>Ajajaj , jaka piekna polemika. Szkoda tylko, że nie na temat.
>Ale czego spodziewać się po osoboniku pokroju pana Estreichera?
>Niczego, prócz bezyslnego potoku słów. Słów mających w oczach czytelnika
>zrobić go wielkim znawca slowa polskiego.
>Jednak nie wniósł on do dyskusji nic, prócz kolejnych paru obelg w moim
>kierunku.
>Zapytam się wprost - czy jako pacholę nie robil pan nigdy wydmuszek z
>kurzych jaj ? Więc proszę sobie ewentualnie takową wyimaginować. Niby twarda
>a jednak pod byle naciskiem zapada się. Ot taki bajerek. Tak samo wygląda
>dziś Królestwo dreamlandu z wierzchu twarde i z zacięciem imperialistycznym
>wewnatrz puste, a powłoka zewnętrzna łato sie zapada.
>598 mieszkańców , a glosuje ledwie garstka. Wladze cieszą się małe dzieci z
>wyniku, a faktycznie to nad tym wynikiem trzeba płakać.
>Zadufany w sobie pan Estrecher nie dostrzega degrengolady dreamlandu, dla
>niego wszystko jes ładnie i pieknie. Wszak on nie widzi nic więcej poza
>czubkiem własnego nosa. A, że dreamland miast eksplodwać - imploduje, tego
>też nie chce dostrzec, bo musiłby przyznać, znienawidzonemu przez siebie,
>Lukowi Woody rację .
Bezsylna degrengolada... Chodziło o bezmyślną, bezsilną czy
najbardziej prawdopodoną Bezsolną??
> Może by sznowny pan von Kopp-Ostrowski przeczytał coś samodzielnie,
Pśecitałem elemetaś laś dawno temó.
>a nie korzystał wiecznie z bryków
Tak... Pan Estreicher przygotował mi bryki (brykiet?) a ja będę go
używał całą wieczność...
Elkore Salutas
Luke Woody
pozdrawiam
szer. Paweł von Kopp-Ostrowski
P.S. Wszelkie podobienstwo mojego kometarza do innych komentarzy, w
szczególności kom. pana Estreichera jest całokowicie przypadkowe,
bezsylne i wyklucza wszelkiego rodzaju wieczne bryki...
Received on Thu 18 Jan 2007 - 08:18:41 CET