Witam,
> I to powiedział Senator Senatu, który dzisiaj zakończył rozpatrywanie
> dwóch projektów przekraczając konstytucyjne 14 dni.
Senat odrzucił dziś oba projekty przesłane mu przez Izbę Poselską. Mogliśmy odrzucić je w ciągu tygodnia, ponieważ w zgodnej opinii Senatorów były oczywiście złe. Zdecydowałem jednak wydłużyć debatę o kilka dni, żeby zebrać jak najwięcej wartościowych opinii, które mogłyby pomóc posłom przygotować projekty porządnie. Nie miałem takiego obowiązku, w ogóle nie miałem obowiązku przedłużania debaty, zbierania opinii Senatorów i ich kompilacji w celu przekazania ich Senatowi. Uznałem jednak, że takie działanie mimo wydłużenia procedury, będzie działaniem właściwszym niż odrzucenie ustaw bez słowa komentarza, za to w krótszym terminie. Dodam tylko, że o tej możliwości informowałem Marszałka Izby Poselskiej i nie zgłosił on co do tego zastrzeżeń.
Do czego zmierzam - za przekroczenie tego terminu może Pan Premier winić jedynie mnie, gdyż wydłużenie debaty było moją decyzją, a markiz Wichura głosował w wyznaczonym przeze mnie terminie, czym wzorowo wypełnił swoje obowiązki. Czy będzie winił słusznie? Osobiście - nie sądzę. Do tej pory kwestie terminów właściwie na każdym polu działalności każdej instytucji KD były traktowane raczej instruktażowo.
> Brawo Panowie Senatorowie, daliście ciała. Mimo, że odrzuciliście
> projekty, to przekraczając 14 dni (przewidziane w konstytucji dla
> rozpatrzenia projektu przez Senat) je automatycznie zaakceptowaliście.
> Projekty rozpatrzy teraz Korona.
Wprowadza Pan Premier społeczeństwo w błąd. Bezskuteczny upływ terminu 14 dni nie oznacza akceptacji Senatu dla projektów, a jedynie ponowne przekazanie inicjatywy Izbie Poselskiej (jej Marszałkowi). Dodam, że uzyskałem dla przedłużenia terminu akceptację Marszałka Izby Poselskiej, a w myśl art. 37 ust. 3. Konstytucji Królestwa Izba Poselska może termin ten przedłużyć. W zaistniałej sytuacji (wszyscy posłowie to członkowie PSiP, włącznie z Marszałkiem) - uznałem zgodę Marszałka za jednoznaczną ze zgodą Izby. Oczywiście może Pan Premier podnosić, że moje założenie było mylne.
Ostatni argument, który muszę w tym miejscu podnieść to fatalny poziom tekstów, które do nas trafiły. Dokonanie poprawek w dwóch tak kiepskich aktach prawnych (de facto - napisanie ich od nowa) wymaga więcej czasu niż konstytucyjny tydzień (trzeba pamiętać, że 7 z tych 14 dni to głosowanie!). Mieliśmy w Senacie dwie możliwości do wyboru: bardzo szybko odrzucić projekty lub jednak przeanalizować je dość drobiazgowo i przekazać posłom jakieś merytorycznie wartościowe komentarze - w celach edukacyjnych, że tak powiem, co wymagało więcej czasu. Uważam, że wybór Senatu był najlepszy z możliwych.
> Era Izby Poselskiej może dobiegła końca, ale era kompromitacji Senatu
> najwidoczniej się zaczyna.
W żadnym razie. Ta sytuacja - wynikająca ze zbyt optymistycznej wiary w rozsądek posłów PSiP - już więcej się nie powtórzy, może Pan Premier być tego pewien. Drobiazgowe trzymanie się konkretnych zapisów ustawy nie będzie dla Senatorów zbytnim wysiłkiem. Lekcję odebrałem.
Przekazanie tych tekstów Koronie zakończyć może się w jeden sposób - ich odrzuceniem. I to już będzie totalna porażka obecnego składu Izby Poselskiej: można bowiem napisać kiepską ustawę (każdy kiedyś się uczył), ale forsowanie jej bez wzięcia pod uwagę opinii Senatu (tylko dlatego, że była spóźniona o kilka dni, o czym zresztą IP było informowane) zakończone kolejną negatywną weryfikacją, dokonaną tym razem przez Koronę - świadczyć będzie o dużej niedojrzałości posłów.
> Pozdrawiam,
> gen. Łukasz hrabia Wakowski
> 21:32, 9 XII 2006
Pozdrawiam,
(-) Marcus hrabia Estreicher
Marszałek Senatu Królewskiego
Received on Sat 09 Dec 2006 - 13:26:41 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET