Wiersz napisałem natchniony twoim, Marcusie, artykułem o spektaklu w Scholandii autorstwa sam-wiesz-kogo (brzmi jak z Harry'ego Potter'a). Znaczy, zainspirowało mnie jedno zdanie ;) mówiące o tym, że w Dreamlandzie nie udało się zebrać tetaru mimo moich starań. Odżyła we mnie chęć do wystawienia spektaklu. Ale najpierw musiałem napisać sztukę. Spróbowałem przenieść czytających w bardziej mroczny świat, ponieważ chciałem spróbować pesymistycznego wiersza... zresztą to stwarza piękny nastrój :) Aby mi uwierzono, że wiersz jest mój, musiałem pisać wiele o Dreamlandzie wymieniając konkretne postacie (zawsze tak robię, żeby nie oskarżono mnie o przepisaywanie wierszy realnych poetów). Tak właśnie wyszła mi ta ciekawa ciapka, którą za każdym razem można inaczej odczytać. Nie narzekam na ciszę, narzekam na los wszystkich mikronacji. Bo czy panują tam kłótnie, czy bezwzględna cisza i tak upadną. I to jest smutne, bo każdy wkłada w nie cząstkę siebie.
> Zamiast więc marudzić (choć Pan
> Gabriel pięknie marudzi)
Ach, dziękuję :) Słyszałem, żeby zajmować się szczególnie tym, co nam wychodzi... ;)
> zróbcie coś ciekawego! Zadziwcie nas, a nie
> oczekujcie bycia zadziwionym! :)
Choć i to drugie jest miłe :P
>
> Zresztą - Pan Gabriel zadziwi nas już pojutrze, prawda? :)
Prawda :)
>
> Już widzę, jak Medgar i Jacques krzywią się z niesmakiem, ale muszę to
> powiedzieć: życie jest piękne, to wirtualne też! Więc cieszcie się nim i
> wykorzystajcie je dobrze, Panowie! :)
Amen :)
>
> Pozdrawiam,
> (-) Marcus markiz Estreicher
kpt. sir Gabriel Grandin
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET