Odpisuję zbiorczo, bo rozmowa się strasznie fragmentaryzuje (tam, gdzie
jest to konieczne, żeby zrozumieć sens, cytuję) - jeśli coś ważnego
pominąłem, proszę dać znać. Wydaje mi się zresztą, że w ten sposób uda
się obniżyć temperaturę dyskusji - co wydaje się sensowne biorąc pod
uwagę toczące się obok inne, w swym przedmiocie nawet głupsze dyskusje.
Mam nadzieję, że z mojej strony będzie to ostatni z listów w tym wątku -
dyskutowanie takie ani mnie nie cieszy, ani nie służy już czemukolwiek.
Mam więc nadzieję, że po prostu uda mi się przedstawić własne stanowisko
na tyle dokładnie, żeby nie było już potrzeby kontynuowania tematu. Po
mojej odpowiedzi widać chyba zresztą, że nie mam ochoty sprawy
rozjątrzać i cofam się o krok.
- Po pierwsze: jeśli szczycisz się, Bogusju, że jesteś w stanie
zrozumieć, że Albon nie reprezentuje stanowiska Dreamlandu, to i ode
mnie nie wymagaj, bym dawał wykładnię polityki zagranicznej Królestwa.
Ja tą polityką nie koordynuję.
2.
"Edwardzie coś kręcisz, mówisz że dyplomacja to nie Twoja działka, a
piszesz "uznajemy się". Rozumie że to głos całego KD? Wiem, że nie:)"
Nie uznajemy się. Nasze państwa się nie uznają. Oczekiwałeś, że
napiszę "Edward Krieg nie uznaje Triumwiratu Erboki" czy czego właściwie
się spodziewałeś? Liczba mnoga niekręcąca, uzasadniona :)
- Nie JA nie uznaję Erboki, tylko Królestwo Dreamlandu nie uznaje
Erboki. Pisałem o tym wcześniej: jeśli ja nazywam Erbokę organizacją
erbokańską to oddaję w ten sposób ukłon faktom. A Dreamland tak:
stwierdza czy Erboka jest czy nie jest państwem wirtualnym - ale tylko
na własny użytek. To znaczy uznaje lub nieuznaje Erboki, ale
jednocześnie to stanowisko nie wiąże w jakikolwiek sposób innych państw.
I odpowiadam: nie wiem, jakie są bezpośrednie powody nieuznawania
organizacji erbokańskiej przez Dreamland. Nie znam ich.
- Nie jestem w stanie odpowiedzieć ani Tobie, ani hrabiemu
Estreicherowi, dlaczego minister hrabia de Archien tak opisał Erbokę.
Minister widocznie ma taką optykę. Dlaczego nie mogę być w Twoich oczach
takim Albonem i dlaczego tak jak w jego wypadku nie możesz uznać, że nie
reprezentuję służb dyplomatycznych Dreamlandu?
- Twierdzisz, że KD się cofnął i wieszczysz, że jeszcze się cofnie.
Nie wiem, na jakiej podstawie jesteś uprawniony do udzielania takich
pouczeń. Mnie one ze strony osoby, która swojego czasu zdestabilizowała
Dreamland, a teraz jest osobą zagraniczną - rażą. Tylko tyle.
- Mój "abstrakcyjny byt zbiorowy" nie był pomyślany jako jakikolwiek
przytyk czy próba obrazy kogokolwiek. Dreamland też jest "abstrakcyjnym
bytem zbiorowym" - każda wirtualna społeczność może być nazwana
abstrakcyjnym bytem zbiorowym.
- Prosisz, żebym Ci udowodnił, że MSZ się nie ośmieszył. Jak można w
ogóle coś takiego udowodnić? Jedna osoba odbiera jakąś wypowiedź w
jeden, druga w inny sposób. Ty odebrałeś tak, ja inaczej.
- Demagogia: od początku przecież chodziło mi o szacunek, którego brak
mi zarzuciłeś (bo zrobiłeś to; wystarczy cofnąć się do postu z 1
kwietnia z 14:30). Twoim zdaniem nie okazałem szacunku dlatego, że
napisałem "organizacja erbokańska". W całym tym wątku piszę przecież o
tym, że Twoje wypowiedzi z listy dyskusyjnej Erboki urągają w ogóle
wszelkim kryteriom szacunku - ale pretensje masz do mnie, mimo że
tłumaczę cały czas, z jakiego powodu używam konstrukcji "organizacja
erbokańska" i że nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku, a po prostu
ze stwierdzeniem faktu, że Dreamland i organizacja erbokańska się nie
uznają. Wciąż przecież o to mi chodzi, a Ty wciąż stawiasz sprawę na
głowie. Demagogią było więc nie to, że organizujesz przedsięwzięcia
zbliżające Dreamland i Erbokę. Demagogią jest to, że się na te
przedsięwzięcia powołujesz, gdy nie mają nic do rzeczy: bo chodzi nie o
nie, a o konkretne Twoje wypowiedzi, które poddają w wątpliwość Twoje
kwalifikacje do wypominania mi braku szacunku, skoro Ty sam go nie
okazujesz.
- I ostatnia sprawa: napisałem, że nawet szacunku do samego siebie
byłoby Ci trudno uczyć. Nie żądasz ode mnie przeprosin za te słowa, ale
mógłbyś. Chwilę po wysłaniu listu uznałem, że było to z mojej strony
zupełnie niepotrzebne. Chodziło mi o to, że jeśli ktoś na liście
dyskusyjnej, publicznie wytyka Dreamlandczykowi brak szacunku wobec
Erboki z powodu błahostki, a sam na innej liście dyskusyjnej Dreamland
szkaluje - to się nie szanuje. Wypowiedź była jednak skrótowa,
pospieszna, napisałem ją w przypływie złej weny, po prostu w
rozdrażnieniu. Przepraszam za nią - miałeś prawo poczuć się dotknięty.
Pozdrawiam,
ks. E. Krieg
Uwaga: test tylko dla polityków!
http://link.interia.pl/f1a45
Received on Mon 09 Apr 2007 - 15:18:20 CEST