Re: [dreamland] Przeprosiny

From: Ghardin <ghardin_usunto_at_wp.pl>
Date: Sat, 31 Mar 2007 13:20:47 +0200


Witam!
>> W obu przypadku, który opisałeś, wymagany jest dowód stałości pobytu. I
>> o to właśnie chodzi.

>
> b: nie do końca. Ja dowodu żadnego nie posiadam. Tutaj wogóle nie ma
> dowodów osobistych (dla mnie to głupie), ale czego ja chce, tutaj
> nawet nie ma konstytucji:P Od czasu jak Polska wstąpiła do Unii
> Europejskiej każdy nasz obywatel np. w Wielkiej Brytanii (od niedawna
> też w Hiszpanii) może mieszkać, pracować i głosować (lokalnie). Nie
> jest wymagana coś takiego jak stały pobyt bo coś takiego nie istnieje.
> Statut rezydenta (podatkowego) otrzymujesz w momencie jak Urząd
> Podatkowy zrobi Twoje pierwsze rozliczenie (czyli nawet po tygodniu).
> Aby zagłosować trzeba się zarejestrować na dwa miesiące przed
> wyborami, czyli taki turysta też może:) Dokument wysyła się pocztą,
> więc mogę go wysłać nawet z Japonii. Oczywiście teraz już koloryzuje,
> jednak nie zgadzam się iż zagłosowanie dla osób przebywających
> legalnie na terenie danego kraju UE nie jest czymś skomplikowanym.

I np. 12-latek z Polski może zagłosować w wyborach w Wielkiej Brytanii, wystarczy tylko, że wyśle wcześniej list? :)

Z dowodem stałego pobytu nie chodziło mi zaś o żaden dokument czy uzyskanie prawa pobytu, tylko o to, że państwo sprawdza, czy pracujesz, studiujesz czy masz umowy (np. o gaz czy prąd) na własne nazwisko. W rzeczywistych warunkach takie kwestie z ogromnym prawdopodobieństwem oznaczają, że przyjechałeś tam na dłuższy czas, nie na 2 tygodnie i nie wyłącznie na wybory. W wirtualnych - nie mamy możliwości takich założeń.

 > A
> co do Szkoły. Pomysł, aby móc głosować dopiero po zdaniu egzaminu jest
> dobry, jednak wykonanie było beznadziejne. Może młodzież sobie nie
> przypomina, ale takie samo prawo było (i w sumie nadal jest) w
> Solardii, a SGK jest niczym innym jak kopią tamtej instytucji jednak w
> Solardiii nigdy nie było z tym kłopotów. Dreamlandzkie zamiłowanie do
> przepisów przerosło samych ustawodawców. To tak jakby wybudować szkołę
> i zamurować drzwi wejściowe.

Zgadzam się, że wykonanie było fatalne i obecną sytuację trzeba jakoś sensownie rozwiązać. Ale - to kwestia Sądu. Nie zgadzam się jednak na negowanie sensu dalszego istnienia Szkoły Głównej lub zasad działania obywatelstwa.

A na przyszłość ustawodawcy powinni wyciągnąć bardzo konkretne wnioski - i np. zapisywać w ustawie, że wchodzi w życie w momencie otwarcia niezbędnych instytucji, a nie w określonym dniu. Albo - że przestaje obowiązywać, jeśli dana instytucja nie zostanie otwarta w określonym terminie. W Solardii - ani w innych prowincjach - nigdy nie było z takimi rzeczami kłopotów, bo prawodawcy zazwyczaj są również wykonawcami. Na poziomie federalnym - niestety nie.

Pozdrawiam,
ks. Ghardin Received on Sat 31 Mar 2007 - 08:09:08 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET