Co do Iranu: USA i Iran stosunki dyplomatyczne zerwali w 1980 roku po
ataku na amerykańską ambasadę w Teheranie za czasów Chomeiniego. Odtąd
Amerykanów w Iranie reprezentują dyplomaci szwajcarscy, rząd irański w
USA - pakistańscy. Nie znam terminologii używanej przez Waszyngton:
skoro twierdzisz, że nazywają Iran normalnie - tj. "Islamską Republiką
Iranu", to widocznie tak jest. Zresztą, o ile nie uznają żadnej innej
władzy na terytorium Iranu, to trudno się dziwić.
Praktyką dyplomacji dreamlandzkiej jest jednak używanie różnych
sformułowań i rozróżnianie tych organizacji państwowych, które uznajemy
od tych, z którymi formalnych stosunków nie utrzymujemy. Moim zdaniem w
świecie wirtualnym takie zaznaczanie różnic ma sens: w świecie
rzeczywistym możemy nie uznawać Tybetu, ale nie poddajemy w wątpliwość
istnienia tybetańskiego terytorium - po prostu władzę zwierzchnią
lokujemy w Pekinie; w v-świecie natomiast nie dość, że mamy pełne prawo
stwierdzić, że taka a taka organizacja z tych a tych względów nie jest
formalnie uznawana za państwo wirtualne, to jeszcze w ogóle nie musimy
brać pod uwagę terytorium, które po prostu nie istnieje (a więc ustalać,
czyje to terytorium jest). Tak samo jak nie uznajemy serwisu Onet.pl za
państwo wirtualne, tak formalnie mamy prawo, by nie uznawać za takie
"Triumwiratu Erboki" (co nie oznacza, że ktokolwiek prywatnie powinien
Wam państwowości odmawiać, skoro tak właśnie swoje własne zorganizowanie
postrzegacie!).
Stwierdzanie, że Iran nie istnieje byłoby ze strony władz USA głupotą,
natomiast w przypadku podejścia do tzw. "Triumwiratu Erboki" sprawa nie
jest tak oczywista.
> b: Sprawami zagranicznymi w Erboce zajmuje się Antykwiusz Spraw
> Zagranicznych a urząd nazywa się Consejat Spraw Zagranicznych którym
> kieruje Kaworu Nagisa. Ja nawet nie jestem pracownikiem consejatu,
> więc jak mógł bym mówić cokolwiek oficjalnie? Wyobraź sobie, że Albon
> pisze podobnie w Erboce (a pisuje u nas czasami:), i szczerze wątpliwe
> aby ktoś kazał mu się tłumaczyć, bo my odrabiamy zadania domowe i
> wiemy że Albon to po prostu Albon:) W przeciwieństwie do tzw. MSZ
> organizacji dreamlandzkiej, nasi ludzie nie wypisują głupot. Bo nam
> zależy na pokoju, a Tobie?
>
W porządku. Natomiast od począyku nie traktowałem tej wypowiedzi jako
wypowiedzi wygłoszonej przez szefa dyplomacji ani jego przedstawiciela -
tak samo jak w imieniu dreamlandzkiej dyplomacji absolutnie nie
występuję w tej chwili ja. Traktowałem tamto jako wypowiedź osoby z
bliskich kręgów erbokańskiej władzy, co nie wyklucza, że mogło to być
dla mnie oświadczenie zastanawiające.
Tego, co teraz nastąpi, miałem nie czynić, ale frazesu "nam zależy na
pokoju, a Tobie?" nie mogłem pozostawić bez odpowiedzi - szczególnie w
kontekście szacunku, o którym wcześniej pisałeś. Ja okazuję organizacji
erbokańskiej brak szacunku nazywając ją właśnie "organizacją
erbokańską", Ty zaś działasz dla dobra wzajemnych relacji i jesteś
wprost przepełniony szacunkiem po same brzegi (tym samym, którego mnie
brakuje).
Cytuję więc maile z listy Erboki - miałem to zrobić już wcześniej, od
razu po Twoim zarzuceniu mi braku szacunku, ale uznałem to za
nieprzystojne. Wytykanie tego typu rzeczy nie jest moją ulubioną metodą
dyskusji. Teraz, po tym "pokoju", już nie mogę się pohamować.
Poniższe fragmenty maili są Twojego autorstwa, pochodzą w większości z erbokańskiej głównej listy dyskusyjnej (drugi w kolejności z listy Nowej Furlandii); zaznaczam datę i daję pojęcie o kontekście, w jakim zostały wygłoszone.
Z pozdrowieniami dla Ludu KD dar od Erbokańczyka:
http://www.smog.pl/wideo/4414/propaganda_prl-u/ - początkowo myślałem, że to KD:-) "
2. 26 marca 2007 roku, w sprawie jw.
"Drodzy mieszkańcy, przystańmy teraz na chwilę i uczcijmy minutą ciszy,
nieboszczyka Królestwo (a tfu!) Dreamland."
3. 18 marca 2007 roku, w sprawie powołania Królewskiej Komisji
Konstytucyjnej:
"Ogłaszam konkurs na napisanie dreamlandzkiej konstytucji:D Każdy może
dopisać kolejny punkt:)
Jakbym dłużej szukał, to pewnie i bym coś więcej znalazł. Moim ulubionym fragmentem jest "Królestwo (a tfu!) Dreamland".
To jest ten szacunek, którego mam się od Ciebie uczyć, i te działania pokojowe, o których wspominasz?
Nie zrozum mnie źle. Jestem pewien, że mógłbym nauczyć się od Ciebie wiele rzeczy: ale szacunku to na pewno nie Ty będziesz mnie uczyć.
Pozdrawiam,
ks. E. Krieg
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET