Re: [dreamland] System Gospodarczy

From: Edward Krieg <Krieg_usunto_at_poczta.fm>
Date: Tue, 03 Apr 2007 23:22:58 +0200


Boguslaw Glegola napisał(a):
> b: to i ja będę nazywał KD, organizacją. Edwardzie chyba coś Ci się
> pomyliło, od kiedy potrzebne są stosunki dyplomatyczne aby uznać jakąś
> państwowość? Patrząc na USA i Iran jasno można stwierdzić iż gadasz
> jakieś niedorzeczności.
>

 No to nazywaj Dreamland organizacją - czy naprawdę sądzisz, że mnie to zaboli?

 Co do Iranu: USA i Iran stosunki dyplomatyczne zerwali w 1980 roku po ataku na amerykańską ambasadę w Teheranie za czasów Chomeiniego. Odtąd Amerykanów w Iranie reprezentują dyplomaci szwajcarscy, rząd irański w USA - pakistańscy. Nie znam terminologii używanej przez Waszyngton: skoro twierdzisz, że nazywają Iran normalnie - tj. "Islamską Republiką Iranu", to widocznie tak jest. Zresztą, o ile nie uznają żadnej innej władzy na terytorium Iranu, to trudno się dziwić.  Praktyką dyplomacji dreamlandzkiej jest jednak używanie różnych sformułowań i rozróżnianie tych organizacji państwowych, które uznajemy od tych, z którymi formalnych stosunków nie utrzymujemy. Moim zdaniem w świecie wirtualnym takie zaznaczanie różnic ma sens: w świecie rzeczywistym możemy nie uznawać Tybetu, ale nie poddajemy w wątpliwość istnienia tybetańskiego terytorium - po prostu władzę zwierzchnią lokujemy w Pekinie; w v-świecie natomiast nie dość, że mamy pełne prawo stwierdzić, że taka a taka organizacja z tych a tych względów nie jest formalnie uznawana za państwo wirtualne, to jeszcze w ogóle nie musimy brać pod uwagę terytorium, które po prostu nie istnieje (a więc ustalać, czyje to terytorium jest). Tak samo jak nie uznajemy serwisu Onet.pl za państwo wirtualne, tak formalnie mamy prawo, by nie uznawać za takie "Triumwiratu Erboki" (co nie oznacza, że ktokolwiek prywatnie powinien Wam państwowości odmawiać, skoro tak właśnie swoje własne zorganizowanie postrzegacie!).
 Stwierdzanie, że Iran nie istnieje byłoby ze strony władz USA głupotą, natomiast w przypadku podejścia do tzw. "Triumwiratu Erboki" sprawa nie jest tak oczywista.
> b: Sprawami zagranicznymi w Erboce zajmuje się Antykwiusz Spraw
> Zagranicznych a urząd nazywa się Consejat Spraw Zagranicznych którym
> kieruje Kaworu Nagisa. Ja nawet nie jestem pracownikiem consejatu,
> więc jak mógł bym mówić cokolwiek oficjalnie? Wyobraź sobie, że Albon
> pisze podobnie w Erboce (a pisuje u nas czasami:), i szczerze wątpliwe
> aby ktoś kazał mu się tłumaczyć, bo my odrabiamy zadania domowe i
> wiemy że Albon to po prostu Albon:) W przeciwieństwie do tzw. MSZ
> organizacji dreamlandzkiej, nasi ludzie nie wypisują głupot. Bo nam
> zależy na pokoju, a Tobie?
>

 W porządku. Natomiast od począyku nie traktowałem tej wypowiedzi jako wypowiedzi wygłoszonej przez szefa dyplomacji ani jego przedstawiciela - tak samo jak w imieniu dreamlandzkiej dyplomacji absolutnie nie występuję w tej chwili ja. Traktowałem tamto jako wypowiedź osoby z bliskich kręgów erbokańskiej władzy, co nie wyklucza, że mogło to być dla mnie oświadczenie zastanawiające.

 Tego, co teraz nastąpi, miałem nie czynić, ale frazesu "nam zależy na pokoju, a Tobie?" nie mogłem pozostawić bez odpowiedzi - szczególnie w kontekście szacunku, o którym wcześniej pisałeś. Ja okazuję organizacji erbokańskiej brak szacunku nazywając ją właśnie "organizacją erbokańską", Ty zaś działasz dla dobra wzajemnych relacji i jesteś wprost przepełniony szacunkiem po same brzegi (tym samym, którego mnie brakuje).
 Cytuję więc maile z listy Erboki - miałem to zrobić już wcześniej, od razu po Twoim zarzuceniu mi braku szacunku, ale uznałem to za nieprzystojne. Wytykanie tego typu rzeczy nie jest moją ulubioną metodą dyskusji. Teraz, po tym "pokoju", już nie mogę się pohamować.

 Poniższe fragmenty maili są Twojego autorstwa, pochodzą w większości z erbokańskiej głównej listy dyskusyjnej (drugi w kolejności z listy Nowej Furlandii); zaznaczam datę i daję pojęcie o kontekście, w jakim zostały wygłoszone.

  1. 27 marca 2007 roku, w sprawie oświadczenia MSZ: "Dreamland powstał już w demokratycznej Polsce, a zajeżdża komuną i propagandą jakby nic się nie zmieniło.

Z pozdrowieniami dla Ludu KD dar od Erbokańczyka:

http://www.smog.pl/wideo/4414/propaganda_prl-u/ - początkowo myślałem, że to KD:-) "

2. 26 marca 2007 roku, w sprawie jw.
"Drodzy mieszkańcy, przystańmy teraz na chwilę i uczcijmy minutą ciszy, nieboszczyka Królestwo (a tfu!) Dreamland."

3. 18 marca 2007 roku, w sprawie powołania Królewskiej Komisji Konstytucyjnej:
"Ogłaszam konkurs na napisanie dreamlandzkiej konstytucji:D Każdy może dopisać kolejny punkt:)

  1. Wszyscy jesteśmy równi, a Dreamlandczyk jest równiejszy.
  2. Nie będziesz występował przeciw elitom rządzącym.
  3. Prawo jest elastyczne i nagina się wprost proporcjonalnie do Twoich znajomości.
  4. Każdy z rodu Bogusia de Cubalibre jest wrogiem Królestwa, którego terroryzuje się ustawowo.
  5. Ustanawiamy 10 Listopada dniem zwycięstwa nad schizofrenią paranoidalną!
  6. Każdy kto złamie prawo podlega każe w sądzie "solardyjskim" lub zwanym inaczej "północnokoreańskim", kula w łeb."

 Jakbym dłużej szukał, to pewnie i bym coś więcej znalazł. Moim ulubionym fragmentem jest "Królestwo (a tfu!) Dreamland".

 To jest ten szacunek, którego mam się od Ciebie uczyć, i te działania pokojowe, o których wspominasz?

 Nie zrozum mnie źle. Jestem pewien, że mógłbym nauczyć się od Ciebie wiele rzeczy: ale szacunku to na pewno nie Ty będziesz mnie uczyć.

 Pozdrawiam,

 ks. E. Krieg



Nieograniczona pojemnosc skrzynki email
>>> http://link.interia.pl/f19e6 Received on Tue 03 Apr 2007 - 14:28:45 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET