> Tak długo, jak długo baron Taheto pracować będzie w SGK - będzie on
> mógł przedstawiać stanowisko szkoły.
Interesujące podejście. Zna Pan przykład jakiejś szkoły, w której wszyscy nauczyciele (a może i inni pracownicy?) mają prawo decydowania w sprawach szkoły na równi z dyrektorem? Zgodnie z moją wiedzą z zakresu teorii zarządzania (chociaż ekspertem tu raczej nie jestem) - instytucja zarządzana w taki sposób nie ma szans skutecznego działania...
> Pana WIchury pytałem, gdyż jest
> on pracownikiem KSI, a podczas tworzenia ustawy był on, że tak się
> wyrażę, pod ręką - udzielił mi informacji na temat swojej pracy i
> zawodu, który reprezentuje.
Rozumiem - proszę jednak nie traktować tego jako oficjalnej konsultacji z KSI. Nie zwrócił się Pan do instytucji KSI, lecz do znajomego informatyka.
[...]
> No właśnie. Dlaje nie rozumiem, czemu KSI ma do mnie takie pretensje.
> Owszem - może to spowolnić pracę CRMu, ale nie sądzę, aby było to
> spowolnienie naprawdę znaczne. Nawet jeśli, wszystko może wyjść w
> praniu - a odpowiednie błędy zawsze można poprawić. Oczywistym jest,
> że przewidzieć wszystkiego nie mogę, nawet wtedy, kiedy mój projekt
> jest sprawdzany przez kilka różnych, niezależnych osób.
Przede wszystkim - nie mam osobistych pretensji do Pana :) Akurat Pan podjął dyskusję - co doceniam i za co dziękuję :) - więc to Panu się trochę "obrywa".
Moje zarzuty są dwojakie. Po pierwsze - do projektodawców, o zgłaszanie projektów bez żadnych wyjaśnień i komentarza. Po drugie - do posłów, o akceptowanie projektów bez dostatecznego zastanowienia, rozeznania w problemie, rozpatrzenia skutków i wykonalności popieranych przepisów.
Oczywiście, że wszystkich błędów nie można przewidzieć - ale należy dążyć do eliminacji większości. Podstawowym działaniem w mojej opinii powinny być konsultacje z tymi podmiotami, które będą dane prawo wykonywać - czy to z KSI, czy z Namiestnikami, czy z właściwym ministrem. Następnie zaś - nie mniej ważne konsultacje z tymi ludźmi, którzy w przedmiocie projektu mają jakieś doświadczenia - czy to na polu rozwiązań prawnych, czy technicznych. Izba Poselska jest jedyną instytucją w procesie ustawodawczym, która nie ma narzuconych limitów czasowych na swoje działania - a więc jedyną, która takie konsultacje może realizować, podobnie jak szczegółowe debaty nad stanowionym prawem. Niestety, z tego zadania moim zdaniem się nie wywiązuje.
(...)
> Przykro mi, ale w tej kwestii pomóc nie mogę - nie mniej jednak skoro
> KSI nie będzie miało czasu, chęci i możliwości - mogę zabrać się za
> wykonanie założeń ustawy skutecznie przy tym paraliżując cały system
> :P
Problemem nie jest brak ludzi, którzy mogą, ale nie umieją. Problemem jest brak tych, co mogą i umieją. Przykro mi, ale reszta nas nie urządza :) Chyba, że mój zwierzchnik (w osobie JKM) uzna, że lepiej wprowadzić kolorowe paszporty, paraliżując resztę CRMu - wtedy oczywiście skorzystamy z Pańskiej pomocy :)
(...)
>> Proponuję Panu nie napisanie ustawy (bo w żaden sposób nie jest tu >> potrzebna), ale opracowanie mechanizmów bezpieczeństwa (w końcu tacy >> informatycy również musieliby otrzymywać pełny dostęp do skryptów i baz >> Dreamlandu), a następnie znalezienie chętnych informatyków o >> odpowiednich umiejętnościach. Napisanie ustawy nie zmienia >> rzeczywistości, a problemy częściej mnoży niż rozwiązuje.
Tutaj nie odniósł się Pan do moich słów - czy to znaczy, że zgadza się Pan, czy też, że (celowo lub przypadkiem) je pomija?
>>>> A jeśli odpowiedzialności takiej nie będą w stanie podjąć - czas zastanowić
>>>> się nad likwidacją IP.
>>> To już ostre słowa, ale nie pan je wymyślił. Byli tacy mili panowie
>>> drzewiej w Polsce i nawet referendum przeprowadzali w tej sprawie. Co
>>> prawda oni senat likwidowali, ale na jedno wychodzi - dążyli do
>>> pozostawienia tylko jednej izby. 3x tak czy jakoś tak to hasło było...
>> Porównanie do PPRu i sprawy referendum '46 uważam za obraźliwe. Jeśli
>> faktycznie uważa Pan je za uzasadnione, a sytuację za analogiczną ("na
>> jedno wychodzi") - proszę o potwierdzenie Pańskich słów, a dyskusję
>> przeniosę do Sądu, coby nie zalewać nią forum.
Porównał Pan moją propozycję z propozycją komunistów, podsumowując, że "na jedno wychodzi" - że nasze cele są takie same. Dla mnie jest to insynuacja poniżej pasa, mocno obraźliwa. Podobnie mógłbym porównywać Pańskie stanowisko do konfederatów targowickich, broniących swojej wygodnej, uprzywilejowanej i wolnej od odpowiedzialności pozycji w imię rzekomej "obrony zagrożonej demokracji". Nie zrobiłem jednak tego - wolałbym pozostać na gruncie rzeczywistych argumentów, miast tak miernej erystyki.
> Ja osobiście uważam, że to
> pomysł zły. Pozostawienie samego Senatu jako władzy ustawodawczej
> dawałoby mu dużo większą władzę i powodowałoby rozprężenie
> odpowiedzialności także i tam. Scentralizowanie władzy w rękach króla
> mogłoby okazać się niebezpieczne. Może nie teraz, gdyż JKM jest osobą
> wysoce mądrą i jest moim autorytetem, ale gdyby w przyszłości pełnie
> władzy dzierżyła osoba nieodpowiedzialna, która swoimi działaniami
> doprowadziłaby do upadku Królestwa? Na razie sytuacja jest patowa -
> Izba Poselska pilnuje Senatu i Króla, Senat pilnuje Króla i Izby
> Poselskiej, Król pilnuje obu Izb.... Dzięki temu udaje się trzymać
> jako-taki porządek w tym państwie.
Rzecz w tym, że moim zdaniem Izba Poselska nie wywiązuje się właściwie ze swoich obowiązków, a Senat i Król nie mają dobrych środków, by to na Izbie wymóc. Dlatego uważam zmianę ustrojową za potrzebną. Po to, by prócz (dość wątpliwej) stabilizacji Królestwo miało jeszcze szanse na rozwój - a jeśli prawo nie może w tym pomóc, to żeby chociaż istotnie nie przeszkadzało.
(...)
Z poważaniem,
ax. Ghardin,
KSI
Received on Thu 14 Jun 2007 - 13:23:11 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET