Innymi słowy - dla Królestwa Dreamlandu (i dla mnie jako MSZ KD) państwem wirtualnym nie są. Myślę, że ta kwestia jest już jasna.
> Inna sprawa, że jak wykazał Konrad - przesłanki uznania za państwo
> wirtualne choćby Erboka spełnia już od dawna. Z moich obserwacji wynika, że
> bardziej na to miano zasługuje niż szereg innych - mniejszych, bardziej
> efemerycznych i mniej ciekawych - organizmów, z których wiele nie tylko
> uznajemy za państwa, ale i wchodzimy w różne wspólnoty. Możemy się czubić,
> mogę osobiście uznawać przynajmniej część władców Erboki za ciężkich
> idiotów, ale obiektywnie należy stwierdzić, że Erboka w pełni zasługuje na
> miano państwa wirtualnego. Przez sporą część społeczności międzynarodowej
> zresztą jest wprost za takie państwo uznawana. Tak naprawdę uznania przez
> Dreamland nie ma tylko dlatego, że się nie lubimy. I tyle. Może warto
> byłoby jednak zastanowić się, czy grając kartą odmowy uznania za państwo
> wirtualne tylko na podstawie antypatii - nie wypaczamy całej instytucji
> uznania.
>
Nie, Erboka nie jest nieuznawana przez nas ze względu na jakiekolwiek antypatie. Postaram się wykazać sprzeczności z cytowaną już przeze mnie Regulacją Wykonawczą.
"Art. 5.
(1) otwarcie lub w sposób oczywisty popiera agresję jako formę rozwiązywania konfliktów;"
Związane z Dreamlandem zachowania Wielkiego Triumwira Eryka, a także p. Bogusja (którego osobiście darzę dużą sympatią) budzą wątpliwości, czy aby uznając Erbokę za mikronację nie usprawiedliwiamy i legalizujemy postawy jawnej agresji i otwartej wrogości wobec innego państwa wirtualnego.
Po drugie:
"Art. 4.
2. Forma rządu nie może prowadzić do całkowitego zanegowania znaczenia społeczności i jej wpływu lub wpływu poszczególnych jej członków na sposób sprawowania władzy."
Można się oczywiście kłócić, czy ustrój totalitarny prowadzi do zanegowania wpływu członków społeczności na sposób sprawowania władzy - w opinii Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Rządu Królewskiego tak. A wypowiedzi Triumwira Eryka na temat totalitarności Erboki przypominać chyba nie muszę?
Na marginesie - chciałbym, żeby ktoś z Erbokańczyków zamieszkałych w KD oświecił mnie, jak w Erboce wygląda kwestia aktualizowania spisu obywateli.
W v-świecie istnieje też dobry zwyczaj zwracania się z prośbą nawiązania stosunków dyplomatycznych do starszego państwa przez młodsze. Nie jest to oczywiście uregulowane w żaden sposób prawnie, ale tradycja ta jest powszechna w całym mikroświecie. Jak dotąd nie zauważyłem, żeby władzom Erboki zależało na wzajemnym uznaniu państwowości. Więc jeżeli obywatele Triumwiratu czują się w jakiś sposób poszkodowani przez obecny stan rzeczy, sugeruję zwrócenie się do władz własnej organizacji.
> Na marginesie - cytat zaprezentowany przez Konrada raczej nie przynosi
> chluby Erboce i jej władzom. W moich oczach nie jest to wypowiedź, która
> przystoi człowiekowi chcącemu uchodzić za członka najwyższych władz
> szanującego się państwa. Jednak to, że od dawna nie mam nawet krzty
> szacunku dla osoby Eryka/Luke'a Woody'egom, wpółzałożyciela Erboki, w żaden
> sposób nie przeszkadza mi uznawać, że całkiem sporo całkiem wartościowych
> ludzi sprawiło, że Triumwirat Erboki na stałe wpisał się w historię
> polskich mikronacji i w pełni załużył na uznanie go za państwo. Żart z
> "organizacją Erbokańską" przejadł się już dawno i bicie w ten bębenek bez
> opamiętania dowodzi tylko tego, że niektórzy z naszych polityków są ludźmi
> zbyt małego kalibru, by spojrzeć w oczy pewnym faktom i przenieść zabawę na
> wyższy poziom.
>
Nie zgadzam się z markizem.
> Pozdrawiam i życzę dobrej nocy,
> (-) Marcus markiz Estreiche
Pozdrawiam,
gen. Alchien diuk d'Archien-Liberi, Earl Warwick
Major Morbhan Poblachta Arm
MSZ KD
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET