(wrong string) ÓLESTWA o wynikach wyborów uzupełniających

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 30 Mar 2007 11:15:17 +0200

Witam,

Mam nadzieję, że nie obrażą się Panowie, jeśli zmodyfikuję nieco swoją rolę w tej rozmowie: pozostając jej przedmiotem, przyznam sobie samowolnie również funkję jej podmiotu.

> > Marcus hrabia Estreicher był namiestnikiem Republiki Weblandu, moim
> > zdaniem jednym z najlepszych, jakich ta prowincja miała.

Dziękuję, Edwardzie, za tą opinię. Nie zgadzam się z nią, ale przyjemnie jest coś takiego usłyszeć.

> To tylko swiadczy o Weblandzie...Zreszta nie, cofam to nie wiem co robil
w
> Weblandzie ale dla mnie jest zadufanym w sobie gosciem ktory robi
najgorsza
> rzecz jak mozna zrobic mianowicie zarzuca komus cos (in minus) co sam
robi,
> w zywe oczy i czesto.

Przyznam szczerze, że nie rozumiem co znaczy sformułowanie "zarzuca komuś coś (in minus) co sam robi". Mogę się domyślać, że zarzuca mi Pan chełpienie się swoimi osiągnięciami albo coś w tym rodzaju. Nie wiem skąd u Pana takie wrażenie - przecież nawet w ostatniej naszej wymianie maili, kiedy to Pan pytał mnie "co ty zrobiłeś przez te wszystkie lata", nie wymieniłem litanii swoich dokonań (zrobił to książę Krieg, wybierając kilka przykładów), a jedynie zachęciłem do przejrzenia archiwów LDKD, gazet i stron www, jeśli chce się Pan przekonać o tym co zrobiłem. Poza tym: jeszcze parę miesięcy temu zarzucano mi, że nic nie robię i nie potrafię nawet przytoczyć żadnego swojego osiągnięcia. Pan sam jeszcze przed chwilą pisał, że nic nie robię - więc czym niby miałbym się chełpić? Czy zatem potrafiłby Pan poprzeć swój zarzut jakimiś przykładami? Byłbym bardzo wdzięczny.

> >Chciałbyś
> > zaprzeczyć, że to także dzięki jego pracy wielu nowych obywateli
> > osiedlających się w Weblandzie zdecydowało się zostać w Dreamlandzie na
> > stałe?
>
> Nie wiem nie znam nikogo takiego, choc klakierow ma kilku (nie mowie
teraz o
> Tobie) wiec pewnie ktos tam zostal.

Znów - zupełnie bezpodstawnie atakuje Pan Weblandczyków... Tymczasem swoich klakierów mam w każdej prowincji (choć akurat ja nazywam ich przyjaciółmi, kolegami lub po prostu osobami opodobnych poglądach). Czy to grzech mieć poglądy zbliżone do moich i nie być przy tym Edwardem księciem Kriegiem? To powód, żeby jakiegoś Dreamlandczyka zredukować publicznie do funkcji klakiera?

> >W tej chwili hrabia Estreicher zajmuje się Echami Dreamlandu.
>
> Pozatym niezmiennie zajmuje sie krytyka wszystkiego co sie rusza a
> najbardziej krytyka krytyki to wprost uwielbia. Ale jak sie ma lat
niewiele
> to mysli sie ze sie pozjadalo wszystkie rozumy, zal mi go jak mu zycie
> do...li kiedys.

Brawa za spostrzegawczość - krytykę krytyki właśnie uprawiam: dodajmy, że przedmiotem mojej krytyki staram się zwykle czynić krytykę niekonstruktywną. Nie znoszę tego typu zachowań i będę je tępił do upadłego. Jak Pan jednak sam zauważył (używając terminu "pozatym"), jest to jednak jedynie fragment mojej działalności.

> > O
> > przewodniczeniu Senatowi i Komisji Konstytucyjnej już nie wspomnę, bo
> > dla Ciebie to i tak bzdury i niszczenie Dreamlandu.
>
> Pierwsze to lenistwo w najczystrzej formie, krytykanctwo itd, drugie hmmm
> nie wiem jeszcze na 100% ale tak na 75% wiem ze nic z tego nie ebdzie
poza
> dodaniem nowych praw nikomu nie potrzebnych i tylko gmatwajacych nam
zycie.

Że Senat działa dość leniwie - nie mam zamiaru zaprzeczać. Obawiam się jednak, że w tym momencie to wszystko na co go stać. Kiedy jednak zachodzi potrzeba stanowczego działania - Senat potrafi się zmobilizować i wykonać pracę naprawdę dużą, o czym świadczą choćby debaty nad ostatnimi ustawami, do których Senat wprowadził całkiem sprawnie jak na zaistniałe okoliczności dużo cennych poprawek. I jestem bardzo zadowolony, że to właśnie pod moim przewodnictwem - po drobnych tarciach i trudnościach - Senat zaczął wprowadzać poważne merytoryczne zmiany do projektów ustaw, stając się nie tylko sędzią, ale i partnerem dla IP.

Odnośnie KKK - Panie Albonie... Czy jest w KD coś, czemu nie wróży Pan upadku z prawdopodobieństwem rzędu 75-100%?

> >Hrabia Estreicher
> > jest też głównym inicjatorem reportażu o polskich mikronacjach, który
> > zostanie nadawany w małopolskiej TVP. To, uważasz, też nic więcej poza
> > sarkazmem?

No, tu Edwardzie nieco przesadziłeś :) Nie inicjatorem, bo to faktycznie Pani Redaktor się do mnie zgłosiła. Ale myślę, że mogę powiedzieć zupełnie spokojnie: koordynatorem, ponieważ nie tylko starałem się przybliżyć Pani Redaktor świat mikronacji (telefonicznie, mailowo, osobiście), ale też znaleźć ludzi chętnych do wzięcia udziału w reportażu, załatwić miejsce do spotkania (kafejkę Nandu), przygotować materiały wizualne (przedstawić zbiór stron szczególnie wartych zaprezentowania)... No i sam pofatygowałem się przed kamerę, choć wielkiej ochoty na to nie miałem (jak już pisałem - byłem chory). Niestety, wiele osób przyjęło postawę taką, jak Pan Albon (który sam napisał, że wprawdzie mógłby się stawić w Krakowie, ale... mu się nie chce).

> Zglosila sie do niego dziennikarka z TVP3 poprostu jakby sie zglosila do
> kogos innego to bylby ten ktos inny inicjatorem.

Gdyby mu się chciało - Panu, Panie Albonie na ten przykład nie chciało się nawet przyjechać na miejsce i wykrztusić paru zdań do kamery, o czym sam Pan nam tu napisał.

> > Nie zwykłem stawać w obronie innych Dreamlandczyków na liście
> > dyskusyjnej - szczególnie, gdy sami potrafią się świetnie bronić.
>
> Bronic? On sienie broni nigdy tylko atakuje, przeciez polbogowie nie
musza
> sie bronic bo niby przed czym?

A nie słyszał Pan, że najlepszą obroną jest atak?

> > Tym
> > razem jednak po pierwsze doceniam niezwykle wkład Hrabiego w Królestwo,
>
> Co konkretnie? Ale prosze bez ogolnych frazesow, tylko konkretnie za co?

Sam Pan uporczywie dopytuje (choć odpowiedzi padały wielokrotnie, najwyraźniej nie trafiają do Pańskiej świadomości), a później ma pretensje, że ktoś się chwali tym co zrobił...

> > po drugie lubię go prywatnie

:-D

> realowo? no tonie ma nic do rzeczy :) przeciez nadal uwazamy to za gre
> (przynajmniej ja) Przypuszczam ze w realu nawet bysmy sie nie
posprzeczali
> :)

Nie - realowo się nie znamy.

> >, a po trzecie obawiam się, że kiedyś ktoś i
> > mnie powie, że tak naprawdę Krieg to ty jesteś zerem, a jedyny twój
plus
> > to to, że ładnie wyglądasz w towarzystwie.

Edwardzie - ale ty naprawdę rewelacyjnie wyglądasz w towarzystwie!

> Ale Krieg cos robil i nadal robi i przede wszystkim jestes OBIEKTYWNY.

Niespodzianka - nikt nie jest obiektywny. Zresztą, skoro obiektywizm podnosi Pan do rangi najwyższej cnoty: czy Pan jest obiektywny w swoich opiniach? Jeśli odpowie Pan, że tak - proszę się leczyć. Jeśli odpowie Pan, że nie - to skoro to nie przekreśla Pana, czemu ma przekreślać mnie?

> Nie
> wierze zebys krytykowal kidys dla samego krytykowania, albo robil cos zle
a
> pozniej 10 minut pozniej kogos za takie zachowanie gnoil. Taka jest
roznica
> miedzy Estreicherem a Toba. Nie chodzi o poglady polityczne itd ale o
sposob
> bycia o wyzywanie ludzi od idiotow itd i o to ze niektorzy czuja sie
prawie
> bogami wszystkowiedzacymi i nieomylnymi.

Nie wiem, skąd u Pana taka opinia o mojej skromnej osobie. Wydaje mi się, że dość często opatruję swoje uwagi zwrotami w rodzaju "myślę, że", "wydaje mi się, że", "moim zdaniem"... Nie podoba się Panu mój sposób bycia... Cóż, mnie też on się czasem nie podoba, ale niestety okoliczności tego wymagają - wolę prowadzić rzeczowe dyskusje, formułować wypowiedzi wyważone i bez bluzgów (jak to ma miejsce np. w Senacie, w redakcji GW, czy w KKK). Jednak trudno w ten sposób dyskutować z pewną kategorią wypowiedzi na LD KD. Ludzie z klasą wybierają milczeć wobec nich. Ja tej klasy nie mam - jestem brakującym ogniwem, mutantem. Tradycyjne wartości, jakie przyświecają arystokracji Królestwa, wypowiadam frazami, jakimi posługują się atakujące je na LD oszołomy. Jeśli ktoś pluje na Królestwo, ja pluję na niego - nie udaję, że pada deszcz, nie sadzę się na pełne godności protesty. Jest to nieeleganckie, czasem wręcz ohydne, ale niestety - tylko w ten sposób można dotrzeć do pewnej kategorii ludzi, którzy innego języka po prostu nie rozumieją. Nie mam wielkich złudzeń, że uda mi się ich przekonać do swoich racji - wierzę jednak, że potrafię zapewnić im taką samą dawkę negatywnych emocji, jakie oni zapewniają nam, a przez do uprzykrzyć niecny proceder szkalowania KD. Chcę, by takie osoby za każdym następnym razem zastanowiły się, czy nie warto swoich zatrzeżeń ubrać w bardziej cywilizowaną formę - by spotkać się z bardziej cywilizowaną reakcją.

> >> W takim razie Ty nie powinienes miec prawa glosu przez nastepne 30
lat.
> >> Nie
> >> chodzi tutaj przeciez o interpretacje prawa ale o samo prawo ,
> >> bezsensowen
> >> nastawione na to zeby nie dopuszczac ludzi z zewnatrz. Jesli KD jest
taki
> >> wspanialy to czego sie boicie ze grupka jakis podzegaczy z innych
krajow
> >> pociagnie za soba naszych obywateli? Tak wlasnie tego sie boicie...
> >>
> > Po pierwsze: zapracowanie sobie na głos poprzez zdanie egzaminu w SGK
> > to jeden z najmniej restrykcyjnych systemów, jakie można sobie
> > wyobrazić. Przeglądałeś te wykłady w ogóle, Albonie? Uważasz, że
> > przyswojenie sobie tych informacji przekracza zdolności pojmowania
> > przeciętnego Dreamlandczyka czy o co właściwie Ci chodzi?
>
> Chodzi o to ze musimy sie zdecydowac albo robimy vkraj dla wszystkich i
> wtedy chwalimy sie liczba ludnosci znaczeniem itd albo dla wybranych i
wtedy
> nie mowimy o naszej potedze itp ieoburzamy sie ze sasiedzi nas
przescigneli
> itd.

Zdecydowane NIE dla koncepcji kraju dla wszystkich. Zgłaszam sprzeciw. Nie pozwólmy, by zalała nas fala miernot. Nie tęsknię za państwem tłocznym i gwarnym, pełnym ludzi o umysłowości przeciętnego użytkownika dowolnego forum! Tęsknię za państwem zasiedlonym choćby przez garstkę ludzi zdolnych, inteligentnych, kulturalnych, kreatywnych, z wyobraźnią - i tą tęsknotę Dreamland jak na razie zaspokaja w dość sporym stopniu.

> > I kto właściwie boi się podżegaczy z innych krajów? Ja, Marcus?
> > Łże-elita i szara sieć? Kogo usiłujesz przekonać, że istnieje jakiś
> > podział na "nas" i na "ich"?

Ja dostrzegam taki podział, przynajmniej tak mi się wydaje. To podział na tych, którzy mają mózg i nie boją się go używać i tych, którzy są tego organu są pozbawieni, bądź jeszcze nie odkryli jak się nim posłużyć.

> > Zasady funkcjonowania państwa,
> > prawa i wolności muszą być jakoś określone. Ty postulujesz... Właściwie
> > co? Cywilizację kijów i kamieni?
>
> Ja postuluje od 5 lat prawo dla ludzi a nie dla prawnikow. Proste.

Wbrew powszechnej opinii - prawnicy to też ludzie.

> > Albonie, z całym szacunkiem: a Ty co teraz robisz? Niezależnie od mojej
> > sympatii do Ciebie w tym momencie przekraczasz już granice dobrego
> > smaku.
>
> W ym smakujest krytykwoanie wybrancow wiem o tym ale juz taki jestem.

Coraz bardziej upodabnia się Pan do Eryka Woody'ego - nie tylko merytoryczną zawartością wypowiedzi, ale ich formą.

> Upadl upad juz jakis czas temu niestety :( i wogole mnie tonie cieszy
> wolalbym sie mylic i to odszczekac co pisalem ale neistety tak jest KD
juz
> upadl.

A Pan gdzie się teraz znajduje? W upadłym kraju? Co wg Pana decyduje o uznaniu państwa za upadłe? Kilka tysięcy maili w roku? Grupa kilkudziesięciu aktywnych mieszkańców? Kilkaset wydarzeń kulturalnych na przestrzeni roku? Rozgrywane na przestrzeni dwóch tygodni dwa duże konkursy sportowe? Wydane w podobnym czasie dwa kolejne numery czasopism?

 > >> Piszesz o sobie? jesli tak to zle skonstruowales zdanie.

> >>
> >>
> > To jedno z tych niby-nic-nie-znaczących zdań, które skłoniło mnie do
> > napisania tego maila. Dyskutujesz wyjątkowo merytorycznie, Albonie.
> > Najistotniejsze w wypowiedzi hrabiego Estreichera jest rzeczywiście to,
> > że źle skonstruował zdanie.

Zdanie jest skonstruowane poprawnie.

> cytat > Co do piepszenia o
> > głupotach, to jednak chyba ocenia się Pan zbyt surowo.
>
> Przeczytaj to jeszcze raz Edwardzie. Kto tu dyskutuje merytorycznie a kto
> nie?

Zdanie jest skonstruowane poprawnie. Niesie wartość merytoryczną. Niekumatym tłumaczę: Pan Albon uznał w swoim liście, że Dreamlandczycy nie robią nic poza piepszeniem głupot. Sam jest Dreamlandczykiem i nie robi nic poza pisaniem na LDKD - zgodnie ze swoim stanowiskiem zatem: nie robi nic i tylko piepszy głupoty. Swoją wypowiedzą przekonuję jednak, że ocenianie jego wypowiedzi (i wypowiedzi wszystkich innych Dreamlandczyków) jako piepszenie głupot jest niesprawiedliwe i nie na miejscu. Teraz jasne? To, że zdanie wygląda na zaczepkę, nie powinno zmylić ludzi myślących.

> >> I sa to z regolu ludzie mlodzi (nowi obywatele) ktorych chcecie udupic
za
> >> wszelka ene. Co stoleczki robia sie zbyt gorace? trudno taka jest
kolej
> >> rzeczy ze nowe zastepuje stare.
> >>
> >>
> > Twój nie zrobi się nigdy zbyt gorący, bo go po prostu (z własnej woli!)
> > nie masz.
>
> Tak wolalem z tego bagienka wyjsc za wczasu :)

Eskapizm. Unikanie odpowiedzialności. Lenistwo w czystej formie. A na dodatek - obłuda.

> > Spójrz na
> > rząd, spójrz na Izbę Poselską - czy to są ludzie z trzyletnim stażem?
> > Hrabiego Estreichera na stanowisku Namiestnika Koronnego Weblandu
> > zastąpił Martin Spider-de Archien-Krieg. Czy to jest przedstawiciel
> > jakiejś starej gwardii TomBondowskiej? Gdzie Ty widzisz kurczowe
> > trzymanie się stanowisk?
>
> Ale ja nie mowie o marionetkach (bach nowy pozew albo i kilka do sadu...)
> tylko o niedopuszczaniu nikogo nowego i myslacego inaczej.

Sugeruje Pan, że nowi, aktywni mieszkańcy są marionetkami? Dobrze rozumiem? A za kulisami siedzi Estreicher i pociąga za sznureczki... Chyba popada Pan w lekką paranoję. Pozwu do sądu nie będzie, ale podzwonię po psychiatrach.

>> < ale westchnę. Jezu... Skoro uważasz, że to takie
> > proste, może sam takie czasopismo zrobisz? Albo COKOLWIEK innego poza
> > narzekaniem?
>
> A zrobie!

A co?

> >I nie mów mi proszę, że "ja już swoje zrobiłem", bo
> > większość tych młodych obywateli, za którymi się ujmujesz, nie pamięta
> > jakiegokolwiek przejawu Twojej konstruktywnej aktywności.
>
> Nie maja co pamietac bo tak naprawde moze poza pierwszym budzetem i GPW
to
> nic innego nie robilem przez 5 czy 6 lat. To ze bywalem w IP najwiecej
razy
> nie znaczy nic (ja teraz nie mowie z sarkazmem naprawde tak mysle)
> statystowalem tam tylko ale ja sie umiem do tego przyznac ze mialem
wzloty
> ale z regoly nie robilem nic a niktorzy niepotrafia tego przyznac i
> krytykuja i tylko krytykuja.

Krytykują i tylko krytykują (...o, mamo... wciąż słyszę te głosy... krytykują, wciąż krytykują...) Panie Albonie - niech Pan się weźmie w garść. Ostatnio rzeczywiście nie robi Pan wiele poza uprawianiem autokrytyki - już chyba piąty raz pisze Pan, że się Panu nie chciało czegoś zrobić albo coś zawalił i jest cały szczęśliwy z tego powodu, że się potrafi do tego przyznać. To ładnie, ale naprawdę - nie sądzę, by wiele osób w KD oczekiwało kolejnych autokrytyk. Ja przynajmniej nie oczekuję - nie udało się, trudno, spróbuję jeszcze raz to samo albo z czymś innym. Naprawdę nie chcę po raz kolejny słuchać, że coś Pan zawalił i jak bardzo jest dumny z tego, że potrafi się do tego przyznać.

Ja też masę rzeczy zawaliłem - nawet jestem w trakcie zawalania kilku następnych(przepraszam Edwardzie, ale wciąż nie mogę wyjść poza ten przeklęty szkic). W Weblandzie zauważyłem w pewnym momencie, że moja koncepcja nie działa - poszukałem więc kogoś lepszego na swoje stanowisko, a sam zrezygnowałem. Podobnie jest z masą innych rzeczy - człowiek bierze się za pięć spraw, dwie mu wychodzą, trzy nie... Trudno, spróbuje się jeszcze raz. Ale należy próbować, starać się, działać! Dlatego napisałem, że mam większy szacunek do Pana Mateusza de Kinga, który starał się coś zrobić i zawalił, niż do osoby, której głównym zajęciem jest organizowanie nagonek na LDKD. I do Pana, Panie Albonie, też mam ogromny szacunek - nie jest Pan ostatnio szczególnie aktywny, ja sam nie mogłem być świadkiem Pańskich najlepszych lat, ale często słyszę o Panu (czyli ma Pan jakiś aktywny wkład w KD).Co więcej - co jakiś czas spotykam osoby, które mówią, że przyjemnie spędzały z Panem czas (współpracując lub bawiąc się po prostu) - a to najlepsze, co można w KD zrobić: dobrze się bawić i jeszcze komuś zabawę uatrakcyjnić.

> > a na sali sądowej powinien otrzymywać kwiaty i zrozumienie dla
wszelkich
> > swoich roszczeń.
>
> Co do sadow poprostu juz mnie smieszy czytanie tej samej formulki, ja nie
> popieram niektorych "wybrykow" Eryka, Nebuli czy Bogusia wiesz o tym ale
> czasem to juz jest smieszne jak z zalozenia sa ich pozwy oddalane.

Przypomnę fakt, którego Pańska świadomość z nieznanych mi powodów nie jest w stanie włączyć w zasób Pańskiej wiedzy: ja sam, Edward Krieg i Łukasz Wakowski (czyli: układ, arystokracja, kolesie itd) przegraliśmy sprawy z Lukiem Woodym. Inna sprawa, czy uważam że słusznie (uważam, że nie) - ale sąd nie kieruje się naprawdę sympatiami w tej kwestii...

> >> A co ma ta zabawa do robienia czegos dla KD? Super ze sa takie
inicjatywy
> >> itd ale juz ezsesnu jest teraz grac taka karta.
> >>
> > Niby dlaczego? To co to jest "robienie czegokolwiek dla Dreamlandu"?
> > Skoro działalność organów państwowych nie, organizowanie zabaw dla
> > Dreamlandczyków, które zatrzymują ich tutaj i integrują wzajemnie - też
> > nie, to właściwie co można robić dla dobra KD?
>
> Mozna przeciez byc polbogiem (nie wiem czy nie poda mnie o to do sadu
moze
> jednak powinnobyc bogiem) Estreicherem i krytykowac nawet jesli samemu
robi

Nie, nie - wystarczy: "półbogiem". Bogiem nie pozwala mi się nazywać wrodzona skromność.

> > Są rzeczy ważne i ważniejsze. To zdrowe, że real bywa ważniejszy.
> > Tylko nie rozumiem, skąd poczucie, że Echa Dreamlandu w dziewięciu
> > częściach generują pusty "ruch LKD", a tylko w jednej części cokolwiek
> > robią. Widziałeś w ogóle jak podczas audycji ludzie się integrują -
> > choćby na zwyczajowym czacie? Zapewne widziałeś, więc... Nadal tego nie
> > doceniasz?
>
> Ok moze w tym wypadku zle to napisalem bo to fajna inicjatywa
(inicjatywy)
> Przepraszam wszystkich zainteresowanych ze tak zle to sformulowalem.

Moim zdaniem podobnie "źle sformułował" Pan większą część swojego maila - liczę, że w toku dyskusji i Pan do tego wniosku dojdzie. W każdym razie - to już jakiś postęp. Dziękuję.

> > Ponawiam pytanie: to co właściwie można robić dla dobra Dreamlandu poza
> > wypominaniem, utyskiwaniem i narzekaniem (bo to, rozumiem, jest ta
> > "dobra robota")?
>
> Edwardzie ale teraz piszac o tym powyzej opisales wlasnie Estreichera
> wlasnie. Czy Wy tego nie zauwazacie? Tej jego bufonady? pokazywania ze on
> jest naj?

Odnoszę wrażenie, że ma Pan na moim punkcie małego bzika. Książę Krieg dyskutuje z Panem o Dreamlandzie, a Pan co chwilę nawiązuje do mojej osoby. W tym momencie dyskusji chyba wykonał już Pan maksymalny przeskok między tym, co mówi do Pana rozmówca, a tym co Pan słyszy. Powiem szczerze - rozbawiło mnie to "Opisałeś właśnie Estreichera właśnie! Czy Wy tego nie zauważacie?" (Czy nie widzi tego nikt poza mną? Wszędzie Estreicher... Estreicher, Estreicher... O, Boże, ratuj!).

> >> Slysze to 5 lat albo i wiecej. Pierdu pierdu moze ktos nowy uwierzy,
> >> g...robicie i g... z tego bedzie jak zawsze ale gadki zawsze jest duzo
i
> >> potem juz zupelnie zaklamujecie sie sami w sobie mowiac ile to
> >> zrobiliscie.
> >> Co zrobiliscie ? Nic!!! Tylko gadacie co zrobicie.
> >>
> > Nie zawsze się udaje, efekty nie zawsze są. Ale przez tych pięć lat
> > oczywiście w ogóle nie dostrzegłeś niczego, co się udało?
>
> Kilka spraw dostrzeglem. Nigdy nie mowilem ze przez 5 lat sie nic nie
stalo.
> Ale stagnacja i lenistwo to nasze drugie miano. Stagnacja czesto
wymuszona
> przepisami i stara gwardia.

Przepisów też nie lubimy, oj nie. A stara gwardia - to Pan jest przecież!

> >Od pięciu lat
> > Dreamland upada, tu w ogóle nic się nie dzieje, od zarania dziejów były
> > to ziemie jałowe i niczyje i Ty jeden, Albon, dostrzegasz to tylko.
>
> Oj dostrzega to masa ludzi ale nie kazdy jest taki klotliwy jak ja :)

Jaaasne.

> > W porządku: tyle że teraz nie robisz już nic i nie rozumiem, jak możesz
> > komukolwiek cokolwiek wypominać - tym bardziej, jeśli ten ktoś coś dla
> > KD jednak robi.
>
> Ale Estreicher moze wypominac? aaaaa czyli sa rowni i rowniejsi?

I znowu - jak królik z kapelusza wyskakuje Estreicher... Edward pisze Panu jak myślącemu człowiekowi, że nie uważa by Pańskie wypominki były usprawiedliwione i potrzebne, a Pan zamiast odnieść się do zarzutów przedstawionych Pańskiej osobie znowu wyskakuje z Estreicherem (wyraźnie podniecony i zadowolony - na co wskazuje choćby to "aaaaaa", którego zwyczajowo raczej w mailach nie używamy...). Panie Albonie, spytam wprost: skąd ta dziwna fascynacja? I co na to Pańska żona?

> > Zresztą co jest złego w tym, żeby zapowiedzieć
> > "ludzie, coś robię, mam projekt, zajmujemy się nim, wkrótce
zobaczycie"?
>
> Zle to sie staje jesli ktos to slyszy od pewnej grupy ludzi przez 5 lat i
w
> 99% sa to tylko slowa.
>
> > Gdyby ktoś przez całe swoje życie tylko to robił - fakt, byłoby to
> > głupie i należałoby po prostu nie dawać mu wiary. Inaczej ma się jednak
> > sprawa wtedy, kiedy mówi to osoba, która już coś zrobiła (i zrobiła
> > niemało) - a więc daje rękojmię, że i ten projekt doprowadzi do końca.
>
> Bez jaj. Gdyby pewna grupa ludzi dawala rekojmie ze zrobi to co mowi to
juz
> rak by nie miala (i wszystkich innych czlonkow tez nie).

W ramach rękojmi obciąć... członka? Okrutnik!

> >> Pozdrawiam Albon Idiota ze tu ciagle jest, len ze nie nie chce mi sie
> >> zrobic
> >> pozadku z takimi ludzmi ktorym sie wydaje ze sa niewiadomo kim a sa
> >> nikim,
> >> agentem hmmm o tym pisac nie moge...
> >>
> > Więc ja jestem jedynym z tych, którym wydaje się, że są niewiadomo kim
> > a są nikim.
>
> W tym sek ze Tobie sie nie wydaje ze jestes niewiadomo kim i przynajmniej
ja
> nigdy tego od Ciebie nie odczolem zebys tak mysla. W tym jest roznica. Ja
> nie przecze ze E. cos robi ale na bogow dlaczego on sie czuje takim
> wszystkowiedzacym? naj? Ja rozumiem ze teraz mlodziez ma te wszystkie
pierdy

I znów. E. Potrafi Pan choć przez chwilę myśleć o czymś innym niż moja skromna osoba (na przykład o tym, co do Pana mówi rozmówca)? Znów zdobędę się na szczere wyznanie - niestety, schlebia mi Pan i tak naprawdę, wcale mi nie przeszkadza to obnoszenie się z Pańską obsesją. Nigdy nie sądziłem, że ktoś do tego stopnia zostanie opętany moją osobą. Choć mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że będzie Pan sterczał pod moim domkiem w Kasanie (to porządna dzielnica i sądziedzi mogliby być trochę skonfundowani)...

> w glowie o wysokiej samoocenie itd ale bez przesady. Mam 34 lata dlaczego
> mam sie czuc po mailach Estreichera jak 12 latek strofowany przez ojca?

A czuje się Pan w ten sposób przy mnie? Niepotrzebnie, naprawdę. Odnośnie pytania "dlaczego ma się Pan tak czuć" - nie mam pojęcia, moim zdaniem wcale nie powinien się Pan czuć w ten sposób. Podejrzewam jednak, że problem leży w Pańskiej psychice. Mnie wcale nie zależy na tym, żeby czuł się Pan moim synem, byłoby to nieco chore... Zresztą, jeśli chodzi o wiek - miesza Pan real z wirtualem, a przed chwilą ostrzegał, żeby tego nie robić.

A poza tym - co Ci wszyscy ludzie mają za przyjemność w sugerowaniu, że jestem ich ojcem? Jak nie Rhadmor, czy Konrad, to znowu Pan... W przypadku Rhadmora i Konrada była to jednak nieco szalona zabawa, ale w Pańskim? Obsesja się pogłębia? Ludzie, co z Wami?

> Ani
> on dla mnie autorytetem ani nauczycielem - bufonem czesto tylko (znow
sprawa
> w sadzie...).

Nie mam zamiaru wnosić sprawy do sądu. Może Pan sobie myśleć o mnie, co mu się podoba. Uważa mnie Pan za bufona, ok, przyjmuje do wiadomości. Do sądu podam Pana, kiedy regularnie zacznie się Pan do mnie w ten sposób zwracać (a i to tylko po to, żeby Pan przestał, a nie przepraszał mnie czy coś). Generalnie uważam, że sąd bywa nadużywany w dzisiejszych czasach - choć może niektórzy rzeczywiście uważają, że jak sąd nie orzeknie że nie są idiotami, to sytuacja jest niepewna... Ja nie mam tego rodzaju kompleksów.

> Pozdrawiam wicehrabia Albon z Cintry
> Byly Premier, byly MFKD, byly MFPM, byly Posel, byly dziennikarz i juz
> wiecej nie pamietam bom stary :)

Pozdrawiam,
Marcus hrabia Estreicher
Autor Najdłuższego Maila w Nowożytnej Historii Dreamlandu Received on Fri 30 Mar 2007 - 02:15:34 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET