> Spytam brutalnie, acz szczerze:
> Czy wszyscy ministrowie i wiceministrowie tamtego Rzadu ulotki
> rozprowadzali? ::)
Nie wiem. Nie ja o tym decydowałem, sam zgłosiłem się do rozprowadzania ulotek. O pozostałych pracownikach resortu nie mam pojęcia.
> Hm. Powiem Ci szczerze, ze to nie jest tak, ze CiCoSauWladzy to juz sa
> swietni, a CiCoSawOpozycji to juz nie sa swietni.
Nie dzielę teraz KD na opozycję i obóz rządzący - raczej na "młodszych" i "starszych". Doceniam wkład w Dreamland sir Mirochy, który wszak jest opozycjonistą - ale doświadczonym i zasłużonym.
> Z ZD poznalem na pewno Mugglera i uwazam, ze to czlowiek, ktory z
> biegiem lat nauczy sie jeszcze wiecej, zyska na doswiadczeniu, dojdzie
> do zyciowej madrosci i nie jedno jeszcze zrobi. Pan Gratz mysle, ze
> tez nie jest jakas zadra i ze kiedys bedzie nie tylko aktywnym
> namiestnikiem, ale rowniez aktywnym namiestnikiem na miare swych
> poprzednikow ::).
Z sir Gratzem akurat dzielimy dość dużo wspólnych poglądów i przyszło nam kiedyś razem (współ)pracować :)
> No i Pan Panevnick. Inteligentny, zadziorny, majacy swoje poglady,
> troszke zbyt... polsko-dziesiejszy. Ale niewatpliwie - wyrozniajacy
> sie.
No, tego ostatniego mu nie odmówię. Na pewno nie.
> Ja uwazam, ze tym ludziom, jak najbardziej potrzeba wychowania starych
> Dreamlandczykow. Panu rowniez ::))). A gdyby istniala taka mozliwosc,
> to i ja z checia pochodzilbym na takie "kursy" ::).
Ja starszych Dreamlandczyków, od których się uczę, już poznałem i doceniłem. Ty, z tego, co wiem, też. Nie traktuj się jako osobę bardziej doświadczoną, niemalże "po przejściach", bo stąd niedaleka droga do mędrca-męczennika :) A takowym nie jesteś - i obyś nigdy nie był :)
> Cos strasznego sie dzieje, gdy wykonuje sie cos dobrze i jeszcze sa
> tzw. fajerwerki, hm? ::))
Nie - ale wolę porządnie wykonaną pracę od pokazu fajerwerków.
> Dlaczego to Panu przeszkadza, Panie Generale?
Bo to nie to samo, co zadowolenie obywateli :)
> Da, da, da. Momencik. Pamietam podejscie Artura I Piotra. Nie
> przypominam sobie takich wystapien na LD. Chyba, ze w czasie secesji,
> ale to sytuacja ekstremalna. Jezeli sie myle - przepraszam.
Ja sobie przypominam. Nieco innego rodzaju, w innym "stylu", może nie nazwałbym ich "wiaderkami ironii", ale - były.
Za JKW Artura Piotra pan Woody nie udzielał się na liście tyle, co za JKM Pawła :) Za JKW nie nazwałbym niczyich wypowiedzi "wiaderkami pomyj".
> I ponownie uwazam, ze sie Pan myli, Panie Alchienie. Dlaczego? Bo moje
> fakty mowia inaczej.
TWOJE fakty... Hm :)
> Sam odnalazlem Dreamlandczykow (zdecydowanie z
> przeszlosci), ktorzy pod wieloma wzgledami sa dla mnie idealami.
> Wirtualnymi, rzecz to jasna, ale maja osobowosc, wiare w cos, co
> uwazam za cos wartosciowego i wartego poswiecania sie temu, maja w
> sobie cien rycerstwa, a przede wszystkim: duzo wyobrazni.
>
> Dzis - przykro mi - tego nie widze.
Bo zasłaniają Ci Twoje ideały :))
Nie masz wyłączności na naukę od "dinozaurów".
> Dla przykladu w praktyce, naprawde zachecam do poczytania Tygodnika
> Morlandzkiego. To swietny przyklad, jak kiedys pisano o Dreamlandzie,
> a jak pisze o nim dziesiejsza prasa.
> Tak samo mozna siegnac do starych numerow Glosu Weblandu i odnalezc
> np. wywiady z p. Bogusiem (bodajze p. Estreicher kiedys w rozmowie
> prywatnej bardzo pozytywnie sie o nich wypowiadal). Miod na uszy,
> Panie Alchienie, miod na uszy.
A czy ja mówię, że nie?
> Wiec prosze mi nie mowic, ze nie mozna. Po prostu kiedys odbywalo sie
> to bez wysilku. Ludzie nosili w sobie wartosci, idealy, granice
> znacznie inne od dziesiejszych, wiec nie musieli sie meczyc - po
> prostu byli soba.
Ja w KD próbuję być sobą, zrobić coś dla Dreamlandu - ale mi się ciągle wypomina, że coś jest nie tak :) Widzę tu jakąś nielogiczność.
> Dobry przyklad z rzeczywistosci - dzis ogladalem fragment programu
> prowadzonego przez p. Ziemkiwicza w TVP1 i ktorys z gosci rzekl, ze
> to, co kilka lat temu wzbudzalo obrzydzenie, dzis czytane raz jeszcze
> wydaje sie czyms prawie przecietnym i zwyczajnym.
>
> Niestety, swiat realny i wirtualny stoja bardzo, bardzo blisko siebie.
> Tak uwazam. I takie sa moje refleksje po 1,5 roku zycia tutaj.
Pod pewnymi względami, tak. Ale różni się mimo wszystko ludźmi, którzy tutaj działają.
> Oczywiscie!
>
> Ale dlaczego chociaz polowa dyskusji nie jest prowadzona tak, jak ta,
> ktora my teraz prowadzimy? Mozna miec rozne zdanie i mozna nawet
> twardo wyrazac swoje poglady i zazarcie bronic swego (zamiast mowic
> "no... dobrze... skoro Pan tak chce..."), a mimo to nie zrec sie, nie
> pyszczyc, nie byc nieprzyjemnym czy chamskim.
>
> Przeciez to nie boli, prawda?
Jak najbardziej prawda :) Bycie nieprzyjemnym - rzecz subiektywna. Dla mnie choćby nieprzyjemne może być to, że ktoś w ogóle krytykuje rząd, w którym zasiadam. To chyba naturalne? A chamstwa z mojej strony... hm... nie przypominam sobie, naprawdę :)
> OK, ale troszke zszedl Pan z tematu. Mi chodzi o atmosfere panujaca na
> LDKD. Byl bodajze 2-dniowy moment ostatnio ,ze bylo wrecz arkadyjsko.
> Nawet niektorzy o tym pisali.
>
> Rzecz jednak jakby wraca do klotni, problemow, ciaglych niesnasek. Czy
> naprawde po to warto bawic sie w cos, by po raz n-ty czytac, jak Pan
> Estreicher wylewa kolejne wiadro na Luke'a Woodiego, a ten w
> odpowiedzi robi to samo (i na odwrot)?
Można tego nie czytać. Na codzień wspaniale czuję się w KD, nie czytając wszystkich postów na liście dyskusyjnej :)
Nie wiem, szczerze mówiąc, jak temu zaradzić. Mogę tylko obiecać włączanie się do konkretnych dyskusji i podejmowanie rozmów na priv :))
> Ja przeczytawszy pierwsze zdanie z listu p. Prezydenta po prostu go
> usunalem ,bo nie mialem ochoty denerwowac sie czytajac go.
Jak ja z mailami p. Woody'ego :)
> OK. Zatem to "j..." jest tez wyrazem tego, co Pan mysli? Tez mial Pan
> ochote "j..." wszystko, nawet nowy Rzad?
>
> Nie sadze.
Nie mówiłem, że Premier zawsze wyraża oficjalne zdanie Rządu - ale czasem może sam, bez konsultacji z nami, wypowiedzieć się w imieniu RKD.
A co do "j..." Rządu... Kiedyś na pewno chciałem :) Razem z całym Królestwem.
> Nie chce byc zlosliwy. Rozumiem ,ze czasem jest to wspolne zdanie ,ale
> czasem na pewno nie jest. Wobec czego - uznawanie kazdej wypowiediz
> Premiera za przedstawienie stanowiska calego Rzadu jest bledne.
Tak.
> Wobec tego rozumowania - tym bardziej bledne jest uwazanie, ze jednek
> czlonek opozycji (np. moja skromna osoba) jest glosem 100% czlonkow
> opozycji.
Nie jest. Ale gdybyś mówił o sobie jako o opozycji - a nikt z opozycji by temu nie zaprzeczył - wypowiadałbyś się pośrednio w jej imieniu.
Sir Panevnick - bo do niego tutaj wracamy - wypowiadał się w imieniu swoim i ZD (przynajmniej w pierwszych dyskusjach na LDIP). Nie krytykuję wszystkich Demokratów, całej opozycji - ale doświadczenia z członkiem drugiej największej partii KD, posłem i szlachcicem, naprawdę skutecznie zniechęcają mnie do robienia znowu i znowu "pierwszego kroku".
> Nie daze. Po prostu widze, ze jestes jedyna lub jedna z niewielu osob
> z Rzadu, ktora w ogole chce porozumienia.
Ja, znając te osoby z Rządu, stwierdzam z czystym sumieniem - poza może jedną, dwoma każdy naprawdę chce tego porozumienia :) Ale, podobnie jak ja, nie każdy będzie dawał się obrzucać błotem po to, żeby do rozmów doprowadzić. Co nie znaczy, że ich nie podejmie.
> A to ,ze uwazam, ze ktos musi byc madrzejszy i poblazliwie spojrzec na
> rozmowce, gdy ten szuka powodu do sprzeczki, to inna sprawa. Mam Cie
> za tego madrzejszego ::).
Ale gdybym patrzył pobłażliwie na niektórych członków opozycji, od razu zostałbym skrytykowany jako ignorujący "szarych" obywateli. Muszę traktować całą opozycję bez pobłażliwości, albo przynajmniej tę pobłażliwość skrywać - coby mnie nie zagryźli i cobym mógł dalej pracować :)
> Rozmawiaj i odegraj role Madrzejszego ::).
>
> Wtedy na pewno wszystko sie uda ::).
Albo mój numer GG będzie na "czarnej liście" 90% opozycjonistów :)
> Alez nie! Jak kazdy masz prawo oceniac p. Panevnicka i 99% pozostalych
> obywateli/mieszkancow/gosci.
>
> Ale nie wsadzaj ludzi, ktorzy maja inna od Rzadu wizje Dreamlandu do
> jednego wora z napisem "Panvenick & friends" ,bo to zwyczajnie nie
> fair.
Nie wsadzam. Ale sir Panevnick jest członkiem zorganizowanej grupy pod szyldem "ZD". To, co robi, traktuję jako działania m.in. członka ZD. I po tym, co robi, również w niektórych kwestiach oceniam Demokratów.
> Mnie tez bys tam musial wsadzic, a ja z p. Panevnickiem nie zgadza sie
> w wielu sprawach.
...Mam taką nadzieję :)
> Pozdrawiam,
> Kaworu Nagisa
> Gazeta Furlandzka
> http://www.gazeta.furlandia.net/
Pozdrawiam,
gen. Alchien hrabia de Archien
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET