Szanowni Dreamlandczycy,
Brak praktycznej realizacji Ustawy o Szkole Głównej Królestwa między marcem a grudniem ubiegłego roku był wstydliwym błędem i każda wypowiedź przedstawiciela władz Królestwa wokół obecnie zaistniałej sytuacji powinna zacząć się od szczerych przeprosin. Osobiście uważam się za współodpowiedzialnego za opieszałość z jaką nowe regulacje były wdrażane i proszę o wybaczenie tych, którzy teraz ponoszą tego koszty.
W sytuacji, w której prawo rozmija się z rzeczywistością nie ma właściwej linii postępowania. Dopóki nie istniała Szkoła Główna Królestwa, władze podejmowały wysiłek, by nie dyskryminować nowych mieszkańców, którzy nie z własnej winy nie mieli możliwości spełnić wymogów koniecznych dla uzyskania obywatelstwa. Przedwczoraj zakończone wybory następują po prawie pół roku istnienia Szkoły Głównej, więc można założyć, że każdy, kto chciał wziąć udział w wyborach miał dość czasu, by uzyskać zgodnie z prawem obywatelstwo. Taką interpretację przyjęła przynajmniej Komisja Wyborcza Królestwa.
Świat prawa jest jednak bardziej skomplikowany i jestem pewien, że nie jest to jedyna interpretacja, która może rościć sobie miano słusznej. Nie ulega też wątpliwości, że między marcem a grudniem 2006 roku traktując wszystkich mieszkańców jak obywateli wprowadziliśmy niesamowite zamieszanie - ponownie władze Królestwa ponoszą tu wyłączną winę. Zwrócić uwagę należy choćby na fakt, że poseł Izby Poselskiej Marcus Aqua zarejestrował się do Dreamlandu po 1 marca 2006 i nie figuruje na liście absolwentów SGK. Ja sam w sierpniu ubiegłego roku nadałem tytuły szlacheckie przynajmniej dwóm osobom o podobnym, niejasnym statusie. Tylko obywatele mogą nosić tytuły szlacheckie, więc zamieszanie ponownie się pogłębia (zaznaczam, że będę walczył o to, by nikomu z tej przyczyny tytułu nie odebrano).
Przyznam szczerze, że nie wiem, jak należy patrzeć na status osób, o których w tej chwili mówimy i czy ich głosy powinny były zostać unieważnione. Osobiście gorąco zachęcam te osoby do zaskarżenia ważności wyników wyborów, bo nawet gdybym miał opinię w tym temacie, Sąd Królestwa jest wciąż jedynym organem w Dreamlandzie władnym orzec ostateczną i właściwą interpretację prawa.
Niezwykle ważnym w ewentualnym procesie aspektem stanie się kwestia niedostosowania CRM do potrzeb prawa. Dostrzegam zasadność w interpretacji mówiącej, że jeśli czyjś status w CRM jest opisany jako "obywatel" to ta osoba może uważać się za obywatela. Zgodnie z prawem po 1 marca Namiestnicy nie mogą nadać obywatelstwa bez rekomendacji ze Szkoły Głównej. Jeśli nadawali obywatelstwa bez rekomendacji z SGK (nie mieli innej możliwości), ich decyzja jest bezprawna, ale niekoniecznie nieprawomocna. Bezprawnym jest też przecież nadanie obywatelstwa komuś kto już jedno posiada, a jednak dopiero wyrok sądu umożliwia usunięcie wtórnych tożsamości. Nikt nie orzeka "skoro ta dusza uzyskała obywatelstwo bezprawnie, to uznaje się, że obywatelstwa nigdy nie posiadała".
Szanse więc na korzystne rozstrzygnięcie dla osób, których głosy unieważniono widzę, choć oczywiście nie wiem, co orzeknie Sąd.
Raz jeszcze wyrażam ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Nadal wierzę w słuszność reformy procesu nadawania obywatelstwa i jestem przekonany, że Szkoła Główna poprawi jakość procesu asymilacji nowych obywateli i ułatwi oddzielenie prawdziwie aktywnych Dreamlandczyków od martwych dusz. Zaistniały kryzys jest spowodowany nieudolnością z jaką zmiany zostały wprowadzone, a nie wadliwością samej idei SGK.
Życzę sobie i wszystkim Dreamlandczykom, by Sąd zdołał znaleźć rozwiązanie, które nie pozostawi nikogo na pozycji poszkodowanego.
(-) Paweł, R. Received on Wed 28 Mar 2007 - 10:34:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET