Re[10]: [dreamland] Expose Premiera Rządu Królewskiego

From: Kaworu Nagisa <kawnag_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 8 Sep 2006 23:47:13 +0200


Witaj Alchien,

Friday, September 8, 2006, 10:58:30 PM, you wrote:

>> Rozumiem, ale z tego, co wiem, to ulotki nie wypalily z kilku juz
>> powodow. Jednym z nich byl sam Rzad, gdy profesor Shakur objal
>> stanowisko Premiera. Wowczas to ponoc ministrowie mieli tak duzo
>> pomyslow i tak odmienne zdania dot. wzoru ulotki ,ze w koncu do jej
>> zaakceptowania nie doszlo (choc ulotka w wersji p. Shakura powstala;
>> przeslalem ja ostatnio p. Zakrzy).

A> Ja pamiętam dyskusje nad ulotkami (i plakatami, bo były takowe - sam 
A> uczestniczyłem w pracach nad nimi ;)) jako może trochę śmieszną, ale 
A> konkretną dyskusję.

Tak tylko dodam, ze w Mandragoracie Wandystanu rozpisano konkurs na plakat promocyjny. Plakat stworzono (naprawde prosty, ladny, z duza iloscia bieli, czyli tani w druku) i podobnoz obywatele plakaty rozwieszaja.

A> Natomiast to, co mnie wtedy zdziwiło - brak odzewu ze 
A> strony obywateli. O ulotkach było dość głośno, ale w kategoriach dyskusji 
A> nad potrzebą/brakiem potrzeby ich rozprowadzania. Kiedy przyszło co do 
A> czego, nagle Dreamland zdał się zapomnieć o sprawie :) I to nie z winy 
A> Rządu.

Spytam brutalnie, acz szczerze:
Czy wszyscy ministrowie i wiceministrowie tamtego Rzadu ulotki rozprowadzali? ::)

>> I po co ta polzartobliwa ironia?
>>
>> Jedni sie usmiechna, ale innym to dopiecze. Czy naprawde trzeba
>> dolewac oliwy do ognia?

A> Nie dolewam. Podobnie jak Ty, Kaworu, uważam, że ironia zwykle czemuś służy. 
A> Teraz było podobnie. Ale że tłumaczenie ironii w tekście mija się z celem - 
A> dajmy temu spokój :)

OK. Ja uwazam, ze ironia nie jest gra warta swieczki. Sa lepsze sposoby.

>> Nie jestes, bo w KD od dosc dawna juz sie nie wychowuje. Dawniej
>> wychowywano i zdarzalo sie, ze nawet z Karczewskich wychodzili ludzie
>> ::) [bez obrazy, to tylko przyklad].

A> Ja te czasy jeszcze pamiętam ;) Natomiast mogę tylko domyślać się, czym 
A> skończyłyby się próby "wychowania" młodszych obywateli, którzy np. znajdują 
A> się w opozycji. Nie twierdzę, że to ich wina, oczywiście.

Hm. Powiem Ci szczerze, ze to nie jest tak, ze CiCoSauWladzy to juz sa swietni, a CiCoSawOpozycji to juz nie sa swietni.

Z ZD poznalem na pewno Mugglera i uwazam, ze to czlowiek, ktory z biegiem lat nauczy sie jeszcze wiecej, zyska na doswiadczeniu, dojdzie do zyciowej madrosci i nie jedno jeszcze zrobi. Pan Gratz mysle, ze tez nie jest jakas zadra i ze kiedys bedzie nie tylko aktywnym namiestnikiem, ale rowniez aktywnym namiestnikiem na miare swych poprzednikow ::).
No i Pan Panevnick. Inteligentny, zadziorny, majacy swoje poglady, troszke zbyt... polsko-dziesiejszy. Ale niewatpliwie - wyrozniajacy sie.

Ja uwazam, ze tym ludziom, jak najbardziej potrzeba wychowania starych Dreamlandczykow. Panu rowniez ::))). A gdyby istniala taka mozliwosc, to i ja z checia pochodzilbym na takie "kursy" ::).

Swoja droga: nie wiem, jak dzis, ale pamietam, ze jakis czas temu p. Kalicki mial pewne watpliwosci, co do wkladu Ksiecia Folkego w prowincje, ktora zarzadzal.

A wiec? Jezeli ktos chce tworzyc Szkole z przedmiotem Historia (a jak pamietam, jest tam taki), to bez udzialu dziadkow, dinozaurow, a przede wszystkim JKM nie bardzo ufam w pozytywny efekt ::).

>> Co mozesz? Troszke rozmachu i pasji ::).

A> Pasji - jak najbardziej, bo KD jest moją pasją. Ale od niepotrzebnego 
A> rozmachu wolę solidną, rzetelną pracę bez fajerwerków. Co nie znaczy, że też 
A> bez obywateli.

Cos strasznego sie dzieje, gdy wykonuje sie cos dobrze i jeszcze sa tzw. fajerwerki, hm? ::))

>> Nie wiem, jak obywatele, ale gosc zagraniczny is content ::).

A> Powiedziałbym, że mnie to cieszy - ale może zostanę tylko przy podziękowaniu A> ;) To "gość zagraniczny" mi przeszkadza.

Dlaczego to Panu przeszkadza, Panie Generale?

>> Masz byc mama ::))).
>>
>> To przyklad na wychowywanie wlasnym przykladem. Jezeli Premier RK ma
>> czasem muchy w nosie, czasem cos sypnie (ostatnie "j..."), denerwuje
>> sie na opozycje, obraza, gdy ktos krytykuje, itd. to daje pewien
>> przyklad. Podobnie czyni Krol, gdy wiaderko ironii wylewa w strone p.
>> Woodiego.
>> I to akurat uwazam za zle przyklady.

A> KD to społeczność wir-tu-al-na :) Tutaj nie jest tak, że rządzący są w 
A> stanie dla wszystkich zostać wychowawcami i chodzącymi ideałami. "Wiaderko 
A> ironii" wylewa się na tego, kto wylał przed chwilą "wiaderko pomyj", dając 
A> nielepszy przykłady młodszym obywatelom. Akurat w kwestii wpływu na nowych 
A> mieszkańców nie widzę wielkiej różnicy między obozem rządzącym a 
A> opozycyjnym.

Da, da, da. Momencik. Pamietam podejscie Artura I Piotra. Nie przypominam sobie takich wystapien na LD. Chyba, ze w czasie secesji, ale to sytuacja ekstremalna. Jezeli sie myle - przepraszam.

I ponownie uwazam, ze sie Pan myli, Panie Alchienie. Dlaczego? Bo moje fakty mowia inaczej. Sam odnalazlem Dreamlandczykow (zdecydowanie z przeszlosci), ktorzy pod wieloma wzgledami sa dla mnie idealami. Wirtualnymi, rzecz to jasna, ale maja osobowosc, wiare w cos, co uwazam za cos wartosciowego i wartego poswiecania sie temu, maja w sobie cien rycerstwa, a przede wszystkim: duzo wyobrazni.

Dzis - przykro mi - tego nie widze.

Dla przykladu w praktyce, naprawde zachecam do poczytania Tygodnika Morlandzkiego. To swietny przyklad, jak kiedys pisano o Dreamlandzie, a jak pisze o nim dziesiejsza prasa.
Tak samo mozna siegnac do starych numerow Glosu Weblandu i odnalezc np. wywiady z p. Bogusiem (bodajze p. Estreicher kiedys w rozmowie prywatnej bardzo pozytywnie sie o nich wypowiadal). Miod na uszy, Panie Alchienie, miod na uszy.

Wiec prosze mi nie mowic, ze nie mozna. Po prostu kiedys odbywalo sie to bez wysilku. Ludzie nosili w sobie wartosci, idealy, granice znacznie inne od dziesiejszych, wiec nie musieli sie meczyc - po prostu byli soba.

Dobry przyklad z rzeczywistosci - dzis ogladalem fragment programu prowadzonego przez p. Ziemkiwicza w TVP1 i ktorys z gosci rzekl, ze to, co kilka lat temu wzbudzalo obrzydzenie, dzis czytane raz jeszcze wydaje sie czyms prawie przecietnym i zwyczajnym.

Niestety, swiat realny i wirtualny stoja bardzo, bardzo blisko siebie. Tak uwazam. I takie sa moje refleksje po 1,5 roku zycia tutaj.

>> Zlym przykladem jest to, ze na 2 dni arkadyjskiego spokoju (poslugujac
>> sie slowami Jego Magnificencji Rektora) na LDKD przypada kilkadziesiat
>> dni sprzeczek i awantur przeplatanych dniami ciszy.
A> I na to też wpływamy wszyscy.

Oczywiscie!

Ale dlaczego chociaz polowa dyskusji nie jest prowadzona tak, jak ta, ktora my teraz prowadzimy? Mozna miec rozne zdanie i mozna nawet twardo wyrazac swoje poglady i zazarcie bronic swego (zamiast mowic "no... dobrze... skoro Pan tak chce..."), a mimo to nie zrec sie, nie pyszczyc, nie byc nieprzyjemnym czy chamskim.

Przeciez to nie boli, prawda?

>> Jak kilka razy pisal na LD p. Bogus zwracajac uwage, ze dawniej
>> rowniez ludzie potrafili sie pozrec, pokrzyczec i sie naobrazac, ale
>> sie przepraszali i zawsze dochodzili do zgody.
>> Dzis chyba tego drugiego elementu brakuje. A moze tylko ja tak na to
>> patrze, hm? ::)

A> Hm... Nie wiem. Ja - powtórzę, osobiście - nie mam za złe nikomu udziału w 
A> tej dyskusji, niczym nie czuję się urażony :) Im dłużej trwa, tym lepiej mi 
A> się rozmawia. Ze znaczną częścią mieszkańców znam się osobiście - jakieś 
A> sporne kwestie wyjaśniam na priv. A nie jestem weteranem-elitą :)

OK, ale troszke zszedl Pan z tematu. Mi chodzi o atmosfere panujaca na LDKD. Byl bodajze 2-dniowy moment ostatnio ,ze bylo wrecz arkadyjsko. Nawet niektorzy o tym pisali.

Rzecz jednak jakby wraca do klotni, problemow, ciaglych niesnasek. Czy naprawde po to warto bawic sie w cos, by po raz n-ty czytac, jak Pan Estreicher wylewa kolejne wiadro na Luke'a Woodiego, a ten w odpowiedzi robi to samo (i na odwrot)?

Ja przeczytawszy pierwsze zdanie z listu p. Prezydenta po prostu go usunalem ,bo nie mialem ochoty denerwowac sie czytajac go.

>> Mysle, ze to jedno z najwazniejszych zadan Rzadu ::). Wspierac.

A> Wiedząc kiedy, gdzie i jak to robić :) Już podziękowałem za radę.

Tak, dokladnie tak ::).

Prosze bardzo.

Nie mam zamiaru tego robic, by komukolwiek ublizac czy ojcowac, ale jezeli to Pana denerwuje, to od razu przepraszam za to, ze pewnie jeszcze nie raz to napisze.

Po prostu nie widze lepszej roli dla co najmniej polowy ministerstw w Rzadzie i dla tego dla mnie najwazniejszego - MKiN. Dlatego tez wolalbym, by kolejne Expose nie probowalo przedstawiac Rzadu, jako ew. zbawce Dreamlandu, a jako jego mala czesc.

Szkoda, ze o tym zapomniano i - jak widze - wiekszosc rzeczy toczy sie wlasnie wokol IP i RK. Zamiast wokol Uniwersytetu Krolewskiego czy moze PLEGOLALu (lub substytutu; mniejsza o to, to po prostu symbol).

>> Otoz to. Jest jej czlonkiem. Co do Premiera - szlo mi o to, ze Premier
>> nie przemawia w imieniu Rzadu, chyba ,ze Ministrowie sie na to godza.

A> Premier w wielu kwestiach reprezentuje Rząd.

OK. Zatem to "j..." jest tez wyrazem tego, co Pan mysli? Tez mial Pan ochote "j..." wszystko, nawet nowy Rzad?

Nie sadze.

Nie chce byc zlosliwy. Rozumiem ,ze czasem jest to wspolne zdanie ,ale czasem na pewno nie jest. Wobec czego - uznawanie kazdej wypowiediz Premiera za przedstawienie stanowiska calego Rzadu jest bledne.

Wobec tego rozumowania - tym bardziej bledne jest uwazanie, ze jednek czlonek opozycji (np. moja skromna osoba) jest glosem 100% czlonkow opozycji.

>> Idzie mi tylko o to, by naprawde CHCIEC dojsc do konsensusu, a nie
>> celowo potykac sie o wszelkie przeszkody.
>> Chyba nikt nie sadzi, ze porozumienie sie tzw. wladzy z tzw. opozycja
>> to cos latwego i prostego, jak podanie sobie lapki z wlascicielem
>> galerii, zeby wystawic wlasna wystawe, prawda? ::)

A> Czemu dążysz do decydowania o tym, czego ja CHCĘ, a czego NIE CHCĘ? :)

Nie daze. Po prostu widze, ze jestes jedyna lub jedna z niewielu osob z Rzadu, ktora w ogole chce porozumienia.

A to ,ze uwazam, ze ktos musi byc madrzejszy i poblazliwie spojrzec na rozmowce, gdy ten szuka powodu do sprzeczki, to inna sprawa. Mam Cie za tego madrzejszego ::).

A> Oświadczam wszem i wobec - tak, chcę porozumienia z opozycją. Jestem gotowy 
A> do rozmów. Mój numer GG znajduje się w CRM. Ten mail wysyłam ze swojej 
A> skrzynki. Mój głos na tematy dotyczące Rządu pojawiał się na LDKD - moje 
A> zdanie na te tematy jest znane.

A> Co jeszcze? :)

Rozmawiaj i odegraj role Madrzejszego ::).

Wtedy na pewno wszystko sie uda ::).

>> Nie wiem, nie sledze IP. Ale z tego, co widze na LDKD to nie tylko ja
>> zwrocilem uwage na to, ze p. Panevnick nie jest Opozycja, a jest jej
>> czescia (niewielka czescia).

A> Mam zignorować działania sir Panevnicka (te prywatne i te publiczne), 
A> tłumacząc sobie, że jest wiele innych opozycjonistów w jego partii i poza 
A> nią? Te "wiaderka ironii" lane na obóz rządzący i mnie osobiście mają być z 
A> uporem maniaka ignorowane?

A> :))

Alez nie! Jak kazdy masz prawo oceniac p. Panevnicka i 99% pozostalych obywateli/mieszkancow/gosci.

Ale nie wsadzaj ludzi, ktorzy maja inna od Rzadu wizje Dreamlandu do jednego wora z napisem "Panvenick & friends" ,bo to zwyczajnie nie fair.

Mnie tez bys tam musial wsadzic, a ja z p. Panevnickiem nie zgadza sie w wielu sprawach.

A> Pozdrawiam,
A> gen. Alchien hrabia de Archien

-- 
Pozdrawiam,
 Kaworu Nagisa
 Gazeta Furlandzka
 http://www.gazeta.furlandia.net/
Received on Fri 08 Sep 2006 - 14:49:55 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET