Re: Kocham Dreamland ?!

From: kaworunagisa000 <kawnag_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 09 Oct 2006 21:21:11 -0000

Staram sie zachowac powage, ale brzmi to jak "bo naskarze mamie" ::). Nie obrazajac mam, oczywiscie.

> Zaś co do samej treści wypowiedzi - nie chwalę teraźniejszości.
Zwracałem
> tylko uwagę, że odmalowany przez markiza Wichurę obraz dzisiejszego
> Dreamlandu jest przerysowany.

Absolutnie sie z Panem nie zgodze. Pan markiz jako jeden z niewielu ma wreszcie odwage glosno i wyraznie powiedziec, co tak naprawde z Dreamlandem sie stalo.

>
> > Wy nie znacie
> > przeszlosci..., i nie mam na mysli historii tylko przeszlosci, Kaworu
> > jako nieliczny potrafi oczami wyobrazni spostrzec to co juz utracone.
> > Kazio pamieta, ja pamietam, tak samo wywolani Edzio i Krol pamietaja,
> > nie dziwie sie im ze przestali sie odzywac...:( Smutne.
>
> W takim razie wie Pan dlaczego przestali się odzywać lepiej, niż oni
sami.

Jeszcze w poprzednim mailu - jak to sie ladnie mowi - implikowal mi Pan, ze to nie natura czlowieka, lecz tylko i wylacznie moja natura. A teraz zarzuca Pan, ze Bogus implikuje.

Gdziez tu ten brak sprzecznosci w ludzkiej naturze, o ktorej Pan tak przekonuje?
Chce Pan komus udowodnic, ze czlowiek to racjonalna maszyna dzialajaca bez ksztyny sprzecznosci? Smialo. Ciekawe, ilu wcielen Pan bedzie na to potrzebowal.

> > Oni
> > postanowili sie dostosowac do "standardów", a ja i Kazio mowimy glosne
> > NIE! jednak nadal zbyt ciche i tak poddamy sie z czasem...
>
> A mnie się wydaje, że w równej mierze to Panowie się zmieniliście.

Za innych mowic nie bede, ale fakt - zmienilem sie. Zobaczylem pewne rzeczy jasniej i prawdziwiej, gdy moglem sie im przyjrzec z dystansu.

> To jest
> tak, jak z chłopcem, który odkrywa np. resoraki, klocki lego albo skleja
> modele. Przez jakiś czas bawi się nimi bez przerwy, nie widzi poza nimi
> świata, są one dla niego wielką radością. Są czymś nowym, świerzym. Po
> jakimś czasie jednak tracą na atrakcyjności, dają jakby mniej radości...

Fatalna demagogia ::).

Nie, nie, drogi Panie Prezydencie, my sie ciagle chcemy tymi samochodzikami bawic. To wlasnie o to chodzi. Samochodzikami, a nie realnymi limuzynami codzien dowozacymi politykow wyznaczone miejsca.

Samochodziki sa dla chlopcow. A ja chce byc chlopcem ::). Inni mysle rowniez, bo na tym wlasnie polega zabawa w krainie wyobrazni.

> Zwyczajnie powszednieją, nudzą się. Chłopiec wreszcie wynosi
resoraki, czy
> klocki na strych. Sklejone modele lądują w szafie. Po jakimś czasie może
> jeszcze zdejmie je ze strychu, zdmuchnie z nich kurz albo kierowany
> kaprysem - kupi nowe... Ale nie czuje już tej radośći, pasji. Czy to
> zabawki się zmieniły? Czy chłopiec pisze pełne gniewu i goryczy listy do
> producentów: "nie robicie już takich zabawek, jak dawniej"?

No i jeszcze producenci. Tak, jest w tym cos... "made in china" nie zawsze jest najlepsze. Mowi sie rowniez, ze kiedys to pralka wytrzymywala spokojnie 20 lat ,a dzis po 5 jest do wyrzucenia. Pewnie tez dlatego, ze ludziom znudzila sie juz pasja do pralek i rzucili je w kat ::))).

>
> Wydaje mi się, że w podobny sposób funkcjonujecie Panowie teraz -
tylko nie
> możecie sobie zdać sprawy, czemu tak naprawdę Dreamland nie bawi Was
tak,
> jak dawniej. A że część Waszych rówieśników wciąż czerpie
przyjemność z tej
> zabawy? Są przecież ludzie, którzy przez całe życie sklejają modele...

Sklejaja z dokladnoscia, cierpliwoscia wsrod innych modelarzy. Pozniej cierpliwie maluja i nie krzycza przy tym za wiele, bo pedzelek ucieka wtedy na wszystkie strony.
Otoz to.
Tego wlasnie bysmy chcieli (obym nie implikowal ::)).

Nie zas halasu, sklejania ni przypial ni wypial i packania farbkami.

>
> Pozdrawiam,
> Marcus hr. Estreicher

K. Received on Mon 09 Oct 2006 - 14:22:11 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET