Re[6]: [dreamland] kto/co decyduje o...

From: Edward Krieg <Krieg_usunto_at_poczta.fm>
Date: Sat, 30 Dec 2006 15:29:57 +0100

BG> b: specjalnie dla Ciebie:-) Przez Pan jednak używając imienia,
BG> zgadzasz się? Panie Edwardzie? Btw. Pamiętam jak X lat temu jak się
BG> poznaliśmy, pisałem Kierg, Ty spokojnie stwierdziłeś że wieeelu tak
BG> pisze:)

 Nie ma problemu. Może mi Pan nawet mówić po imieniu; ostatecznie znamy się długo :) Chodzi mi o to, że to JA wolę publicznie używać formy grzecznościowej.

BG> b: Wcale nie napisałem iż w gospodarce rozwiniętej nie potrzeba
BG> "wiedzy". Jednak w naszym świecie mikroekonomia nie istnieje, wszystko
BG> ma skale państwową jak nie międzypaństwową. Sprzedać coś u nas jest
BG> czymś zupełnie innym niżeli sprzedać to realnie. Trzeba się znać na
BG> rzeczy aby tutaj odnieść ekonomiczny sukces, tak samo jak trzeba dążyć
BG> wytrwale do celu. Pisze Pan, że wiedza ma dotyczyć treści a nie samego
BG> doświadczenia (tak to zrozumiałem) jednak skoro nie ma tutaj żadnych
BG> książek, ani zasad już ustalonych to jedyna szansą na poznanie ekonomi
BG> w Dreamlandzie (i całej mikronacji) jest jej tworzenie. Bo kto ma
BG> prawo iż jakieś moje, czy kogokolwiek innego twierdzenie ekonomiczne
BG> jest błędne?

 Nie czuję się ekspertem - zacznijmy od tego. Ekonomia nigdy mnie nie pociągała zanadto - chyba że jako szczególny wyraz stosunków społecznych - natomiast jestem pewien, że aby tworzyć jakiekolwiek teorie ekonomiczne dotyczące v-świata, potrzeba jest trochę podstaw realno-teoretycznych. Ja naprawdę uznaję, że mogę się mylić. Możliwe, że ekonomia akurat okazałaby się na tyle elastyczna, że dałaby się opisywać bez odniesienia do ogólnie uznanych kategorii. Sądzę jednak, że nie.
 Stąd uważam, że wykładanie ekonomii, nawet w świecie wirtualnym, wymaga całkiem realnych podstaw teoretycznych. Nawet jeśli ekonomia wygląda tutaj zupełnie inaczej i nie odwzorowuje stosunków producent-dystrybutor, dystrybutor-klient czy pracodawca-pracobiorca czy jakichkolwiek innych stosunków ze świata, w którym żyjemy na co dzień.

 Zgoda, że ekonomię v-świata należy dopiero stworzyć. Ale tworzenie tej ekonomii wymaga wykorzystywania kategorii niewirtualnych. Ekonomia to w dużej mierze opisywanie pewnego fragmentu rzeczywistości. Opisywać jej nie da się zaś nie posiadając odpowiednich narzędzi.

 Praktyka daje więc oczywiście pewną przewagę, ale sama nie jest m.zd. wystarczająca do wykładania ekonomii na uczelni wyższej.

BG> b: skoro ośmielasz się wątpić to ośmiel się to udowodnić. Udowodnij mi BG> proszę, że ktoś ma większą wiedzę "treści" w ekonomii niżeli ja

 Tu przerwę. Złe założenie: ja w ogóle nie mam zamiaru udowadniać, że ktoś jest lepszy od kogoś. Jeśli jestem proszony o zaopiniowanie kandydata do tytułu naukowego z przepisu o "wybitnej wiedzy" to oceniam czy jest dostatecznie przygotowany do pełnienia funkcji wykładowcy. A nie czy ktoś ma od niego większą wiedzę w jakiejkolwiek "treści" :)

BG> (i nie
BG> mam na myśli realu bo z zawodu jestem finansistą, a drugiego już
BG> wkrótce będę specjalistą;) od systemów informatycznych; czyli również
BG> ekonomia). Znam się na naszej bankowości, z Księciem Erykiem robiłem
BG> zabezpieczenia, Eryk techniczne, ja bardziej merytoryczne. Znam bardzo
BG> dobrze już dzisiaj historyczną GPW, jako jeden z pierwszych jak nie
BG> pierwsza postać testowalem dla Folkego Triglava (ta część która
BG> działała) , prowadziłem rozmowy na Pwinii, jako jeden z nielicznych
BG> opublikowałem tam plan dla piwonii

 Uciąłem resztę wypowiedzi, ale broń Boże nie dlatego, że nie uznaję Pańskich zasług :) Ja Pana w tym momencie nie egzaminuję. Pan naprawdę może mieć wiedzę wystarczającą - jeśli o udowodnienie tego Panu chodziło to przyznaję, że jest to możliwe i rzeczywiście nie powinien śmieć w cokolwiek wątpić. Już dobrze? :)

BG> Nie wspomnę o wiedzy z
BG> doświadczenia po latach przebywania tutaj: publik relations,
BG> marketing, profesionals skills...

 Panie Bogusiu, wspominałem coś o trudnościach językowych. Akurat ten angielski tak bardzo nie przeszkadza chyba, ale w naukach ekonomicznych, zdaje się, sporo anglicyzmów, hmm? :)

 Zastrzegę, coby na mnie nie wsiadł żaden ten czy inny były Dreamlandczyk: nie twierdzę, że brak Panu wiedzy. Twierdzę, że brak Panu umiejętności wyrażania myśli - a to dla wykładowcy naprawdę istotne.

BG> b: Panie Edwardzie, ma Pan na myśli treści ekonomiczne czy
BG> pedagogiczne bo jak już udowodniłem ekonomiczne są znacznie powyżej
BG> przeciętnej, a pedagogiczne, no cóż; studenci to nie przedszkolaki na
BG> stres muszą być odporni:)

 Niech sobie będą odporni. Ale mimo wszystko należy im zapewnić naukę w oficjalnej wersji deklarowanego języka wykładowego.

BG> b: Panie Edwardzi, jest Pan zbyt surowy. Przeczytałem ten wykład jak i
BG> kilka innych (Rogacza o Ekonomii, E. o Weblandzie, Wakowskiego o
BG> Surmali oraz Pana Karczewskigo) i nie powiem aby był jakiś gorszy czy
BG> lepszy, mi się bardzo spodobała część "Historia" u Karczewskiego i
BG> bardzo nie spodobała praca o Surmali (tutaj cytat) "Nazywając Księstwo
BG> Surmali można stosować różne formy, krótsze i dłuższe." Co to znaczy
BG> dłuższe krótsze? Można było odmienić przez przypadki i byłoby super. A
BG> tak? Stworze wersje krótką SUM:) albo długą
BG> "surmaladreamlandzkapustynieilasykilkajeziorimozemorzechybatezirzeka":)
BG> Nawet mi się podoba:)

 OK - zdanie z wykładu o Surmali może sobie nie być najszczęśliwsze.

 Tylko:  

"Luindor kierowany jest Konstytucją, która stanowi największy akt
  prawy prowincji."
"Prowincji posiada Konstytucje, według której się kieruje."
"W Luindorze jest jedyna w całym dreamlandzie gazeta całodobowa. Do
  której artykuły dodawane są 24H na dobę."
"Księstwo Luindor jak wszystkie prowincje naszego Królestwa różni się
  od reszty. Bowiem jest największą z prowincji i posiada największe   ziemie."

 Zresztą nie chodzi o dyskutowanie nad wyższością jednego wykładu nad drugim. Chodzi o to, że dla wykładowcy kluczową umiejętnością jest precyzyjne wyrażanie myśli. Kiedy ta umiejętność zawodzi, mimo najszczerszych chęci nie przekaże wiedzy tak, jak zrobić to powinien.

BG> b: błędy które cieszą i bawią to nie błędy:) Błędami są kłótnie i BG> wojny. Mam nadzieję że chociaż troszkę Pana przekonałem:-)

 Troszkę tak, być może :)

 Pozdrawiam,
 ks. E. Krieg



Jestes kierowca? To poczytaj! >>> http://link.interia.pl/f199e Received on Sat 30 Dec 2006 - 06:26:23 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET