Dla mnie jednak nie są te emocje wystarczające, by coś mogło aspirować do
miana sztuki :) Bo jeśli to by wystarczało, to sztuką byłaby nawet źle
doprawiona pizza...
=X=X=X=
Nooo, napewno dostrzegasz różnicę między źle doprawioną pizzą, a artystą australijskim, który zamyka swoje odchody w puszkach. To drugie sprzedaje się na aukcjach za grube tysiące, więc sądzę, że aspiruje do miana sztuki i niektórzy snobistyczni ludzie, chętnie otwierają mu drzwi do panteonu prawdziwej sztuki.
=X=X=X=
Ciekawe, ale mam przeświadczenie, że to nie był przekaz autora, ale mocno
naciągany przekaz interpretatora :->
Nie mam praktycznie żadnej wiedzy o panu Hanssie, nie znam jego działań w
Królestwie, nie miałem z nim żadnego kontaktu wcześniej. Z tego powodu
dalece bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że autorowi zabrakło
umiejętności (co zdarza się bardzo często), niż że jest to tak przemyślna
satyra-prowokacja stworzona przez świetnie zorientowanego w sprawach
Królestwa obywatela. Jeśli takie same wiersze przedstawiłbyś Ty jako swoje
dzieła, prawdopodobnie starałbym się doszukać w nich ukrytego sensu,
pokładając wiarę w Twoje umiejętności ;-]
=X=X=X=
Zapewne słyszałeś o czymś takim jak podmiot liryczny, czyli że nie zawsze autor przemawia przez swój wiersz. Można to rozszerzać i starać się nie oceniać dzieła po autorze. Osobiście nie lubię gdy ludzie mówią "Elton John fajnie śpiewa, ale go nie słucham, bo jest pedałem". Słyszysz nazwisko Pana Upa poraz pierwszy. No, to wyobraź sobie, że to ja się ukryłem pod pseudonimem, bo mnie jako mnie nikt już nie słucha :-) No, i odrazu zmieniasz pogląd na wiersz - sam to powiedziałeś. A wiersz się przecież nie zmienił.
=X=X=X=
Jeśli choćby 1/10 z przyjętych osób utrzyma się dłużej i faktycznie zrobi
coś pożytecznego, to już jest korzyść dla prowincji i Dreamlandu :)
=X=X=X=
Każdej z tych osób musisz dać minimum dwa tygodnie na próbę (choć niektórzy burmistrzowie dostają ostatnie szanse od roku ;-)). Z tego wynika, że po ponad dwóch miesiącach szkodzenia państwu nastanie dopiero człowiek, który zanim zacznie robić coś dobrego musi posprzątać po żółtodziobach, którzy "uczyli się" obsługi skalpela na żywym organiźmie. To ja wolę stosować ostrą selekcję i ze stu ludzi w ciągu miesiąca wyłuskać tych użytecznych - do tego może służyć podstawówka solardyjska.
=X=X=X=
Dodam,
że z osób, które przewinęły się i wciąż przewijają przez administrację
Weblandu, chyba tylko jedna nie zrobiła zupełnie nic - pan Atreides.
Praktycznie wszyscy pozostali wnieśli jakiś swój wkład w działanie
Republiki.
=X=X=X=
Na przykład obleśne strony miast, których ani się wstydzić, ani usunąć i złamać serduszko autorowi :-) Nie każdy wkład jest pozytywnym, a czasem szkodliwe wkłady dłużej się reperuje niż nicnieróbstwo. Zresztą jak o administracji Weblandu świadczy fakt, że w wyborach weblandzkich zagłosowało mniej osób, niż zasiada w Radzie?
=X=X=X=
A dzięki temu jesteśmy jedyną prowincją, która przetrwała odejście trzech
namiestników, a następnie długi okres bez namiestnika - cały czas się
rozwijając i dość sprawnie działając. Jedyną (może poza Solardią), w której
wyjazdy głowy państwa nie paraliżują działania całej prowincji ani nie
blokują nowych inicjatyw.
=X=X=X=
To wszystko wyłącznie zasługa tego, że do niedawna w Weblandzie były dwie stale aktywne jednostki. Po za Solardią i Weblandem żadna prowincja nie dysponuje takim inwentarzem - teraz także Webland wykluczono z tego grona. Bieżący przepływ "nic nie umiem, zapału starczy mi na tydzień"-owców przez niższe stanowiska administracji nie ma tu żadnego wpływu.
Dobra, zrobiło się strasznie poważnie, a ja wcale nie miałem tego na celu :-) Tak właściwie to ja nadal interpretuję słowa pana Upa. Tak naprawdę mam zupełnie odmienne poglądy :-P
=X=X=X=
Całe szczęście, że Webland to nie resort spraw zagranicznych Królestwa -
(..)
zwolnieniami (oczywiście na tle wyłącznie politycznym
;-P)
=X=X=X=
No, jeśli chcesz sypać zwolnieniami na tle politycznym to nie nadajesz się na szefa resortu spraw zagranicznych. Namiestnikom takie praktyki dużo łatwiej uchodzą ;-)))
=X=X=X=
Przepraszam, ale nie potrafię każdego dowolnego działania traktować w
kategoriach 'zabiegu artystycznego'. Dla mnie warunkiem istnienia 'zabiegu
artystycznego' jest pełna świadomość jego użycia oraz świadomość celu tego
zabiegu. W przypadku omawianych tekstów nie mam podstaw, by uznać te
działania za świadome zabiegi, a nie przypadkowe błędy.
=X=X=X=
Aż się prosi wspomnieć molierowskiego pana Jourdan, który w wieku lat trzydziestu dowiedział się, że mówi prozą :-) Zgadzam się, że napisanie "ja ją kocham "FEST"", zamiast "na fest" było błędem. Ale trudno odbierać panu Upowi prawa do wyrażania się przez ahhy i słowa pisane z Caps Lockiem tylko dlatego, że nie potrafiłby nazwać takiego zabiegu literackiego.
=X=X=X=
Twierdził, że był pod wpływem natchnienia - i w to akurat mogę uwierzyć :)
Natchnienie przede wszystkim powoduje niepowstrzymywalną chęć przelania
swoich myśli na papier - nie gwarantuje w żaden sposób ani ich treści, ani
tym bardziej formy :)
=X=X=X=
O, kochany, obrażasz mnie :-))) To, co nazywasz natchnieniem, powszechnie jest znane jako grafomaństwo. Natchnienie nie powoduje chęci przelania myśli na papier, lecz przynosi takie myśli, które wartoby przelać na papier - czyli gwarantuje i treść, i formę.
=X=X=X=
A jednak w pewnym stopniu masz rację - jestem gotów chwalić każdą pozytywną
aktywność, każdą próbę zaangażowania się w działania dla innych.
=X=X=X=
Ho, ho! Teraz twórczość pana Upa urosła do miana "pozytywnej aktywności". Pamiętaj, że to nie ja powiedziałem :-D
=X=X=X=
I każdemu
dać szansę, jeśli będzie miał dość wytrwałości. Może dlatego, że mi na
początku w Weblandzie dano taką szansę właśnie. Gdyby nie to,
prawdopodobnie dawno już by mnie tu nie było.
A jeśli pan Hanss miałby dość zdecydowania i udowodniłby, że poradzi sobie,
to owszem - mógłby zostać red.nacz.'em gazety :->
=X=X=X=
Ty znając autora, oceniasz na tej podstawie dzieło sztuki. A ja znając kandydata oceniam z góry jego przydatność do pracy. Może to wynika z mojej pracy w MSZ, gdzie nie można sobie pozwolić na to, by jakiś parweniusz kompromitował Królestwo zagranicą. Nie sądzę, by w Weblandzie polityka bezkrytycznego dawania szansy pomagała prowincji, ale chyba lepiej, by stosowano takie eksperymenty tam, niż na poziomie federacji. :-)
=X=X=X=
Pozdrawiam,
Ghardin
=X=X=X=
Pozdrawiam,
Pavel hr. Svoboda
=X=X=X=
;-P
=X=X=X=
;-))) Received on Mon 22 Mar 2004 - 12:49:38 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET