Witam,
W Twoim liście datowanym 8 października 2006 (19:09:25) można przeczytać:
>> Dreamland to ludzie, jego mieszkańcy - w tym i Pan. Nie ma nic poza
nimi.
sPM> No właśnie. Obecnie Ci ludzie, którzy mają wpływ na Dreamland sPM> spowodowali jego śmierć. Zgon z powodu nadprodukcji żółci.
>Dziękuję Piotrze, wyjąłeś mi to z ust!
W takim razie obaj Panowie powinni sobie uświadomić, że KAŻDY ma wpływ na Dreamland. Tym większy, że tak naprawdę jest nas niewielu i naprawdę nie ma szans, żeby wartościowa inicjatywa została bez wpływu na ogólny stan Królestwa. Osobiście nie uważam, żeby konieczne było do tego zajmowanie jakiegoś wysokiego stanowiska - ale gdyby któryś z Panów chciał podnieść tego typu argument, to przypominam, że markiz Wichura do niedawna zajmował jedno z najwyższych stanowisk w Królestwe. Tak więc obecny kształt Dreamlandu jest w takim samym stopniu dziełem Panów, jak i każdej innej osoby. I tak samo od Panów, jak od każdego innego, zależy w jakim kierunku Dreamland będzie się rozwijał.
A jeśli chodzi o nadprodukcję żółci... Czymże, jak nie wylewaniem żółci są maile w stylu "Dreamland umarł"? Jak określić zachowanie markiza Wichury, który nie zająknął się przez wiele tygodni na temat regularnego przekręcania mojego nazwiska przez gościa z Solardii, natomiast po mojej uwadze na ten temat posłał na listę pełen ciepła i życzliwości komentarz o treści "Obraziła się dziecina?! BLE żygać mi się chce jak to czytam (...)"? Nie mam o to jakichś pretensji - rozumiem, że Pan Boguś jest dobrym kolegą Pana markiza, natomiast swój stosunek do mojej osoby markiz Wichura był łaskaw określić tuż po mojej nominacji na Namiestnika... Cóż - gdyby każdy kochał tu każdego, możnaby oszaleć. Zwracam tylko uwagę, że markiz Wichura tym samym przejawia zachowanie identyczne, jak to, przeciwko któremu tak głośno protestuje.
Na LDKD zapanowała jakaś moda na malkontenctwo... Tymczasem w samym KD dzieje się dużo i ciekawie - pisałem o tym w mailu, który był odpowiedzią na list markiza leniada. W skrócie: w ostatnich miesiącach powstało sporo gazet, przybyło wielu aktywnych obywateli, powstało radio, zmodernizowano Galerię Królewską, organizowano zawody w Letrib, otworzono Elsynor, dodano sporo Dreamlandzkich stron do Katalogu Mikronacja, powstał nowy dział Instytutu Nauki, w Furlandii powstał zupełnie nowy serwis dla nowych obywateli, Luindor - dzięki staraniom Pana Karczewskiego - nie jest już ziejącą czarną dziurą... Tymczasem jakoś nie jest w modzie choćby słowem pochwalić czyjeś działanie albo przekazać swoje krytyczne uwagi i porady bez ironii, atakowania i obwiniania kogokolwiek. Chcecie mieć Panowie życzliwą atmosferę na liście - to sami zacznijcie ją budować. Chcecie więcej ciekawych wydarzeń - zacznijcie je organizować. A jeśli Wam się w Dreamlandzie tak bardzo nie podoba, a nie macie woli go zmieniać - to odpowiedzcie sobie na proste pytanie: jaki sens ma tu Wasza obecność? Chcecie się po prostu wyżalić, wyzłośliwić - po prostu sobie ulżyć? To załóżcie sobie może osobną listę. Sporo osób bowiem próbuje coś robić (jak wynika choćby z przytoczonego wyżej wyliczenia) - może i czasem nieudolnie, ale jednak podejmuje staranie - i naprawdę chyba ostatnią rzeczą, jakiej oczekują są kolejne połajanki i narzekania.
Starałem się w tym mailu nikogo nie urazić. Jeśli są chętni do dyskusji - zapraszam, bo gra wydaje się być warta świeczki. Ze swojej strony mogę obiecać, że żadnego z interlokutorów nie będę przyrównywał do żadnego zwierzęcia. Liczę na wzajemność. Przynajmniej na gruncie tej jednej dyskusji.
sPM> __ sPM> Z poważaniem, sPM> sir Piotr Mirocha,
>--
>Pozdrowienia,
> Kazio markiz Wichura
Pozdrawiam,
Marcus hr. Estreicher
Received on Sun 08 Oct 2006 - 12:33:59 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:01 CET