> Ma Pan za złe, że nie wszyscy włączają się w dyskusję? Obecnie dyskutuje
> Panów w porywach czterech, a jeden mail nie różnie się w zasadzie od
> drugiego. Nie widzę najmniejszego sensu w czytaniu tych 'merytorycznych'
> pyskówek.
O ile wiem, nikt nie każe Panu czytać czegokolwiek. Jeśli mnie coś nie interesuje - nie czytam tego. Czy do wydawców powiedzmy harlequinów (zakładając, że nie przepada Pan za tego typu literaturą) również ma Pan pretensje? Że Pan nie widzi sensu czytania takich książek, a jednak one się pojawiają? Zakładam, że nie. Po prostu ich Pan nie czyta. Więc po kiego czorta czyta Pan dyskusje w wątku, który nie jest dla Pana interesujący i - co więcej! - włącza się do niej? Potrafi to Pan jakoś rozsądnie wytłumaczyć?
Czy mam do kogokolwiek pretensje, że nie włącza się w dyskusję? Skąd ten pomysł? Mam pretensje do osób, kóre mają gdzieś meritum sporu (nie wiem - nie potrafią się odnaleźć i zająć stanowiska w przedmiotowej kwestii albo im ona zwyczajnie zwisa) i jedyne co mają do powiedzenia, to to że nie podoba im się, iż w ogóle kilka osób na jakiś temat dyskutuje. Czy żaden Dreamlandczyk nie ma nic ciekawego do powiedzenia poza tym, że lubi jak rozmawia się cicho?
Byłbym wniebowzięty, gdyby jeden z drugim napisał: Estreicher, Neumann czy Wakowski w tej sprawie tu i tam nie masz racji, bo to i tamto... Ale nie: lepiej poprosić innych żeby się zamknęli, skoro samemu nie ma się nic ciekawego w przedmiocie sporu do powiedzenia. Odczuwam coraz większą pogardę do tej bandy świętoszkowatych trucheł, która jedyne co potrafi wyrazić na LDKD to swoje święte oburzenie formą tej czy innej wypowiedzi.
> > Za psucie atmosfery? Dyskusją? Proszę spróbować. Psucie humoru
moderatorowi
> > na szczęście nie jest karalne. Ukaraniem moderatora skończyć się może
za to
> > zmoderowanie uczestników merytorycznej dyskusji.
>
> Psucie humoru nie tylko moderatorowi.
Psucie humoru komukolwiek. Bez znaczenia.
> Jeśli szukają Panowie miejsca do przedstawiania swoich 'merytorycznych'
> argumentów to najodpowiednieszym miejscem będzie sala sądowa. Wszyscy
> chętni zainteresowni z pewnością przeczytają protokół.
A LDKD nie jest odpowiednim miejscem na dyskusję, zdaniem Jaśnie Pana? Może rozwinę ten skrót: Lista Dyskusyjna Królestwa Dreamlandu. Zwracam uwagę na słowo: DYSKUSYJNA. Oczywiście, możemy się umówić, że na tej liście będziemy od tej pory jedynie pozdrawiać się i wyrażać sobie miłość.
> Tym "kimś jeszcze" jest już spora grupa obywateli.
A dyskutujący niby nie są obywatelami Królestwa?
> A co do poziomu Panów
> dyskusji, to będzie się zapewne zniżał w miarę narastania konfliktu.
> Zresztą nie pierwszy raz.
Wolę już, gdy ktoś podejmuje dyskusję, nawet w sposób mało elegancki, niż siedzi na czterech literach i nie potrafi zabrać głosu w żadnej kwestii (oczywiście poza kwestią tego, żeby inni też się pozamykali).
A na koniec, na pocieszenie - jutro wyjeżdżam na mniej więcej tydzień w ramach swojego migotania. Wreszcie na LDKD zapanuje błoga cisza, będziecie sobie Państwo kiwali głowami i przesyłali całusy w spokoju.
> Pozdrawiam,
> Patrick Ch. wicehrabia van Hadden
Pozdrawiam,
Marcus markiz Estreicher
Received on Thu 16 Aug 2007 - 11:15:46 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET