Cała reszta ujawnionych przez Marcusa rzeczy, jakoś kompletnie mną nie wzrusza. Za przygotowanie składu gabinetu na wypadek wygranej, można partię tylko pochwalić. Decyzja o tym, kiedy informacje o planach wyborczych zostanie ujawniona należy do partii. Postrzegam to jako element planu, jak rozegrać kampanię wyborczą. A potknięcie pana Cypriana... cóż, jest to zabawny, anegdotyczny wypadek, nic ponadto. Próba zatuszowania przecieku przez Gabriela na mnie zadziałała. Do momentu oficjalnego ujawnienia planów partii byłem przekonany, że w razie wygranej PSiPu, Premierem nadal będzie Józef Kalicki. Zaskoczyło mnie, że po niecałej pół kadencji, pan Kalicki jest już bez pary.
A projekt, by członkowie partii oddawali na swoich kandydatów głosy w sposób zaplanowany? Na pierwszy rzut oka może się to wydawać nieetyczne, ale jak się nad tym głębiej zastanowić - 14 osób to czasem może być nawet 40% głosów. Czy to aż takie zaskakujące, że taka grupa ma potężny wpływ na wynik wyborów? Zresztą ten przypadek tylko udowodnił, że scenariusz w którym jakaś grupa kilkunastu osób przejmuje faktyczną kontrolę nad wynikami wyborów, jest raczej nie możliwy do realizacji. W naszych warunkach, tak duża grupa jest już zbyt luźna, by mogła koordynować działania. A zeznanie pani Fabioli dowodzi, że nawet w warunkach partyjnych Dreamlandczycy reagują oporem na próby ograniczenia ich indywidualności. PSiP zdawał się mieć niewyczerpane zasoby ludzkie w swojej dyspozycji, ale kolejni członkowie zdają się "wypalać" albo po trzech miesiącach bycia Premierem albo po kadencji zasiadania w IP. Zdziwiło mnie, że Paweł von Kopp jest jedynym posłem ubiegającym się o reelekcję. Partia musi ratować się wciąż wystawiając coraz to nowe twarze na pierwszy front, powtarzając schemat krótkiego cyklu życia, jaki znamy z poprzednich partii - DPM i SF.
(-) Paweł, R. Received on Sun 22 Jul 2007 - 08:38:04 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET