Friday, September 8, 2006, 4:22:33 PM, you wrote:
A> Witam,
>> To oczywiscie moja prywatna opinia, ale uwazam, ze szukasz. Nie w
>> sensie ogolnym. Ale tu chodzilo o to, do czego dazymy w konwersacji z
>> tzw. przeciwnikiem (oponentem). Ja rowniez szukalem i Pan Wakowski od
>> wielu miesiecy szuka.
A> W tej "konwersacji" dążyłem przede wszystkim do wyjaśnienia tego, co jako A> MPiI mogłem wyjaśnić - a potem do obrony swoich racji. Jeżeli obrona tego, A> co uważa się za słuszne, jest "zaspokajaniem charakteru"... hm :)
Nie, nie o te czesc rozmowy mi chodzilo. Chodzilo mi o slowa (mam nadzieje, ze dobrze pamietam), w ktorych wyraza Pan pewna niechec w podjeciu konkretnych rozmow i doprowadzenia do tych rozmow (mail przed tym, w ktorym napisal Pan o "ignorze").
Mi tylko o to idzie. Latwo sie boczyc na opozycje, trudniej na kogos neutralnego. Dlaczego? Przeciez wszyscy powinni sie bawic w mikronacje tak samo.
>> Nie ma w tym Dreamlandu, sa osobiste zatarczki.
A> Nie mam osobistych zatarczek z żadnym z panów z ZD - z chęcią umówiłbym się A> z nimi na kawę "Pod Morskim Baranem" :) Z nielicznymi wyjątkami, w ogóle nie A> mam prywatnie do nikogo pretensji w KD.
Dlaczego zatem sie Pan nie umawia?
A> Według mnie - jest w tym Dreamland. Zauważ, że nawet najcięższe burze nigdy A> nie powodowały mojego włączania się w dyskusje na LDKD :)
Nie wiem, juz nie pamietam. Za to pamietam, ze potrafiles i wciaz potrafisz byc ironiczny na LD. Zwlaszcza bodajze w stosunku do Luke'a Woody'ego.
>> Oczywiscie, ze jestem. Tylko, ze to sprawa niezbyt latwa do
>> wyjasnienia w slowach ::). Gdybym mogl Cie wpuscic do mojej glowy w
>> roli Obserwatora, z pewnoscia byloby to i szybsze i latwiejsze. No
>> ,ale jeszcze sie nie da...
A> Ja bym nawet nie chciał :) Obawiam się, że niewiele jest osób, które dłuższy A> czas wytrzymają otoczone jedynie cudzymi poglądami, opiniami, sposobami A> patrzenia na świat.
Nie do konca o to mi chodzilo ::].
>> W moim przekonaniu Rzad w Dreamlandzie nie sluzyl niczemu (lub sluzyl
>> rzeczom niezbyt wielkim) od poczatku (posilkuje sie znajomoscia
>> historii z drugiej reki).
A> Wybacz pytanie - ale kiedy do tego doszedłeś? Przed, czy po opuszczeniu KD? A> Nie pytam ze złośliwości.
Dobre pytanie ::). Wydaje mi sie, ze po. W zasadzie... jestem pewien. Lecz nie od razu. Dopiero za sprawa pewnego Dreamlandczyka. Starego Dreamlandczyka, ktory wciaz tu mieszka ::).
>> Spora czesc rzeczy, ktora robi Rzad, mogliby robi i inni obywatele.
>> Dla przykladu: promocja i informacja. Inny przyklad: kultura i nauka.
>> Nie wiem, dlaczego akurat Rzad ma tworzyc szkole dla Dreamlandu. W
>> Solardii istniala podstawowka i z mojej wiedzy nie wynika, by
>> ktokolwiek z Rzadu doprowadzil do jej powstania. Istnialy uniwersytety
>> i dzialaly nie gorzej, anizeli ten dziesiejszy ,a tez tworzyli je inni
>> ludzie (na ile wiem).
A> Tak, ale przyznaj - nie wszyscy obywatele będą w sprawach Rządu pomagać.
Oczywiscie, ze nie. Ja po prostu nie rozumiem podejscia, ktore sam kiedys dzielnie reprezentowalem: ze ludzie maja pracowac, robic i robic i w ogole powinni cos tego i owego. Panstwo wirtualne jest po to, by zyc, a nie po to, by stworzyc sobie mniej lub bardziej wymagajacy system prawny, gdzie bedzie potrzeba sztabu urzednikow (a to przeciez ludzie, ktorzy sie tutaj BAWIA i poswiecaja czas na swoja pasje) do jego wykonywania.
To uwazam za bezensowne. I widze tego efekty. Prosze mi wskazac ilosc ksiazek wydana przez wydawnictwa dreamlandzkie w czasie ostatnich 2 lat, a ilosc, ktora wydano w latach poprzednich.
I pragne wyrazic moje zdanie, ze kultura nie kazdego interesuje ,ani tym bardziej nie kazdy ja tworzy, ale jest dowodem na Rozwoj ludzi. Dlaczego? Bowiem kultura wymaga spokoju, skupienia i duzej ilosci czasu. Owoce sa czesto wielce dojrzale i dorodne. Tego spokoju, czasu i pozytywnej atmosfery dzis nie widze. Nie widze rowniez ksiazek poza ostatnimi "Bajkami Kakuckimi". Tylko... kiedy to bylo, skoro Bajki otrzymaly Kalmarka 2005?
A> Cieszę się, że teraz znajduje się np. tyle osób chętnych do rozprowadzania A> ulotek. Ale to nie wszystko - bo gdyby promocja polegała tylko na tym, co A> można zrobić spontanicznie, to coś w niej działoby się miesiąc, dwa, trzy, A> cztery temu. Prawda?
Oczywiscie. Ale ja jestem w 100% pewien, ze zawsze znajda sie ludzie chetni do rozprowadzania ulotek.
Mi raczej idzie o to, ze dziesiejszy system (jak kazdy) wychowuje tak, a nie inaczej obywateli/mieszkancow KD. Skoro jest odpowiednie ministerstwo do spraw promocji, no to ono sie ta promocja zajmuje. Nikt tutaj nie daje przykladu od gory "jestem 'szarym' obywatelem, rozprowadzam ulotki". Prawda? ::)
Nikt tez nie daje przykladu pisania ksiazek czy kupowania towarow na morburdzkim targu. Takich przykladow juz nie ma. A sam pamietam, jak mnie ksiaze Krieg "zrugal" w bodajze kwietniu 2005 r. (pamietam ,bo wtedy dolaczylem do KD) za to, ze tak nieromantycznie dopytywalem sie o sposob zmiany prowincji na inna (czyli o CRM). Kto dzis "ruga" za brak romantyzmu, pytam. Nie widze tu takich osob. Nie widze tez tego romantyzmu, ktory tamtejszy Edward Krieg soba reprezentowal.
A> Każda inicjatywa obywateli jest mile A> widziana - ale nie mylmy własnych inicjatyw z żądaniem wykonania prac A> heraklesowych przez Rząd. Każdy może promować KD, przez pisanie o nim na A> forach, rozprowadzanie bannerów, itp. Do tego też sprowadziłaby się promocja A> bez Rządu. Ale ponownie pytam - dlaczego w takim razie tak długi czas nic A> się nie działo? Obywatele są ciągle.
Uwazam, ze to brak przykladu.
O takim czyms pisal juz Arystoteles, ktory mowil wprost ,ze wychowanie
podopiecznych (typowy przyklad: rodzic-dziecko) nie polega na mowieniu
o tym ,co dobre ,a co zle. Bledne i wlasciwe. Lecz na przykladzie.
Jezeli jeszcze jest niejasno, wyjasniam praktycznym przykladem: czlowiek rzuca papierek na ulice. Mama idzie z dzieckiem i mowi "Synku, tak jak ten Pan robi, to tak robic nie wolno". 5 minut pozniej dziecko prosi o cukierka, mama go rozwija i rzuca papierek na ziemie.
Rozbudowujac przyklad: Pan rzuca papierek na ziemie, a Mama go podnosi.
Jakiez by bylo polskie spoleczenstwo, gdyby tak nas wychowowywano ::). Moze wszyscy podnosiliby papierki, jak Cyryl Ratajski - przedwojenny prezydent miasta Poznania, ktory nie tylko nie korzystal z wygody samochodu, ale rowniez podnosil papierki z ulic.
A> Dodatkowo, zespół ds. promocji zebrany został z ochotników, którzy A> odpowiedzieli na ogłoszenia MPiI. Skoro znajdzie się tyle osób chętnych do A> promowania KD - promowania, nie informowania Rządu o tym, jak to należy A> robić - to czemu ten zespół nie jest tak olbrzymi, jakby się wydawało?
J.w.
btw: ja nawet nie wiem, ze takowy zespol powstal (dowiaduje sie dopiero teraz). Dlaczego w jakis sposob nie wyroznic tych, ktorzy przyczyniaja sie do promowania panstwa? Jakas pochwale czy podziekowania na liscie im dac? hm?
>> Ale odbieglem od tematu. Jezeli macie Panowie jakies wizje lepszego
>> Dreamlandu, to polecam wystawic z obozow tych najmniej konfliktowych i
>> najmniej buchajacych para z uszu czlonkow, poprosic osobe neutralna o
>> mediacje i sprobowac znalezc wspolne punkty.
A> Bardzo chętnie. Ale powiedziałem już, jak wyglądały próby nawiązania przeze A> mnie kontaktu z jednym z "najaktywnieszych" członków ZD.
OK. Jak napisalem: proponuje wybrac tych najspokojniejszych ,a nie tych "najaktywniejszych".
A> Poza tym... sir Panevnick wprost stwierdził ostatnio, że żaden z członków A> Rządu - poza MKiN - nie jest w stanie zrobić NIC konkretnego. Tym bardziej A> nie sądzę, żeby próbował z nami współpracować :) Ja też nie współpracowałbym A> z kimś, kogo mam za zupełnie nieprzydatnego Królestwu - a z ZD rozmawiałem. A> Nie mam do nich tak krytycznego podejścia, jak do nas sir Panevnick :)
Przypominam Panu, ze glos Pana Panevnicka nie jest glosem opozycji, tak jak glos Premiera nie jest Pana glosem.
A> Pozdrawiam,
A> gen. Alchien hrabia de Archien
-- Pozdrawiam, Kaworu Nagisa Gazeta Furlandzka http://www.gazeta.furlandia.net/Received on Fri 08 Sep 2006 - 08:11:23 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET