Re: [dreamland] Oświadczenie M. Estreichera.

From: Król Dreamlandu <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Fri, 25 May 2007 12:20:42 +0100


Z mojego punktu widzenia Łukasz Wakowski posługuje się kruczkiem prawnym, aby osiągnąć cel z pominięciem przewidzianej ku temu prawem procedury - w tym przypadku odrzucenia weta przez Parlament. Same to działanie nie jest może bezpośrednio niezgodne z prawem, ale moim zdaniem jest niemoralne, ponieważ stanowi omijanie prawa, szukanie drogi naokoło procedury określonej w Konstytucji. Odebrałem takie zachowanie jako szantaż polityczny i odmówiłem ugięcia się przed nim.

Nie twierdzę, że terminu nie przekroczyłem; nie twierdzę, że Królowi powinno być wolno wszystko; nie twierdzę, że za nieprzestrzeganie prawa nie powinno być konsekwencji. Twierdzę jednak, że unieważnienie weta jest konsekwencją niewspółmierną do przewiny - ogłoszenia tego weta 65 minut po terminie.

Co więcej, śmiem twierdzić, że gdyby to weto dotyczyło ustawy, na której PSiP-owi nie zależy (na przykład gdybym zawetował po terminie ustawę, którą sam zgłosiłem pod obrady IP), nikt nie robił by z tego takiej afery i nie próbowano by nawet ważności takiego weta podważać.

O północy 22 maja nie wydarzyło się nic istotnego dla sedna całej sprawy. Nie zakwitł 600-letni kwiat, nie minął termin składania oświadczeń lustracyjnych. Weto wydane o 1:05 miało u swojej podstawy dokładnie takie same zastrzeżenia do wetowanego aktu, jakie miało by, gdybym ogłosił je dwie godziny wcześniej. Jeśli Łukasz Wakowski ma więc zastrzeżenia do mojego weta i uważa, że zawetowana ustawa powinna była stać się prawem, miałby takie same zastrzeżenia, gdyby weto ogłoszono w terminie. Fakt, że markiz Wakowski nie skupia się na swoich merytorycznych zastrzeżeniach, a zamiast tego koncentruje się całkowicie na proceduralnym niedociągnięciu, świadczy dla mnie o jednej z dwóch rzeczy. Albo o tym, że idzie na łatwiznę, albo o tym, że wie po prostu, że nie znajdzie w Parlamencie poparcia dla odrzucenia mojego weta, tym samym widzi, że legalna droga przewidziana dla osiągnięcia jego celu jest dla niego zamknięta - i szuka dróg pobocznych. Fakt, że Senat nie poprze odrzucenia weta, został nawet zresztą przez Łukasza Wakowskiego wspomniany.

Mówiąc wprost markiz Wakowski twierdząc, że jego jedyną intencją jest obrona zachowania prawa, okłamuje sam siebie (bo nie wydaje mi się, by ktokolwiek inny łudził się, że tylko o to chodzi). W moim rozumieniu następuje instrumentalizacja prawa mająca na celu obalenie weta przy braku poparcia wymaganych 2/3 Parlamentu dla takiej akcji. Dlatego właśnie, choć nie udaję niczego i przyznaję się wprost, że spóźniłem się o godzinę, zamierzam bronić prawomocności mojego weta.

Konstytucja przyznaje Królowi prawo weta po to, by mógł bronić systemu prawnego przed bublami. I obronę Królestwa przed złymi ustawami postrzegam jako swój obowiązek konstytucyjny. Wartościując obowiązki narzucone mi przez Konstytucję, ten stawiam wyżej niż obowiązek dotrzymania terminu weta. Gdybym minutę po północy machnął ręką, skasował mail, który już wtedy miałem zaczęty i ogłosił ustawę, która moim zdaniem zaszkodzi dreamlandzkiemu prawodawstwu - wtedy dopiero naprawdę uchyliłbym się od powinności narzuconej mi przez Konstytucję. Uważam za niedopuszczalne, by kruczków z Konstytucji używano po to, by przemycić do systemu prawnego akty, które z tą samą Konstytucją są niezgodne.

(-) Paweł, R. Received on Fri 25 May 2007 - 04:20:48 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET