Re: [dreamland] Przeprosiny

From: Ghardin <ghardin_usunto_at_wp.pl>
Date: Sat, 31 Mar 2007 00:04:07 +0200


Witam!

> Po pierwsze, Przewodniczacy KWK cofnal wydane Obwieszczenie,
 > czym potwierdzil, ze wydanie jego nie bylo zgodne z prawem.
> Po drugie, przepis w tej sprawie jest jasny:

(...)

Dziękuję, właśnie o to mi chodziło :)

Wydane obwieszczenie zostało cofnięte ze względu na nowe okoliczności - opublikowane _z opóźnieniem_ ogłoszenie Prezesa Sądu o wpłynięciu skargi. W żadnym stopniu nie stwierdza to zgodności lub niezgodności z prawem pierwszej z decyzji.

Natomiast kwestia interpretacji ustawy i jej ewentualnej sprzeczności z Postanowieniem Królewskim faktycznie jest ciekawa - z niecierpliwością czekał będę rozstrzygnięć Sądu w tej sprawie. Osobiście przychylałbym się do Pańskiej interpretacji ustawowego terminu, czyli możliwości składania skarg do 30 marca włącznie, ponieważ wyniki wyborów zostały ogłoszone późnym wieczorem 27 marca.

Zdecydowanie jednak nie można tu mówić o samowoli KWK - nie postąpiła ona "wyłącznie według własnej woli" (cytat z definicji), lecz według Postanowienia Królewskiego, które _również_ jest obowiązującym prawem. Niedopatrzeniem mogło być ewentualnie nie sprawdzenie ustawy - ale nie wiemy, czy tak było, czy tylko została ona zinterpretowana tak, jak zrobił to na liście hrabia Wakowski. Uważam, że KWK nie jest tu winna - to jedynie maszyna, która miała wykonać określone działania - i zrobiła to moim zdaniem dobrze. Aczkolwiek zarówno o tym, jak i o rozwiązaniu wyborczego konfliktu rozstrzygał będzie sąd.

Czy wybory są skompromitowane? Moim zdaniem nie. Wybory zostały przeprowadzone z zachowaniem procedur i istniejącego prawa. Natomiast wyłania nam się z tego konfliktu nieudolność Królestwa w dostatecznym poinformowaniu wszystkich o ich statusie, prawach wyborczych, Szkole Głównej i wynikających z tego konsekwencjach - jak również niedbałość wielu w lekturze tych informacji, które otrzymali. I to jest moim zdaniem podstawowe pole, nad którym trzeba będzie solidnie popracować - w czym mam zamiar mieć swój udział.

Kolejna kwestia - czyli problem obowiązku szkolnego i zdania egzaminu dla uzyskania obywatelstwa. Przyznam, że od dłuższego czasu byłem (i nadal jestem) zwolennikiem obowiązkowej Szkoły jako wymagania do podpisania paszportu i zapisu na LDKD, czyli do zaistnienia w Królestwie. Takim obowiązkiem objąłbym nie tylko nowych, ale i wszystkich obecnych mieszkańców i obywateli KD - głównie dla zbudowania pewnego poczucia sprawiedliwości w tej kwestii.

Całkowicie zgadzam się z hrabią Estreicherem - nie chcę Dreamlandu dla wszystkich. Chcę Dreamlandu dla tych, którzy umieją czytać ze zrozumieniem, mają okres skupienia dłuższy niż 15 minut, których chęć i entuzjazm nie gasną po dwóch dniach czy przy pierwszej przeszkodzie. Szkoła Główna miała być takim sitem właśnie. Wymagania i pytania egzaminacyjne są naprawdę łatwe, chodzi bardziej o zaangażowanie i wytrwałość, a przy okazji zdobycie podstawowej wiedzy (co oszczędza czasu i problemów zarówno uczniowi, jak i innym). Niestety, SGK przeszła w wersji kompromisowej - egzamin jest wymagany tylko dla pełnego uczestnictwa, tj dla uzyskania praw wyborczych, tytułów szlacheckich oraz możliwości obejmowania pełni stanowisk. Szkoda, ale zawsze coś.

Tym, którzy się z tym nie zgadzają, proponuję spróbować w realu wziąć udział w wyborach w dowolnym obcym państwie - bez załatwiania o wiele trudniejszych i dłuższych formalności, lub we własnym państwie - bez ukończenia szkoły podstawowej. Jeśli społeczeństwo przyznaje jakąś władzę swoim członkom (poprzez prawa wyborcze), musi wymagać podstawowej choćby weryfikacji ich wiedzy i odpowiedzialności. Nie inaczej jest i tutaj. Demokracja nigdy nie polegała na dawaniu wszelkich praw wszystkim - i polegać nie może.

Na koniec jeszcze mój apel głównie do tych mieszkańców, którzy wykazują ostatnio tak bezbrzeżnie roszczeniową postawę. Panowie! Są dwie podstawowe różnice między światem realnym a v-państwami. Po pierwsze - państwo wirtualne nie jest przymusem. Jeśli się nie podoba, można w każdej chwili dać sobie spokój lub wybrać inne, albo w kulturalny i uczciwy sposób próbować zmienić zastaną sytuację. Po drugie - wszyscy ci urzędnicy, na których złorzeczycie, to wolontariusze, którzy robią co mogą w swoim wolnym czasie, nie mając z tego praktycznie żadnych korzyści (bo pensja przy praktycznej bezużyteczności Dreamów żadną korzyścią, jak dotąd, nie jest). Wykorzystują swój czas po to, by charytatywnie zrobić coś dla innych - odpisać na maile, podpisać paszporty, napisać artykuł, zrobić stronę, rozpatrzyć sprawę, przeprowadzić wybory. Nierzadko zawalają przez to różne sprawy realne. Proszę o trochę kultury i zrozumienia - i zachęcam do własnego działania, a nie tylko wielkich roszczeń i jeszcze większych pretensji.

PS. Za przeprosiny dziękuję, nie było w sumie takiej potrzeby - nie czułem się urażony :) Moje imię jest bardzo podobne do nazwiska pana Grandina - pomyłka mogła zdarzyć się każdemu, nic strasznego :)

Pozdrawiam,
ks. Ghardin Received on Fri 30 Mar 2007 - 15:26:14 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET