(wrong string) łe zgranie, Panowie.

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 11 Jun 2007 09:22:04 +0200


Witam,

Szanowny Panie Premierze,

> Oraz jak zwykle czujny markiz Estreicher, który wziąwszy sobie za cel
> dane osobistości lubuje się we wszelakiej krytyce, która staje się
> krytyką dla samej krytyki.

Po pierwsze: krytykę dla krytyki to właśnie Pan uprawia w tej chwili. Proszę wskazać mi trzy moje maile z ostatniego okresu, które były krytyką dla krytyki. Ja, o ile sobie przypominam: krytykowałem MSZ za sytuację z Lotniskiem - w celu bardzo konkretnym, wskazując co powinno być moim zdaniem zrobione (i tak się stało, banner znikł, by po jakimś czasie pojawić się już z dodanym KD - jednak można było), krytykowałem brak sensownej polityki informacyjnej Rządu, nawet zaoferowałem Panu swoją pomoc w zakresie jej prowadzenia (która ostatecznie nie została przyjęta), sam Pan doszedł chyba do wniosku, ze słusznie bo jakiś tam raport wreszcie ogłosił... Teraz też wskazuję, że taki skoordynowany publiczny i zmasowany atak na monarchę jest nieodpowiedzialny. Pisałem już dlaczego tak uważam i jak moim zdaniem powinna być sytuacja załatwiona. Za każdym razem jest więc to krytyka konstruktywna i będąca środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.

> Czyżby był to nowy okres (rozdział) w życiu
> Mości markiza?

Najwyraźniej. Staram się dbać o pewne urozmaicenie.

> Gdyby Waszmość zadał sobie trud by chwilę przystanąć w swym galopie to
> może dogoniłaby markiza myśl, iż może autor wybrał taką, a nie inna
> formę bowiem taką uważał lub taka była po prostu konieczna?

Chylę czoła przed tą błyskotliwą refleksją. Oczywiście, że skoro wybrał taką drogę, to najpewniej uznał, że jest konieczna albo przynajmniej najlepsza. Tylko: konieczna do realizacji jakiego celu? Rozumiem, że przez "autor" rozumie Pan Premier "Alchien de Archien". Otóż proszę jeszcze raz pogrążyć się w lekturze mojego maila - piszę tam dlaczego taka droga nie była ani koniecznia, ani najlepsza, przynajmniej jeśli chodzi o deklarowany cel zmotywowania Króla do zainteresowania się mailami.

> Zaś próby zdyskredytowania Mości markiza Archiena ... (tylko w jakim
> celu?) nie świadczą dobrze o Mości markizie.

Nie próbuję zdyskredytować markiza de Archien. Nie bardzo wyobrażam sobie w jakim celu miałbym to robić? Ile tych prób (używa Pan liczby mnogiej, więc pewnie widzi je na każdym kroku) Pan dostrzegł i w których miejscach?

> Każdy kto choć trochę
> miał styczności z Mości Marszałkiem zna jego poglądy i stanowisko nt.
> Korony.

Ja nie wypowiadam się na temat poglądów markiza de Archien, tylko konkretnego zachowania. Lojalnie postępujący pracownik załatwia sprawę swojej ewentualnej dymisji w cztery oczy z przełożonym, a nie przez media. Jeśli chodzi o słowo "obłuda" miałem na myśli konkretną wypowiedź. Otóż swój protest-song Alchien zakończył wersami zapewniającymi o tym, jak bardzo dba o autorytet monarchy. Czemu miałby o tym pisać, jeśli sytuacja by na to jednoznacznie wskazywała? Tego rodzaju zapewnienia towarzyszące konkretnemu zachowaniu, a stojące z nim w oczywistej sprzeczności - zawsze brzmią obłudnie.

Tym bardziej, że już nie tylko o sam mail markiza de Archien mi chodiło, ale o całokształt wczorajszych maili ze strony Alchiena i osób z nim najbliżej związanych czy to przez więzy rodzinne, czy to przez pracę. Moja ocena wczorajszych wydarzeń była jednak błędna, za co będę przepraszał w jednym z kolejnych maili.

>Prosiłbym, a nawet wręcz domagam się, aby Waszmość więcej nie
> podejmował prób by targnąć się na jego dobre imię.

Nie podejmuję takich prób.

> --
> Z poważaniem,
> sierż. sztab. Józef wicehrabia Kalicki

Pozdrawiam,
Marcus markiz Estreicher Received on Mon 11 Jun 2007 - 00:22:24 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET