Re: Kocham Dreamland ?!

From: kaworunagisa000 <kawnag_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 09 Oct 2006 21:11:19 -0000

Pan sie chyba juz naprawde zapomnial.  

> >>Swoja droga: to jest ten poziom dyskusji, gdzie jeden mowi "on pisze
> >>zasadnicze bzdury!", gdy czlowiek pisze cos od serca, prawda?
>
> Chyba mimo wszystko wyzszy poziom, niz ten w którym nazywa sie jednych
> ludzi miernotami, innym zarzuca brak idealów, a wysilków jeszcze innych
> konsekwentnie niedostrzega i wpiera im nieróbstwo... Znów - stosowanie
> przez Pana tego typu podwójnych standardów czyni dyskusje wlasciwie
> bezcelowa.

No nie musze odpowiadac na calosc, bo wiem, ze ci, ktorzy rozumieja, co pisze tego wyjasnienia nie potrzebuja.

Zas, jesli uwaza Pan te dyskusje za bezcelowa, prosze jej nie kontynuowac. Po co sie meczyc? ::)

>
>
> >
> > >Pan natomiast woli uznac "To malkontenctwo! Moda jakas!". A
pewnie, ze
> > >moda... Guchi takiej kolekcji by sie nie powstydzil...
> >
> > Spodziewałem się, że przekaz będzie oczywisty...
>
> >Alez jest oczywisty: jest Pan zaslepiony konformizmem. W moim
> >mniemaniu jest Pan miernota, ktora nigdy niczego wyjatkowego do tego
> >panstwa nie wniesie.
>
> Wlasnie - to jest ten poziom dyskusji, o który Panu chodzi prawda?
> Abstrahujac od formy wypowiedzi: to przyszle pokolenia Dreamlandczyków
> ocenia, czy cos wnioslem, czy nie. Formulowanie takich ocen w chwili
> obecnej jest po prostu zenujace - dlatego daruje sobie podsumowywanie w
> formie rewanzu Panskiej osoby i dzialalnosci w KD...

Zenujace? Alez dlaczego. Mnie tu nie ma juz od dawna, mialem sporo czasu, by sie temu przyjrzec, sporo czasu by poznac lepiej niezwykla historie tego kraju.

Chce Pan by to bylo zenujace, bo w rzeczy samej - zenujacy jest fakt, ze Dreamlandem wladaja obecnie ludzie, ktorzy - jak wierze - chca, tylko, ze zupelnie nie potrafia.

Brakuje dzis wizji (z monarcha, ktory niewiele wnosi do zycia Krolestwa wlacznie), a dawniej te wizje musialy ze soba walczyc i sie spierac i bardziej sie mozna bylo obawiac o ich nadmiar niz niedobor.

> Choc pewne uwagi na
> temat Panskiej dzialalnosci dotychczasowej mozna znalezc w przedostatnim
> numerze GW - nie sa one mojego autorstwa, ale w zupelnosci sie z nimi
> zgadzam...

Prosze przytoczyc. Moze na tyle starczy Panu odwagi, a nie demagogii.

>
> >Nie bedzie Pan ani Erykiem, ktory dal Dreamlandowi wazne skrypty, ani
> >Geraltem Gwynbleiddem, ktory zjednoczyl Morlandczykow, choc
> >niecierpial sie z Vilgefortzem. Nie bedzie Pan Kakuciem, ani Svoboda,
> >ktorzy nadali charakter Kakutom.
>
> Niespodzianka - Pan równiez nigdy nie byl i nie bedzie Erykiem,
Geraltem,
> czy tym bardziej Kakuciem.

To prawda. Nikt mi juz tutaj nie pokazal, czym moze byc Dreamland. Pokazala mi to dopiero historia. I choc uwazam, ze wiele rzeczy, ktore tu robilem nie byly wcale dobra droga, to szczerze ciesze sie, ze moglem nadac charakter Luindorowi, ktory z pasja, bez wytchnienia budowalem. Ze powolalem do zycia Kalmarki i wreszcie dalem mozliwosci ludziom cieszyc sie z pewnej doceny ich zaangazowania. Bo ministerstwa przyznaja tu - a owszem - od swieta jakies wyroznienia (tyle, ze przyznaja to poszczegolni ludzie, nie zas Dreamlandczycy, ktorzy glosuja). I przyznaja je staruszkom, badz v-trupom. Zupelnie jak w rzeczywistosci. Tylko dlaczego nie docenic ludzi po latach, ale jednoczesnie motywowac tych, ktorzy robia dzis? Bylem tez animatorem kultury w Dreamlandzie. Dlugo nikogo, kto by mnie zastapil nie bylo, teraz widze, ze Pan Neumann dziala na polu kultury. Zaluje tylko bardzo, ze w takim, a nie innym stylu.

> Jak juz mówilem - podsumuja nas Ci, co przyjda
> po nas.

To jest tylko Pana zdanie. Moje jest zupelnie inne, bo Wielka Ksiega nie zostala napisana w roku 2006 podsumowujac lata 1998-2002. Powstawala przeciez w 2002 roku (jezeli wczesniej, prosze mnie poprawic).

> Tym bardziej, ze tak jak Pan ma o mnie wyrobione zdanie, ja mam
> wyrobione zdanie i o Panu - mozemy sobie je prezentowac, ale jaki
sens ma
> publiczne obrzucanie sie nawzajem okresleniami typu
"konformista"-"pajac",
> "miernota"-""megaloman"?

Pan to chyba lubi i robi to Pan czesto.
Ja tylko chcialem w sposob szczery wyrazic moje zdanie na forum. Nie widze sensu robienia tego wiecej, choc moje zdanie nie uleglo zmianie.

>
> >To jest to wlasnie. Pana Webland jest nijakszy od Weblandu Bagera,
> >ktory przeciez odszedl, bo uznal, ze nie staje na wysokosci zadania.
> > Gdziez tu wiec do Weblandu czasow (wtedy jeszcze namiestnika) embe?
> >Jego pasji w rozwoju Glosu Weblandu? Rozwoju Instytutu Nauki?
>
> Ze Webland dzis nie jest tym, czym byl kiedys - trudno sie nie zgodzic.

"Ale..." (jest Pan inteligentny, zna Pan termin "socjotechnika", prawda?)

> Jendakze prowincja nie dziala dzieki jednej tylko osobie, Panie Nagisa.

Co ma przyslowiowy piernik do wiatraka?

> Zreszta - kolejne organizmy, którymi Pan sie opiekowal (Luindor, PS)
> równiez trudno nazwac kwitnacymi. Zarzuty z Panskiej strony moge wiec
> spokojnie odwrócic - cóz takiego Pan czyni, jaka sfere Królestwa z pasja
> rozwija, któremu jego fragmentowi nadaje Pan nowa jakosc?

Nie ,Pan umie tylko odbic pileczke.

Luindor? Zrobilem wowczas tyle, ile moglem, a uwazam, ze niewiele juz mozna bylo zrobic. Staralem sie zaaranzowac cokolwiek, by nawet mlodzi, calkowicie bezplciowi obywatele cos w ogole robic mogli. W porownaniu do nich jest Pan faktycznie jednostka wybitna. Tyle moge rzec. Tylko, ze ja nie uwazam, by Dreamland dzis byl "taki, jak w wierszu Hammeta". Wrecz przeciwnie. Dreamland dzis to kpina z idealow poety. I byl tylko troche lepszy wtedy, gdy ja bylem namiestnikiem.

I chyba wlasnie tym sie roznimy w zdaniu, prawda? Ja nie musze odbijac pileczki, bo sam siebie juz podsumowalem i wyciagnalem wnioski. Pan natomiast jest konformista i bedzie Pan odbijal pileczke, by nie daj boze siebie o wybor blednej drogi nie posadzic, a juz o krytyke zastanej rzeczywistosci - n i e d a j b o z e.

>
> >K.
>
> Marcus hr. Estreicher
>

K. Received on Mon 09 Oct 2006 - 14:15:38 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET