Re: [dreamland] Oświadczenie M. Estreichera.

From: Łukasz Wakowski <wakowski_usunto_at_gmail.com>
Date: Thu, 24 May 2007 20:02:00 +0200


Estreicher pisze:
> [...]
>
> Przede wszystkim: uważam, że prawo nie jest i być nie powinno celem samym w
> sobie, ani też nie jest i nie powinno być najwyższą wartością. Prawo jest
> jedynie środkiem do celu, instrumentem służącym realizacji wyższych
> wartości. Nie ulega wątpliwości, że Jego Królewska Mość naruszył prawo
> ogłaszając weto po przysługującym mu terminie. Czy jednak cel norm, które
> przekroczył - został w jakikolwiek sposób zniweczony? Wręcz przeciwnie -
> został w pełni zrealizowany. Celem tym jest bowiem zapewnienie monarsze
> możliwości skutecznej kontroli jakości stanowionego prawa, a termin który
> jego uprawnienie w tym zakresie ogranicza, umożliwia po prostu szybsze
> ogłoszenie ustawy w momencie bezczynności Jego Królewskiej Mości -
> pozwalając wyręczyć go Marszałkom obu izb Parlamentu.

Marcusie, jesli tak lubujesz się w wykładaniu prawa to udaj się do Edwarda - niech Cię zatrudni. Tym czasem poddam krytyce Twoją opinię.

Jak odczytujesz dane przepisy, tworząc "sobie w głowie" normy dokonujesz wykładni prawa. W Twoim przypadku jest tak, że doszukujesz się treści których nie ma w Konstytucji. dokonując wykładni prawa należy dokładnie rozumieć każde słowo użyte do formułowania normy. Przepisy podające termin przysługujący JKM na odrzucenie projektu mówią wyraźnie, że JKM może to uczynić w ciągu 7 dni od przedłożenia mu projektu. Nie ma tam ani jednego słowa o tym czy to siedmiodniowe ograniczenie dotyczy przypadków, gdy JKM nie ma. Wnioskować należy w takim razie, że ustawodawca nie mial na myśli sytuacji gdy JKM nie ma w KD przez 7 dnia. Odpowiedni przepis mówi wyraźnie, że JKM ma 7 dni. Nie ma żadnego dodatkowego przepisu i normy mówiąca kiedy te 7 dni działa a kiedy nie. Czyli JKM ma zawsze tylko i wyłącznie 7 dni na odrzucenie danego projektu. To co piszesz to nadinterpretacja, widzisz w Konstytucji Kd to co chcesz zobaczyć. Nie potrafisz myśleć o prawie obiektywnie.

Konstytucja to nie zbiór dowolnie dobranych zdań, to przemyślany akt. Nie ma tam, nie może być tam ani jednego słowa przez przypadek. Każde słowo, każdy przecinek ma swoje znaczenie w prawie. Konstytucja to nie kawałek papieru, który ma nie mieć znaczenia.

> Monarcha nie był
> bezczynny, sumiennie przeanalizował proponowany mu projekt i wreszcie zajął
> wobec niego konkretne stanowisko. Przekroczył przysługujący mu na
> ogłoszenie tego stanowiska termin tak nieznacznie, że niepotrzebne, a
> wręcz: niemożliwe, było zastosowanie procedury alternatywnej, czyli
> ogłoszenia projektu przez Marszałków.

Marcusie, co Ty mówisz? JKM przekroczył termin, więc nie powinien On sam składać weta. Zrobił to - sądzę, że nie dopatrzył się przekroczenia terminu. Jednak w momencie gdy zwróciłem uwagę na przekroczenie terminu JKM powinien się wycofać. Nie ma tu żadnej procedury alternatywnej ! JKM dopuścił się naruszenia konstytucji, może miał dobre chęci ale prawo złamał. Powinien weto wycofać i działać zgodnie z Konstytucją.

> Swoim postępowaniem Jego Królewska
> Mość doprowadził w ten sposób do pełnej realizacji celów i wcielenia
> wartości, którym służy prawo, a w szczególności zapisy których naruszenie
> jest mu zarzucane.

Prawo ma służyć Dreamlandowi i jego Narodowi a nie Królowi i jego celom.

> [...]
>
> Z drugiej strony: Jego Ekscelencja Łukasz markiz Wakowski

Nie jestem Ekscelencją.

> nie pierwszy raz
> próbował posługiwać się narzędziem terminu określonego przez prawo w celu
> wprowadzenia dyscypliny w procesie ustawodawczym dla realizacji celu
> zupełnie odmiennego - zignorowania niesprzyjającej mu woli jednego z
> organów ustawodawczych w procesie stanowienia prawa.

"dyscypliny"?? Twoim zdaniem po co w Konstytucji są ograniczenia dla Senatu - nadające tej Izbie 14 dni na rozpatrzenie projektów???? Czy uważasz, że zostały napisane po to aby ładnie wyglądały, a może tak ładnie się je autorowi kopiowało z np. konstytucji Polski ? Jesteś zwolennikiem naruszania prawa, ja nie - nie w momencie gdy ktos zwraca na to uwagę - czyli brakuje społecznego poparcia dla łamania konstytucji.

> [...]Otóż zapisy te nie służą tego rodzaju
> działaniom - wprowadzają one alternatywną drogę realizacji procedury
> ustawodawczej w razie bezczynności jednego z organów, co ma umniemożliwić
> paraliż tej procedury przy braku aktywności jednego z jej podmiotów.
>

Aż strach mnie ogarnia gdy czytam taką interpretacje prawa autorstwa Senatora. Może w PRL modne było takie odczytywanie norm przez sądy i organy władzy publicznej - ale Dreamland to nie egzemplifikacja PRL. Przynajmniej nigdy tego nie przypuszczałem...

> Jeśli
> podmioty działają i standardowa procedura jest realizowana, nie ma tak
> naprawdę potrzeby wprowadzania drogi alternatywnej

Prosze Pana o wskazanie odpowiedniego artykułu Konstytucji Dreamlandu, który zawiera taki oto przepis.

> - nie bez powodu
> wprowadzonej przecież do prawodawstwa jako procedura "awaryjna", druga w
> kolejności.

Jakaś kolejność przy zapisie musiała być, najpierw zakłada sie przy pisaniu prawa że wszystko przechodzi ładnie, gdy tak nie jest za tymi normalnymi procedurami znajdują się te "awaryjne". Kolejność nie odgrywa tu żadnej roli - chyba że ustawodawca to WYRAŹNIE zaznaczy.

[...]

> Próby rozgrywania
> sytuacji w taki sposób, jak czyni to markiz Wakowski to tylko, jak już
> zauważono, gra polityczna, próba cynicznego wykorzystania narzędzia
> niezgodnie z jego przeznaczeniem.
>

Dziękuję za próbę opisania mojej osoby i moich działań.

Ja tym czasem uważam, ze JKM sprawdza jak daleko może się posunąć. Z prawem nie jest tak, że liczy się tylko zapis Konstytucji, ważne są też działania. Poprzez rozregulowanie pewnych systemów kontrolnych Konstytucji dochodzi do osłabienia Konstytucji - nie jest to proces który trwa 1 dzień. Może to trwać tydzień, miesiąc, rok. Wczoraj stało się źle, jak nie ten to kolejny Monarcha będzie sobie mógł wetować 8 lub kolejnego dnia ustawy przy poparciu kogoś z Senatu lub innego organu władzy publicznej i wszystko okaże się zgodne z "prawem" - wg. tego monarchy i kilku osób.

> Kto ma w tym sporze rację? Każda ze stron, są to jednak zupełnie różne
> racje. Każda ze stron broni różnych wartości. Markiz Wakowski i popierający
> go ludzie deklarują, że ich działania i wypowiedzi bronią prawa i jego
> przymiotów: pewności, autorytetu... Skupiają się oni na ochronie narzędzia.
> Jego Królewska Mość, ja osobiście i ludzie, którzy opowiedzą się po naszej
> stronie - patrzą nie tyle na samo narzędzie, co na cel i wartości, któremu
> ono służy. Z mojej perspektywy - najważniejszy jest człowiek (szerzej:
> społeczeństwo), jego cele i wartości, a narzędzie ma służyć ich realizacji.
> Cała sytuacja nawiązuje do nierozstrzygniętego do dziś sporu o to, co jest
> priorytetem: duch, czy litera prawa. Jego Królewska Mość na użytek naszego
> konkretnego przypadku rozstrzygnął ten spór przedkładając ducha prawa nad
> jego literę. Ja deklaruję pełne poparcie dla takiego rozstrzygnięcia.
>
> Niewykluczone jednak, że KKK rzeczywiście będzie musiała zająć się
> przepisami, które prowadzą do powstania takich sytuacji i zmodyfikować
> regulacje tak, by niemożliwe było ich wykorzystywanie wbrew ich celowi.
>

Domyślam się jakie to będą zmiany, dlatego proponuję zlikwidować Konstytucję i od razu wprowadzić absolutyzm. Po co jakikolwiek podział władzy i jakiekolwiek regulacje skoro dla "celów" mozna robić co się podoba.

---

Reasumując,
Uważasz że jeżeli ktoś się kieruje jakimiś celami to wtedy konstytucja 
go nie obowiązuje, tak? No i oczywiście Konstytucja oprócz tego co ma 
widoczne w treści, posiada również treści ukryte, które Ty ... oraz JKM 
potraficie odczytać, tak ?


> [...]
>
> --
> Z poważaniem,
> (-) Marcus markiz Estreicher
Pozdrawiam, gen. Łukasz markiz Wakowski
Received on Thu 24 May 2007 - 11:03:26 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET