Re: Re[4]: [dreamland] kto/co decyduje o...

From: Boguslaw Glegola <b.glegola_usunto_at_googlemail.com>
Date: Sat, 30 Dec 2006 13:37:55 +0000


> Prywatnie. Publicznie staram się z nikim nie spoufalać.

b: specjalnie dla Ciebie:-) Przez Pan jednak używając imienia, zgadzasz się? Panie Edwardzie? Btw. Pamiętam jak X lat temu jak się poznaliśmy, pisałem Kierg, Ty spokojnie stwierdziłeś że wieeelu tak pisze:)

 > BG> Proszę mi wskazać gdzie moja wiedza na temat ekonomii oraz
> BG> historii odbiega od wiedzy jakiegokolwiek profesora? A w naszym
> BG> świecie, sukces w biznesie musi być powiązany z "wybitną wiedzą"
> BG> ponieważ gospodarka w Dreamlandzie jest jedynie symboliczna.
> BG> Zarabianie pieniędzy to tylko żniwa z własnej wiedzy. Brzmi nieco
> BG> drastycznie, ale takie jest moje przekonanie:)
>
> No w porządku - tylko dlaczego w warunkach "gospodarki symbolicznej"
> zarabianie pieniędzy jest powiązane z "wybitną wiedzą", a w warunkach
> gospodarki rozwiniętej już nie? Praktyka to nie wszystko; "wiedza"
> zakłada m.zd. przede wszystkim przygotowanie merytoryczne.

b: Wcale nie napisałem iż w gospodarce rozwiniętej nie potrzeba "wiedzy". Jednak w naszym świecie mikroekonomia nie istnieje, wszystko ma skale państwową jak nie międzypaństwową. Sprzedać coś u nas jest czymś zupełnie innym niżeli sprzedać to realnie. Trzeba się znać na rzeczy aby tutaj odnieść ekonomiczny sukces, tak samo jak trzeba dążyć wytrwale do celu. Pisze Pan, że wiedza ma dotyczyć treści a nie samego doświadczenia (tak to zrozumiałem) jednak skoro nie ma tutaj żadnych książek, ani zasad już ustalonych to jedyna szansą na poznanie ekonomi w Dreamlandzie (i całej mikronacji) jest jej tworzenie. Bo kto ma prawo iż jakieś moje, czy kogokolwiek innego twierdzenie ekonomiczne jest błędne?

> Może zresztą mówimy o czymś innym. Uniwersytet to nie technikum.
> Jestem pewien, że Pana wiedza ekonomiczna jest wystarczająca do
> przyuczania do zawodu - natomiast czy do prowadzenia zajęć
> uniwersyteckich, ośmielam się wątpić.

b: skoro ośmielasz się wątpić to ośmiel się to udowodnić. Udowodnij mi proszę, że ktoś ma większą wiedzę "treści" w ekonomii niżeli ja (i nie mam na myśli realu bo z zawodu jestem finansistą, a drugiego już wkrótce będę specjalistą;) od systemów informatycznych; czyli również ekonomia). Znam się na naszej bankowości, z Księciem Erykiem robiłem zabezpieczenia, Eryk techniczne, ja bardziej merytoryczne. Znam bardzo dobrze już dzisiaj historyczną GPW, jako jeden z pierwszych jak nie pierwsza postać testowalem dla Folkego Triglava (ta część która działała) , prowadziłem rozmowy na Pwinii, jako jeden z nielicznych opublikowałem tam plan dla piwonii (o ile mnie pamięć nie myli prócz mnie zrobił to również Zakrza (to był dobra praca) oraz Yelonek (wg mnie niezbyt dobra praca). Znam również zasady (merytoryczną wiedze?) gospodarki Sarmacji, ich Bank i Syriusza. Ostatnio nawet zapoznawałem się z Pluskwiakiem. Dodam, iż zanim ja i regent Artur rozwaliliśmy Uniwersytet Słońca miałem tam wykładać ekonomię. A lata temu studiowałem u Pietraczuka właśnie ekonomię, fakt, nie skończyłem jednak z winy zniknięcia Pietraczuka. Nie wspomnę o wiedzy z doświadczenia po latach przebywania tutaj: publik relations, marketing, profesionals skills...

> Wydaje mi się, że profesor Shakur jest profesorem ekonomii właśnie.
> Choć On też raz jest, raz go nie ma :)

b: hehe:-) Shakur, zawsze wywołany się odzywał:)

[ciach]

> Przeszkodą jest brak wiedzy uprawniającej do nauczania.

b: Panie Edwardzie, ma Pan na myśli treści ekonomiczne czy pedagogiczne bo jak już udowodniłem ekonomiczne są znacznie powyżej przeciętnej, a pedagogiczne, no cóż; studenci to nie przedszkolaki na stres muszą być odporni:)

>Jeśli chodzi
> o brawurowe posługiwanie się językiem, proszę łaskawie zajrzeć do
> wykładu Pana Karczewskiego w Szkole Głównej Królestwa. Trudno nawet
> rozsądzić czy ten pan posiadał wiedzę czy nie; jeśli nawet tak, to
> mimo stworzenia wykładu zachował ją dla siebie.

b: Panie Edwardzi, jest Pan zbyt surowy. Przeczytałem ten wykład jak i kilka innych (Rogacza o Ekonomii, E. o Weblandzie, Wakowskiego o Surmali oraz Pana Karczewskigo) i nie powiem aby był jakiś gorszy czy lepszy, mi się bardzo spodobała część "Historia" u Karczewskiego i bardzo nie spodobała praca o Surmali (tutaj cytat) "Nazywając Księstwo Surmali można stosować różne formy, krótsze i dłuższe." Co to znaczy dłuższe krótsze? Można było odmienić przez przypadki i byłoby super. A tak? Stworze wersje krótką SUM:) albo długą "surmaladreamlandzkapustynieilasykilkajeziorimozemorzechybatezirzeka":) Nawet mi się podoba:) Dodam że najgorszą pracą jest niestety praca o Ekonomii. Bardzo niewiele odniesień do Dreamlandu i jedynie encyklopedyczne informacje co jest czym. Popyt to, podaż to, monopol to itd.

> BG> b: Edwardzie, wszyscy wiemy kim jesteś:-) Nie musisz się
> BG> podpisywać dwa razy:-)
>
> No, to błąd :)

b: błędy które cieszą i bawią to nie błędy:) Błędami są kłótnie i wojny. Mam nadzieję że chociaż troszkę Pana przekonałem:-)

> Pozdrawiam,
> ks. E. Krieg

-- 
Pozdrawiam,
Bogusj z Cubalibre
*****************
Gazeta Furlandzka
www.gazeta.furlandia.net
Received on Sat 30 Dec 2006 - 05:39:37 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET