E> Czyż nie to właśnie napisałem? Wyraźnie przecież zaznaczyłem, że nie sądzę, E> by ktokolwiek brał treści prezentowane w blogu na poważnie, po czym E> wskazałem na oczywiście rozrywkowy charakter przedsięwzięcia.
Istotnie, lecz w poetyce umiarkowanej pogardy, co uważam za niepotrzebne.
>> Zapotrzebowanie na swego rodzaju publicystyczny postcromwellowski
>> neoprymitywizmu jest czymś zdrowym i normalnym, dobrze, że są
>> jednostki wykazujące chęć rozwijania tej tradycji.
E> Prymitywizm czymś zdrowym i normalnym? Niektórzy w ten sposób E> usprawiedliwiają "psucie powietrza" w towarzystwie. Osobiście jednak nie E> uważam, żeby jednostki rozwijające którąkolwiek z tych tradycji zasługiwały E> na wyjątkowy poklask. Mnie w każdym razie nie cieszy to jakoś szczególnie.
Nie prymitywizm, lecz publicystyczny prymitywizm, będący odtrutką na drugą skrajność, czyli nadmierną dętologię, i nawet nie publicystyczny prymitywizm - ale zapotrzebowanie nań. Imputujesz mi promowanie dewiacji, których w ogóle nie miałem na myśli. Bowiem miałem na myśli inne dewiacje.
>> Podreślam: nie
>> wartościuję, a jedynie staram się opisać pewne zjawisko. Więc,
>> Bogusiu, wcale nie musisz przywalić mi w swoim kolejnym wpisie, choć
>> może powinieneś ;-P
E> Pełna asekuracja. Myślę jednak, że przyłożenie jakiejś skali wartości E> mogłoby być na miejscu. Wtedy może znalazłoby się miejsce i na małpkę.
Raczej prowokacja. Obecność emotikona w jednym miejscu, jego brak w innym nie oznacza, że tylko w sąsiedztwie emotikona mówię nie do końca serio. Od tej pory emotikonów nie będzie, umiejętność czytania ironii zanika w narodzie. Małpkę zaś odebrałem jako ciut niegrzeczną wobec Bogusia, stąd mój wobec niej sprzeciw. Bowiem Boguś jest bardziej King Kongiem prowokacji, nie zaś nieco niedorzeczną małpką. Czego najlepszym dowodem ten wątek.
Generalnie, Marcusie, występujesz tutaj jako obrońca dobrego smaku, podczas gdy idzie nie o wartości absolutne, lecz o konwencję; "skalę wartości" proponuję oszczędzać na poważniejsze przypadki, bo z okazji czego my się tu przecież produkujemy! Konwencja, którą obrał sobie Boguś jest jedną z wielu. Możemy kłocić się o to, czym ową konwencję kto wypełnia - i wtedy istotnie będzie się o co boksować. Póki co blog Bogusia wypełniony jest styropianem (dwa wpisy, żadnego nie udało mi się doczytać do końca) i w tym momencie robimy Mu kolejnymi mailami reklamę, na jaką nie zasługuje. Idzie mi o to, aby nie potępiać w czambuł nowej hecy, przynajmniej dopóki nie ma po temu podstaw merytorycznych, bo dobra heca w naszym czasem mało kolorowym środowisku - nie jest zła. Zgadzam się, że ta heca jest póki co bardzo taka sobie, lecz może warto dać jej szansę. Tylko tyle, a ta chmura kurzu, którą udało nam się wzniecić podskokami wokół jednego kamyczka, doprawdy zachwyca.
Wygadałem się za wszystkie czasy. Wracam do swojej pieczary.
-- Pozdrawiam, Medgar de RamaReceived on Tue 23 Jan 2007 - 12:31:14 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET