> [...]
>
> E> Blogusj potrzebował najzwyczajniej w świecie platformy, na której
mógłby stanąć i z
> E> jej wysokości robić miny - i sobie taką platformę zmontował.
>
> E> Jeśli zastanawia Pana popularność tego bloga (w świetle tego, co
> E> przedstawiłem powyżej - nie taka znów wielka), to proszę się chwile
> E> zastanowić. Kto z nas nie lubi cyrku? Ile osób nie przystanie na
chwilę, by
> E> przyjrzeć się dokazującej małpce?
>
> Są to jednak opinie nieco krzywdzące.
Opinie, jak opinie. Myślę, że nie bardziej krzywdzące, niż prezentowane przez autora komentowanego bloga (nie tylko na jego łamach).
> Platformą, którą wszyscy
> obraliśmy sobie dla robienia takich czy innych min jest sam
> Dreamland.
Spogląda Pan z realowej perspektywy - ja założyłem, że Dreamland jest podstawą dla naszej działalności. Ale niech będzie - zgoda. W takim razie konstrukcję Bogusja nazwać wypada metaplatformą.
> Idzie teraz o to, jak się kto realizuje w roli, którą
> sobie wyznaczył. Blog Bogusia zaspokaja pewną istotną potrzebę - jest
> to potrzeba obcowania z komentowaniem rzeczywistości świadomie
> ludycznym, chwilami krnąbrnym intelektualnie (taki mały eufemizm) i
> językowo aż do siermiężności. Zarzut z tego tytułu może czynić tylko
> ten, kto otworzył zapodany przez Bogusia link spodziewając się
> poważnej eseistyki.
Czyż nie to właśnie napisałem? Wyraźnie przecież zaznaczyłem, że nie sądzę, by ktokolwiek brał treści prezentowane w blogu na poważnie, po czym wskazałem na oczywiście rozrywkowy charakter przedsięwzięcia.
> Zgadzam się na estetykę cyrku, nie widzę
> natomiast potrzeby angażowania jakiejś tam małpki.
Sam Pan mówi o prymitywiźmie - akrobaci odpadają. Może w takim razie klaun? Kobieta z brodą? Dwugłowy garbus? Jendak termin "małpowanie" najlepiej moim zdaniem oddaje klimat nowego serwisu. Poza tym - małpy to całkiem sympatyczne i interesujące zwierzątka. Osobiście wolę figle małpek od popisów klaunów. No i wreszcie: o rolę klauna w mojej wizji mikroświata konkuruje już kilku innych Panów z Erboki.
> Zapotrzebowanie na swego rodzaju publicystyczny postcromwellowski
> neoprymitywizmu jest czymś zdrowym i normalnym, dobrze, że są
> jednostki wykazujące chęć rozwijania tej tradycji.
Prymitywizm czymś zdrowym i normalnym? Niektórzy w ten sposób usprawiedliwiają "psucie powietrza" w towarzystwie. Osobiście jednak nie uważam, żeby jednostki rozwijające którąkolwiek z tych tradycji zasługiwały na wyjątkowy poklask. Mnie w każdym razie nie cieszy to jakoś szczególnie.
> Podreślam: nie
> wartościuję, a jedynie staram się opisać pewne zjawisko. Więc,
> Bogusiu, wcale nie musisz przywalić mi w swoim kolejnym wpisie, choć
> może powinieneś ;-P
Pełna asekuracja. Myślę jednak, że przyłożenie jakiejś skali wartości mogłoby być na miejscu. Wtedy może znalazłoby się miejsce i na małpkę.
> Póki co nowa inicjatywa Bogusia pozostawia pewien niedosyt, ale może
> po prostu koncept musi nieco okrzepnąć i najlepsze dopiero przed
> nami.
O, to z pewnością!
> --
> Pozdrawiam,
> Medgar de Rama
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
Received on Tue 23 Jan 2007 - 11:01:22 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET