Albonie, ale czy bez Senatu będzie nam lepiej? Pewnie, jest wyniosły, jest tajemniczy, jego lista jest tajna, a informacje nawet nietajne rzadko wypływają, szare eminencje, pociągają za sznurki, państwo w państwie, układ, szara sieć, wszystko to prawda. Ale to właśnie jest to, co czyni Senat ciekawym elementem naszego krajobrazu. Jest zagadką, pokusą, mrocznym widmem, kozłem ofiarnym.
Po wyborze Benedykta XVI jeden z kardynałów biorących udział w konklawe ujawnił prasie jak rozłożyły się głosy podczas wyboru papieża. Najbardziej skrywana tajemnica, obwarowana mistycznymi obrzędami i tradycjami - karty do głosowania po zliczeniu głosów naniza się na srebrną nić i wrzuca od razu do ognia itp. I co się okazało? Okazało się, że rozkład głosów był zupełnie do przewidzenia - zaskoczenia nie było. Bańka prysła. Okazało się, ża tajemnica jest ekscytująca tylko dopóki jest tajemnicą.
Nie powiem, że tak jest, ale nie można wykluczyć, że gdyby lista Senatu stała się jawna, mogłoby się okazać, że Senatorowie debatują nad całkiem przyziemnymi rzeczami, a ich opinie nie różnią się bardzo od tych wyrażanych na głównej, i że ogólnie można przewidzieć co popierają, a gdzie się ze sobą niezgadzają. Póki co jednak na szczęście nie wiemy na pewno, że tak wygląda rzeczywistość. Skoro Senat jest taki skryty to może jednak ma coś do ukrycia? Może faktycznie pociągają za sznurki? Może rzeczywiście są wszystkowiedzący?... Może naprawdę są szarzy?
Pozdrawiam,
(-) Paweł, R
Received on Mon 18 Jun 2007 - 13:36:23 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET