>> Generalnie zgadzam się - chociaż uważam, że jeśli projekt zgłoszony pod >> obrady nie został w żaden sposób wyjaśniony czy umotywowany przez >> projektodawcę, to poseł ma pełne moralne prawo odrzucić go już z tego >> tylko powodu.
Nie mówię wcale, że odrzucanie takich projektów ma być regułą - ale uważam, że jeśli projektodawca nie pofatygował się, by wyjaśnić przyczyny swoich działań, to poseł może postąpić analogicznie i projekt odrzucić, jeśli tylko nie jest do niego w pełni przekonany.
Proces ustawodawczy widzę jako pewną dyskusję - analogiczną np. do obrony pracy naukowej. Projektodawca przedstawia "komisji" analizę problemu i swój pomysł na rozwiązanie, oraz wyjaśnia, czemu tak a nie inaczej lub jak do tego doszedł. Jego zadaniem jest przekonanie adresatów, że dany projekt jest potrzebny i pomoże w rozwoju Królestwa. Jeśli ktoś wyłącznie przedstawia projekt, nie próbując nawet nikogo przekonać - to szacowne jury nie powinno na wszystko się zgadzać, czy to z uprzejmości, czy strachu.
W takiej sytuacji zadanie pytania przez posła jest tylko wyrazem dobrej woli - ale nie jest moralną koniecznością, bez której głosowanie przeciw jest niewłaściwe. Pamiętajmy, że zadaniem posłów jest również ochrona systemu prawnego Królestwa przed nadmiernym, a więc szkodliwym, rozrostem. Prawie każdy nieuzasadniony projekt na starcie uznaję za niepotrzebny - o ile więc nikt nie spróbuje mnie przekonać, jestem przeciw.
Pozdrawiam,
ax. Ghardin
Received on Fri 15 Jun 2007 - 09:55:57 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET