji jako formy rozwiązywania
konfliktów".
>
> Nie "niechęć i krytyka", bo "niechętny i krytyczny" to jestem ja wobec
> markiza. Jednak nigdy nie mówiłem o markizie jako o osobie, którą należy
> fizycznie zlikwidować, nie nazywałem też markiza bagnem ani gnojowiskiem.

Ale to jest kwestia przyjętej retoryki. Mimo wszystko, choćby nie wiem jak źle mówiły o nas władze Erboki - nie jesteśmy w żadnym konflikcie, tym bardziej trudno mówić o próbach rozwiązania tego konfliktu w drodze jakiejkolwiek agresji. Czy uważa Pan, że połowa cywilizowanego świata krytykująca np. działania Ameryki w Iraku - jest w jakimś otwartym konflikcie ze stanami zjednoczonymi, a szczególnie ostre wypowiedzi pod adresem Busha to użycie agresji dla rozwiązania konfliktu... Tak samo poglądy Triumwira Eryka na temat Dreamlandu - są równie sensowne, jak większość rojeń tego Pana, ale w żaden sposób nie wyszły poza sferę oświadczeń deklaracji. Erboka nigdy nie stosowała, ani nawet nie próbowała stosować żadnej agresji wobec Królestwa Dreamlandu. Chyba, żeby za agresję uznać przyjazd do KD kilku wieśniaków syfiących nam na liście...

I wreszcie, czy tego rodzaju postawy zmieniają cokolwiek w statusie jakiejś organizacji jako państwa? W większości definicji państwa liczą się trzy elementy: terytorium, ludność i organy sprawujące nad tym w sposób efektywny władzę. To, czy cała ta struktura ma taki, czy inny stosunek do sąsiadów to już inna bajka. Ostatecznie - prowadzono wiele wojen, a nawet i w tej ostatniej: Stany Zjednoczone nie uznały, że nie ma takiego państwa jak Irak i w związku z tym nie ma z nimi problemu. Moim zdaniem doktryna, jaką Pan Minister prezentuje to zwykłe chowanie głowy w piasek, zamiatanie problemu pod dywan i tak dalej... Jak to mówił Wałęsa: "zbij Pan termometr, to nie będziesz Pan miał gorączki".

> Będziemy uznawać tylko te państwa, które potrafią w normalny sposób
> prowadzić względem nas politykę zagraniczną. KD uznało np. Królestwo
> Surmenii, które - chociaż nastawione bardzo krytycznie ostatnimi czasy
> wobec Dreamlandu - uważamy za mikronację zdolną do prowadzenia na scenie
> międzynarodowej działań nienoszących znamion otwartej wrogości. Owszem -
> nie uznamy nigdy państwowości tworu, który najchętniej widziałby
> Dreamland wymazany z mapy świata. Takim tworom nie należy nadawać
> statusu, który dawałby im jakiekolwiek przywileje w działaniach ze
> strony KD.

Czyli to jednak jest po prostu kwestia sympatii i antypatii, ewentualnie pewnych obaw. Sam Pan przyznaje w tym miejscu, że chodzi o umniejszenie roli organizmu, który uważa Pan za potencjalnie niebezpieczny. To nie ma nic wspólnego ze spełnianiem kryteriów uznania na gruncie prawa międzynarodowego. Zgodnie z tym tokiem myślenia, Scholandczycy powinni uznać, że nie istenieje takie państwo jak Sarmacja - bo przecież wielokrotnie ze strony Sarmatów pojawiały się wypowiedzi i działania otwarcie wrogie Scholandii, a kształt polityki zagranicznej pozostawiał wiele do życzenia... Państwo jest państwem, bez względu na to jaki ma stosunek do innych nacji. Prezentowane przez Pana poglądy wypaczają sens instytucji uznania.

> Przyjmując nawet, że w tej chwili jest dokładnie tak, jak markiz mówi -
> ustrój Erboki pozwala jej władzom w każdej chwili odebrać społeczeństwu
> jakikolwiek wpływ na rządzenie.

I to wciąż będzie państwo, tyle że jeszcze bardziej totalitarne. Czy wydaje się Panu, że Niemcy po dojściu Hitlera do władzy i jego reformach utraciły Państwowość? Czy może Rosja za takiego Stalina też przestała być państwem?

> Istnieje stałe i bezpośrednie zagrożenie
> przekształcenia Erboki w hegemonię triumwirów... Zresztą, w mojej
> opinii, cały czas stan Triumwiratu jest temu bardzo bliski.

Państwa wirtualne ze względu na swoją specyfikę zawsze są podatne na tego typu działania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by i u nas jutro wykwitł jakiś piękny totalitaryzm.

Tak więc znów miesza Pan pojęcia i wypacza sens instytucji uznania. Państwo powstaje po spełnieniu pewnych obiektywnych kryteriów, wolą narodu, który go tworzy. Prawo narodów do samostanowienia jest jednym z podstawowych praw człowieka. Zajmując stanowisko takie, jakie Pan prezentuje - w imię politycznego interesu (pewnej sumy uprzedzeń i obaw w istocie) chce pozbawić Pan sporą grupę ludzi zrzeszonych w Erboce i wokół niej tego prawa. Tym samym sam postępuje Pan jak najbardziej zbrodnicze reżimy z komunistycznymi Chinami na czele - oni też uznają, że mają wiele dobrych powodów, by odmówić prawa do posiadania własnego państwa mieszkańcom Tybetu.

> Poza tym, markizie, bądźmy poważni - Królestwo nie ma nawet możliwości
> prowadzić rozmów z "ludem erbokańskim". Jeżeli dojdzie do jakichkolwiek
> negocjacji, to nie na linii "Dreamland - Naród Erboki", a "Dreamland -
> Triumwirowie".

Choćby ten fakt świadczy o wykształceniu państwowości - nie będzie Pan rozmawiał z jakimś ludem, tylko jego przedstawicielami, władzami państwa które ten lud na określonym terytorium tworzy. Od tego są władze chyba, żeby lud reprezentować, nie? To ma być argument za nieuznawaniem państwowości Erboki?

> > Przywykłem.
> >
>
> To dobrze.

Czy dobrze?..

> Pozdrawiam,
> gen. Alchien diuk d'Archien-Liberi, Earl Warwick
> Major Morbhan Poblachta Arm
> MSZ KD
Pozdrawiam,
Marcus markiz Estreicher
Senator Received on Sat 22 Sep 2007 - 07:27:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET