Wróciłem z Warszawy. Trochę się rozczarowałem, ale ogólnie warto było jechać. Jeszcze przed szczytem chcieliśmy zrobic mały sabotaż. Przebrałem się z kolegami za kaczki i przedostaliśmy się do strefy zero. Niestety policja jakoś nas zdemaskowała i odstawili nas do Łazienek.
Na manifestacji było zrazu nie po mojej myśli. Myślałem, że policjanci będą mnie pałować, a oni mnie tylko spytali przeciw czemu protestuję. No i, kurczę, nawet miałem to zapisane na karteczce, ale mi ta karteczka gdzieś się zapodziała i wyszedłem na głupka, bo nie umiałem nic wymyślić na poczekaniu. Ale ogólnie to było fajnie. Muzyka grała i kupiłem sobie watę cukrową, a McDonald's dawał darmową degustację nowej grillowanej kanapki, więc się najedliśmy za darmo. W sumie było jak na festynie. Myśleliśmy z kolegami alterglobalistami, czy by jeszcze nie zostać na paradę Szumana, ale w końcu ja jednak wróciłem.
Jestem więc już w Dreamlandzie, a tego co tu zastałem... ech,.. nie będę narazie komentować ;-)
Pozdrawiam,
Pavel m-z Svoboda Received on Sun 02 May 2004 - 14:10:55 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET