po rozpoznaniu na rozprawie w dniach: 2 czerwca - 27 listopada 2006 roku
sprawy: SK 2006/14/II
z powództwa: Luka Woody'ego
przeciwko: Marcusowi Estreicherowi
o: przeprosiny i zadośćuczynienie
na skutek apelacji pozwanego od wyroku Sądu Królestwa z dnia 23 maja 2006 roku w sprawie SK 2006/14/I
orzeka, co następuje:
I. Prostuje oczywistą omyłkę pisarską w zaskarżonym wyroku w ten sposób, że
w punkcie II sentencji słowo "pozwanemu" zastępuje słowem "powodowi".
II. Utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok z uwzględnieniem sprostowania i
stwierdza jego prawomocność.
III. Stwierdza prawomocność niniejszego wyroku z chwilą jego urzędowego
ogłoszenia.
UZASADNIENIE
(1)
Pełen zapis przebiegu przewodu sądowego w II instancji dostępny jest w
Pałacu Sprawiedliwości - Sala Rozpraw III
(http://www.dreamland.l.pl/sk/sk/forum.php?page=&cmd=show&id=333&category=13
)
(2)
Zaskarżonym wyrokiem z dnia 23 maja 2006 roku Sąd Królestwa stwierdził, że
pozwany dopuścił się naruszenia dobrego imienia powoda poprzez publiczną
insynuację, jakoby powód posiadał defekt intelektualny, niemniej skutecznie
zadośćuczynił powodowi (mylnie określonemu w sentencji wyroku pozwanym)
poprzez publiczne przeprosiny, a nadto oddalił powództwo w pozostałej części
(BPSK Nr 649).
(3)
Apelację od powyższego orzeczenia złożył pozwany, zarzucając zapadłemu
orzeczeniu brak wskazania podstaw prawnych rozstrzygnięcia, rozstrzygnięcie
sprzeczne z prawem, błąd w interpretacji przepisów prawa materialnego,
nieuzasadnione ograniczenie wolności słowa i wreszcie obrazę procedury.
Uzasadniając obszernie zajmowane stanowisko pozwany wskazał, że w istocie
zapadłe orzeczenie "zadowala" pozwanego, ponieważ nie pociąga za sobą dlań
żadnej zasadniczej uciążliwości. Odnosząc się do zarzutu braku wskazania
podstaw prawnych rozstrzygnięcia pozwany podniósł, że zaskarżone orzeczenie
nie zostało oparte na żadnych uregulowaniach prawa dreamlandzkiego, gdyż w
uzasadnieniu odwołano się jedynie - a i to błędnie - do obcych porządków
prawnych. W szczególności niezrozumiała jest teza zawarta w uzasadnieniu
(pkt 9.A) jakoby prawo dreamlandzkie zakazywało dokonywania ocen zdrowia
innych uczestników listy dyskusyjnej Królestwa; teza ta nie wynika z
unormowań prawnych, lecz jedynie z przekonań sędziego wydającego wyrok co do
istniejącego obyczaju, ale ten nie stanowi źródła obowiązującego prawa. Brak
jest definicji legalnej pojęcia dobrego imienia, na którą powołuje się
uzasadnienie zaskarżonego wyroku, zaś przedstawiona tam argumentacja jest
jedynie polemiką z oceną pozwanego. Nietrafnie odmówiono ograniczenia
ochrony dobra osobistego na rzecz ochrony wolności słowa.
(4)
W trakcie przewodu apelacyjnego żadna ze stron nie złożyła oświadczenia.
(5)
Mając na uwadze zgromadzony w toku całego przewodu materiał procesowy oraz
obowiązujące prawo zważono, co następuje:
(5.A)
Na wstępie należy zauważyć, że - niezależnie od poniższych rozważań -
apelacja pozwanego nie mogła doprowadzić do zmiany zaskarżonego wyroku,
ewentualnie jego uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania
sądowi I instancji. Pozwany w apelacji stwierdził, że zapadły wyrok
odpowiada mu co do treści, jako nienaruszający jego osobistych praw, jak
należy rozumieć stwierdzenie o braku dolegliwości. Skoro tak, to przyjąć
należy iż skarżący nie ma interesu prawnego w popieraniu wniesionego środka
zaskarżenia, brak zaś takiego interesu prowadzić musi do utrzymania w mocy
zaskarżonego orzeczenia. Sąd Królestwa przystąpił do dalszych rozważań
jedynie z uwagi na zasadność wyjaśnienia niektórych kwestii podniesionych w
uzasadnieniu apelacji, z uwagi na ich znaczenie ogólne.
(5.B)
Uwzględniając kolejność przedstawionych w apelacji zarzutów, należy wpierw
odnieść się do kwestii braku wskazania podstaw prawnych wyroku. Zarzut ten
przewija się zresztą przez większość punktów uzasadnienia apelacji i w
istocie świadczy o niezrozumieniu konstytucyjnego systemu źródeł prawa
Królestwa. Apelujący nie dostrzegł mianowicie, iż wbrew jego zasadniczemu
twierdzeniu, akty normatywne nie są wyłącznym źródłem dreamlandzkich norm
prawnych. Artykuł 46 ust. 3 Konstytucji Królestwa jednoznacznie stanowi, że
w sytuacji braku regulacji normatywnych, mogących służyć jako podstawa
rozstrzygnięcia w badanej przez dowolny sąd sprawie, sąd ten władny jest
oprzeć się na zasadach słuszności i utrwalonych zwyczajach. Sąd Królestwa
wielokrotnie wyjaśniał już w swoich orzeczeniach, że przepis ten stanowi
konstytucyjne ujęcie precedensu jako dodatkowego - obok norm stanowionych -
źródła prawa. Znaczenie tego sposobu rozstrzygania spraw potwierdzają
niezależnie przeprowadzane nowelizacje konstytucji przez inne mikronacje,
wprowadzające dreamlandzkie rozwiązania w tym względzie do własnego porządku
prawnego.
(5.C)
Ze względów wyżej przedstawionych oczywiście myli się apelujący twierdząc iż
obyczaj, na który powołuje się Sąd I instancji, nie jest źródłem prawa. Jest
oczywistym, że odczytanie tego obyczaju musi polegać na przedstawieniu
własnej opinii składu orzekającego. Dlatego też Konstytucja Królestwa tak
obostrza wymogi powoływania sędziów. Są to jedyne - obok Prokuratora
Generalnego - osoby pełniące funkcje publiczne, dla których powołania
konieczna jest zgoda Króla i Senatu Królewskiego. Rygor ten jest
uzasadniony, albowiem sprawowanie władzy sądowniczej, jak bodaj żadnej innej
sfery władzy publicznej, jest silnie uzależnione od moralnych walorów
piastuna tej władzy. Władza sędziowska ma i ten skutek, że w przypadku
różnicy ocen między sądem a stroną - zdanie sądu przeważa. Do obalenia
rozstrzygnięcia nie wystarczy zwykła polemika z ocenami wyrażonymi w
zaskarżonym orzeczeniu, lecz konieczne jest wykazanie, że sąd wydając
orzeczenie określonej treści, naruszył zasady należytego wymiaru
sprawiedliwości, albo wprost przepisy prawa. Całkowicie prawidłowo zatem Sąd
I instancji przyjął własną ocenę działań pozwanego, zaś w toku postępowania
apelacyjnego pozwany nie wykazał jakoby Sąd I instancji dokonał tej oceny w
sposób niezgodny z zasadami rzetelnego postępowania sądowego.
(5.D)
Nie sposób podzielić argumentacji apelującego co do nieprawidłowości ustaleń
i ocen Sądu I instancji w zakresie oceny użycia słowa "debil" i konsekwencji
tego działania. Argumentacja zawarta w tym zakresie w apelacji stanowi
swoistą kontynuację działań trafnie określonych w zaskarżonym orzeczeniu
jako "karkołomna sofistyka". Wspomniany na wstępie epitet ma powszechnie
przyjmowane, pejoratywne znaczenie; świadczy o tym choćby fakt wycofania go
z oficjalnej terminologii medycznej, ze względu na jego kulturowe, negatywne
czy wręcz poniżające konotacje. Użycie go w debacie publicznej nie może być
kwalifikowane jako argument ad rem, lecz wyłącznie jako klasyczny przykład
argumentu ad personam. Te ostatnie zaś nie korzystają - co do zasady - z
ochrony, jaką należy przyznawać podmiotom uczestniczącym w debacie
publicznej.
(5.E)
Odrębną kwestią jest natomiast zakres ochrony dóbr osobistych w konfrontacji
z zasadą wolności wymiany myśli i poglądów. Sąd Królestwa wypowiadał się już
w tym przedmiocie, ostatnio w sprawie SK 2006/4/II [Boguś v. Nagisa] (BPSK
Nr 769). Sąd Królestwa przyjął we wskazanej sprawie, iż miarą
rozgraniczającą dwie konstytucyjnie chronione wartości: honor i godność
człowieka oraz wolną wymianę myśli i poglądów, jest prawda. Jeżeli oceniać
przedmiotowe zachowanie apelującego pod tym kątem, to stwierdzić należy iż
nie wykazał on jakoby twierdzenie o debilizmie było prawdziwe. Nie mógł on
tego uczynić, skoro termin ten wyszedł całkowicie z medycznego użycia, a
zatem nie może być uznana za skuteczną obrona procesowa zmierzająca do
wykazania, że pozwany jakoby wyrażał jedynie swoją ocenę zdrowia powoda,
niezależnie już nawet od tego, czy był on do tego uprawniony czy też nie.
(6)
Mając powyższe na uwadze, orzeczono jak w sentencji.
Sędzia Sądu Królestwa
(-) król senior Artur Piotr
Received on Thu 08 Feb 2007 - 13:38:11 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET