Re: [dreamland] Glos w sprawie diuka Krupinskiego

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 23 Feb 2007 07:25:48 +0100

Witam,

> Musze jednak zaprotestowac i niezgodzic sie z jedna teza listu pana
> hrabiego.
> Pozwole sobie zacytowac:
>
> "Ostatecznie - przecież całkiem niedawno
> hrabia von Staufen w niesławie opuszczał Królestwo Scholandii i dziś nie
> jest nazywany tam inaczej niż zdrajcą (ale o tym też Dreamlandczycy na
ogół
> nie wiedzą), co samo przez się powinno skłaniać do podejścia do jego
> relacji z odpowiednim dystansem. [...] (swoją drogą - w sposób dość
> widowiskowy:
> umarł w Scholandii, by później przenieść się do Sarmacji i nieco później
> zostać uznanym w Scholandii za zdrajcę stanu i renegata oraz pozbawionym
> tytułu szlacheckiego)."
>
> Trzymajmy sie faktow panie hrabio. A one wygladaja tak:
> 1. Z powodow realnych, o ktorych nie chcialbym mowic od wrzesnie 2006 r.
> nie mialem dostepu do internetu, co w polaczeniu z obowiazkowym
wyzywieniem
> spowodowalo moja smierc w Scholandii w polowie grudnia 2006 r. o czym
> zostalem.
> oficjalnie przez Scholandie poinformowany.
> 2. Smierc moja spowodowala automatyczne odebranie mi tytulu, obywatelstwa
i
> majatku juz w polowie grudnia 2006 r. Tak wiec ta date nalezy uznawac za
> opuszczenie przeze mnie Krolestwa Scholandii...
> 3. Gdy 15 stycznia 2007 r. uzyskalem obywatelstwo i indygenat w Sarmacji
JKM
> Armin Frederik I uznal mnie za zdrajce pozbawiajac tytulu, obywatelstwa i
> majatku. Niestety nadal nie rozumiem jak mozna zdradzic kraj w ktorym sie
> nie mieszka. Jak mozna odebrac tytul (ktorego osoba dana juz nie posiada)
> czy
> majatek osobie ktora juz go ponad miesiac temu stracila.
> 4. Reasumujac decyzja JKM Armina Frederika I byla swoistym pastwieniem
> sie na trupem z braku lepszej reakcji...
> 5. Tak wiec nie jestem zdrajca, gdyz zdradzac mozna tylko kraj
> ktorego jest sie obywatelem lub mieszkancem (warto dodac ze jakiekolwiek
> rozmowy z Sarmacja nt. przejscia do nich zostaly wszczete dlugo po tym
jak
> sie dowiedzialem, ze umarlem).

Zgon w Scholandii, przeprowadzka do Sarmacji i uznanie w Scholandii za zdrajcę - tak właśnie napisałem w swoim liście... W którym miejscu rozminąłem się z faktami (co zdaje się Pan sugeruje)? Nie mam zamiaru w tym miejscu rozważać, czy słusznie został Pan za zdrajcę uznany, czy niesłusznie - zbyt mało na temat tej akurat sprawy wiem. Faktem jest w każdym razie, że za zdrajcę został Pan oficjalnie uznany przez władze Scholandii. Rzecz wspomniałem jedynie jako element kontekstu dla "sprawy Krupińskiego", nie widzę więc potrzeby dalszego rozwodzenia się nad nią...

Tematem na osobną dyskusję jest natomiast kwestia tożsamości (skoro hrabia von Staufen zmarł, to kim Pan jest? a może jednak nie zmarł, skoro przyjmuje Pan ciągłość swojego istnienia?) - przerabialiśmy to nie raz i w Dreamlandzie: wystarczy wspomnieć "Wiecznie Żywego" Pawła M. Milewskiego, rozstrzelanego swego czasu w Wandystanie, świetnie prosperującego natomiast w Dreamlandzie (sprawa znana Panu, zapewne dość dobrze ;).

> Niestety nie dano mi sie z tego wszystkiego wytlumaczyc na liscie
> Scholandii,
> gdyz 16 stycznia odcieto mnie od dostepu do niej. Moze mi pan hrabia
wiezyc
> badz nie, ale sila propagandy scholandzkiej jest duza...

Nie mniejsza z pewnością, niż siła propagandy sarmackiej... Tak, czy inaczej - wierzę Panu w zakresie tego, co przedstawił Pan powyżej. Być może inaczej pewne fakty oceniam, ale ich istnienia nie mam zamiaru podważać.

> Z wyrazami szacunku
> Konrad hrabia von Staufen

Skąd ten hrabia? Nie pytam przez złośliwość, ale ze zwykłej ciekawości - czy posługuje się Pan tytułem naszym, scholandzkim, sarmackim, innym?

Pozdrawiam,
Marcus hr. Estreicher Received on Thu 22 Feb 2007 - 22:27:03 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET