> Jak już wspomniałam w którejś z moich poprzednich wiadomości, trwają
w tej sprawie rozmowy...
Jak już wspomniałem w którejś z moich poprzednich wiadomości, bardzo mnie to cieszy :) Ale ich efekty jeszcze nie są widoczne z perspektywy MSZ KD. W tej chwili jeżeli zmieniają sytuację, to wewnętrzną - w Erboce :)
Poza tym, skoro nadal toczy się dyskusja na temat nawiązania stosunków dyplomatycznych z KD, to znaczy, że ktoś ma co do tego wątpliwości. I to z kolei smuci.
> Swoją drogą, to przykre, że dalej pamięta się dawne objawy wrogości.
Teraz ludzie się zmienili, poglądy się zmieniły, Antykwiusz Spraw
Zagranicznych się >zmienił(^_-), nie ma Nagisy. Ale z resztą, skoro tak
się na to zappatrujecie.
Nie rozumiem ostatniego zdania, Ekscelencjo :) To, że pamiętamy niedawne przejawy jawnej i bezpośredniej wrogości jest dziwne? To, że oczekujemy jeżeli nie przeprosin, to zapewnienia, że to się nie powtórzy? Powinniśmy wyjść z założenia, że jeżeli od niedługiego w gruncie rzeczy czasu władze Erboki nie szkalują Królestwa, to Erboka może dla nas od razu być bezpiecznym i bliskim partnerem na scenie międzynarodowej? Powinniśmy z całkowitą ufnością podchodzić do organizacji, którą kieruje jeden z secesjonistów? Być bezgranicznie szczerzy i otwarci dla państwa, które oficjalnie jest tworem totalitarnym?
Nie wykluczam zbliżenia z Erboką. Dreamland jest w stanie zlekceważyć (bo wyrażenie "przebaczyć" zdecydowanie nie pasuje do spraw zagranicznych) dawne urazy. Ale one nie odchodzą w zapomnienie, Ekscelencjo. I Dreamland musi mieć powód, żeby przedłożyć współpracę z Erboką nad pamięć o tych urazach.
Dreamlandczycy są Narodem dumnym. Pamiętają o swojej historii i dziedzictwie.
Pozdrawiam,
gen. Alchien diuk d'Archien-Liberi, Earl Warwick
MSZ KD
>>> http://link.interia.pl/f1b7b Received on Thu 23 Aug 2007 - 16:42:02 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET