Czego w zdaniu "na LDKD maile należy wysyłać w czystej formie tekstowej, a nie html" Szanowna Pani Ambasador nie jest w stanie pojąć?
14-04-07, Mia <princess.miaa_usunto_at_gmail.com> napisał(a):
> Witam Panstwa bardzo serdecznie w sobotni poranek
>
> Z duzym zaciekawieniem przeczytalam cala dyskusje, ktora wywiazala sie
> wczoraj, byc moze z mojego powodu. Otoz, ja nie chcialam powiedziec, ze
> Krolestwo Dreamlandu (w domysle wszyscy jego obywatele) zachowuje sie zle.
Jednak powiedziała to Pani - użyła nawet form nieco bardziej ekspresyjnych niż po prostu "zachowuje się źle". Było tam coś o zaniku etyki, kultury i godności. A nawet: honoru. Wypowiedzi były dość jednoznacznie sformułowane - raczej trudno mówić tu o nadinterpretacji ze strony mojej lub któregokolwiek z Dreamlandczyków. Zamiast "ja nie chciałam tego powiedzieć" bardziej na miejscu byłoby "przepraszam". Oczywiście - to kwestia etyki, pewnej kultury i honoru. Trudno powiedzieć, żeby w kontekście tych wartości Pani jakoś specjalnie błyszczała ostatnio. Zapewniam jednak, że nie mam zamiaru przez Pani pryzmat oceniać narodu Scholandzkiego jako całości - tym się między innymi różnimy, najwyraźniej. Uważam jednak, że dla lepsze Pani ojczyzny byłoby, żeby reprezentowała Królestwo Scholandii w KD osoba nieco bardziej okrzesana i... szczera, ale o tym za chwilę.
> Jednakze zdziwila mnie opinia Marcusa markiza Estreicher.
Nie Panią jedną - lubię zadziwiać. Sęk w tym, że nawet przemykający przez naszą Listę Sarmata (obywatel państwa, z którymi stosunki mamy raczej chłodne) dostrzegł prawidłowo wymowę maila: uśmiechnął się trochę, trochę skrzywił, porozmawialiśmy i sprawę wyjaśniliśmy. Tymczasem Pani - Ambasador ponoć sojuszniczego Królestwa - zareagowała histerycznie na wypowiedź w sposób oczywisty żartobliwą robiąc awanturę nie tylko u nas, ale i u siebie. Co więcej - nadużyła Pani swojego stanowiska wyrażając prywatną opinię (której źródła upatruję w potężntych kompleksach - Sarmata jest najwyraźniej człowiekiem świadomym swej wartości, stąd tak różne reakcje) bez konsultacji z własnym bezpośrednim przełożonym, czyniąc z niej oficjalne stanowisko władz Scholandii.
> WE markizie
> Wakowski, jako ambasador przyjaciela Krolelestwa Dreamlandu musze orientowac
> sie, co dzieje sie na arenie miedzynarodowe, a w szczegolnosci w
> sojuszniczym v-panstwie. WE prosze mi jednak wybaczyc za zamieszanie, bo
> poczuwam sie do tego, ze wywolane jest ono czesciowo przze mnie.
Proszę sobie nie schlebiać - zamieszanie jest w całości moim dziełem. Pani odegrała w nim drugoplanową rolę. W sposób mało efektowny, dodajmy.
> Jednak,
> moje slowa nie mialy byc oskarzeniem Dreamlandu, lecz swoistym apelem i
> informacja o tym, ze Scholandczycy powaznie niepokoja sie teraz o nasz
> sojusz, a na LD KSCH jest ogromne zamieszanie, spowodowane wypowiedzia WE
> Marcusa markiza Estreicher.
Ta część Pani maila - i następna - kwalifikuje Panią do reedukacji przez eksterminację, jako kłamczuchę i to - co gorsza -nieudolną. Myślę, że już może pakować Pani walizki.
Otóż to "ogromne zamieszanie", którym próbuje Pani usprawiedliwiać swoje działanie to trzy (powtórzę: TRZY!) maile. Dwa autorstwa Marcina Pośpiecha (znanego w Erboce jako Harry Często... bzyk?... cyk? jakoś tak, w każdym razie - przepraszam nie ze słośliwości przekręcam nazwisko, po prostu nie pamiętam) oraz Mat Maxa również zangażowanego w projekt, który ponoć tak niecnie zasabotowałem. Trzeci mail był autorstwa Dreamlandczyka i zawierał tylko jedno zdanie: "Ale co w tym złego?". Po tych trzech wypowiedziach - dwóch ludzi z Erboki (m.in. Erboki) i Dreamlandczyka - obiecała Pani interwencję. Pojawił się w wątku jeszcze jeden mail, zawierający dwa zdania: "kogo to obchodzi? Mówiłem dawno REZYGNUJE, NIE WYSYŁAĆ MI SPAMU !! :-/" I po tym straszliwym (ogromniastym!) zamieszaniu wysmażyła Pani pismo, które my wszyscy mieliśmy okazję przeczytać jako stanowisko Ambasadora Królestwa Scholandii.
> Wiem czym jest wolnosc slowa, lecz niestety Schoalnczycy sa bardzo wrazliwi
> na tego typu wypowiedzi wychodzace z ust obywateli zaprzyjaznionego
> krolestwa.
Oto, jak strasznie przejęli się moim oświadczeniem Scholandczycy (i to najważniejsi) - dodajmy, że już po Pani interwencji, zmuszeni do tego stworzoną przez Panią sytuacją:
"
MT: "Slowa Jego Ekscelencji markiza Estreicher nalezy przyjac w Krolestwie
Scholandii rownie entuzjastycznie jak przyjeto je Krolestwie Dreamlandu,
gdyz szczescie naszego sojusznika jest i naszym szczesciem."
Pani Ambasador kpi czy o droge pyta? Czy Pani przeprasza, czy ironizuje, czy tez moze ostrzega? I to tak szybko po zupelnie innym tonie, ktorego Pani uzywala. Przy okazji: zapomniala Pani chyba, ze dyplomata nie powinien tonem stanowczym wypowiadac sie na obcych listach dyskusyjych, chyba ze chodzi o istotne interesy czy wrecz o honor wlasnego kraju. Tymczasem tutaj paru ludzi, ktorzy reprezentuja jakas organizacje kosmopolityczna a moze nawet buduja sobie panstwo na koszt juz istniejacych (tak tak, bo potencjal pochodzi nie tylko z Dreamlandu, a tez ze Scholandii i kazde dzialanie podjete w Erboce umniejsza potencjalna ich aktywnosc w rodzimych krajach), otoz tych paru ludzi przez sprytnego Dreamlandczyka zostalo pozbawionych okazji, by stroic sie w piorka TEJ idealnej, wlasciwej, ba! jedynej mikronacji! No i co? Gdyby te domene wykupil jakis Scholandczyk, pewnie bym mu pogratulowal dobrego pomyslu i skutecznej promocji. A ze byli na tyle naiwni, i o swoich planach mowili wszem wobec w necie, to teraz ktos im przytarl nosa. I slusznie. Pani zas ambasador podnosi rwetes w imieniu Krolestwa, tak jak gdyby nasze interesy czy wrecz nasz honor poniosly szkode. Szkode ponioslo najwyzej paru bylych Scholandczykow, ktorzy mienia sie dzis obywatelami swiata. Okazali sie naiwni, trabiac o swoich planach. Ani troche mi ich nie zal. Jeszcze raz okazuje sie, ze dojrzali rzadzacy panswem czy doswiadczeni twiorcy systemow, choc czasem nie moga zrobic zbyt wiekle z braku czasu, sa czasem jednak lepsi od dyletantow pelnych mlodzienczej energii i takiej samej ignorancji rzadzacych Internetem i mikroswiatrem niepisanych zasad. A domena: na zdrowie Dreamlandowi! Dobrze, ze nie sarmacji...
FvS"
"
Re: [scholandia] Dreamland zlem?
Szanowni Państwo,
Sprawa od początku wydawała mi się na tyle błaha, że w ogóle nie miałem zamiaru zajmować stanowiska. Wiele osób naciskało na mnie, jako na MSZ, aby poprzeć cały harmider. Ja jednak uważam, że nie ma czego popierać, bo;
Oczywiście Ci, którzy mieli plany w stosunku do domeny wykupionej przez P. Estreichera mogą czuć się rozgoryczeni, ale "kto pierwszy, ten lepszy" sprawdza się tutaj nadzwyczaj dobrze. Szkoda tylko, że niektórzy najpierw piszą, a potem myślą zapominając, że ich stanowisko jest równocześnie stanowiskiem Scholandii, które ze mną jako MSZ KRS nie było ustalane. Każdy jednak popełnia błędy i oby ten był wielce pouczający. Trzeba umieć rozgraniczyć prywatne zdanie, od funkcji oficjalnej jaką się pełni. Ja poczyniłem już kroki mające na celu wyjaśnienie takich nieprawidłowości.
Podsumowując nie widzę potrzeby pisania oświadczeń MSZ, nie widzę potrzeby wnioskowania o zerwanie Sojuszu, nie widzę potrzeby wyjaśniania przez Rząd KRS z Rządem KD całej sprawy, nie widzę nawet potrzeby, aby się tym zajmować i wypowiadać w tej sprawie. Wszystkie te wymienione czynności były mi już sugerowane, ale moim zdaniem rozgoryczenie i złość, która pojawiła się po pokrzyżowaniu planów szybko minie co umożliwi obiektywne spojrzenie na sprawę. Na jednej domenie świat się nie kończy...
Dariusz Drążkiewicz
MSZ KSch"
> Na biezaco staram sie zalagodzic cala sytuacje na Liscie Dyskusyjnej
> Krolestwa Scholandii.
Dzielna, dzielna Pani Ambasador! Gdyby nie Pani, to nie wiem co by było - chyba by nas rozszarpali na Waszej liście. Szczególnie zajadle atakują nas książę von Schwaben i baron Drążkiewicz. Może ich też Pani jakoś ułagodzi?
> Mam nadzieje ze juz wkrotce sytuacje ucichnie i
> wszyscy beda zyli dlugo i szczesliwie :).
A ja mam nadzieję, że nie ucichnie. Po pierwsze: spodziewam się, że Pani przeprosi Dreamandczyków - za wczorajsze opinie wygłaszane pod ich adresem i za dzisiejsze kłamstwa. Mam też nadzieję, że przestanie Pani kompromitować siebie i swój naród. Na całe szczęście przedstawiłem powyżej stanowiska najwyższych jego przedstawicieli. Gdyby Dreamlandczycy mieli budować sobie obraz Pani ojczyzny na podstawie Pani wypowiedzi - byłby to zaiste arcyciekawy obraz. Szczerze mówiąc - spodziewam się, że w ciągu najbliższych godzin opuści Pani Dreamland.
Jeszcze ostatnie pytanie: czy Pani jest blondynką?
> Pozdrawiam
> Mia Thermopolis
> Ambasador KSCH w KD
Pozdrawiam i życzę miłej podróży,
(-) Marcus markiz Estreicher
Received on Sat 14 Apr 2007 - 05:34:01 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET