Glosa i okoliczne

From: Edward Krieg <Krieg_usunto_at_poczta.fm>
Date: Mon, 4 Sep 2006 12:26:07 +0200

   Dreamlandczycy!

 Nie przywykłem wprawdzie do pisania glos do moich własnych orzeczeń, ale sądzę, że z racji wagi sprawy te parę słów jestem Wam winien. Postanowienie Sądu Królestwa w sprawie SK 2006/16/P z pytania prawnego pana Pierre'a Furrcou dotyczącego minimalnej liczby członków partii politycznej i możliwości prowadzenia przez nią działalności gospodarczej wprowadza w nasze życie polityczne sporo nowego.

 Przede wszystkim minimalną ilość członków partii politycznej określono na podstawie art. 46 ust. 3 Konstytucji w związku z art. 8 ust. 1 ustawy o Izbie Poselskiej na trzy. Oznacza to, że zasadniczo nie jest partią polityczną organizacja zrzeszająca mniej niż trzech obywateli Królestwa, niezależnie od wskazań CRIP. Od tej chwili organy władzy publicznej są zobowiązane kontrolować liczebność organizacji mieniącej się partią przed wydaniem jakiejkolwiek decyzji administracyjnej, w której ta organizacja jest stroną. Ma to kapitalne znaczenie choćby dla wyborów, jako że Komisja Wyborcza Królestwa nie może dopuścić zgłoszenia kandydatów przez partię, która wymogu liczebnego nie spełnia. Powinno to także oznaczać, że właściwy urzędnik nie będzie mógł zatwierdzić w CRIP wpisu organizacji do kategorii "partia polityczna" dopóty, dopóki nie upewni się, że dany podmiot spełnia warunek liczebności.
 Należy jednak podkreślić, że orzeczenie sądu w tej sprawie nie uprawnia do jakichkolwiek działań rewizyjnych wobec decyzji wydanych przed ogłoszeniem postanowienia. Podobnie nie widzę możliwości (choć tutaj dywaguję prywatnie), by na podstawie P SK 2006/16/P delegalizować te partie, które już funkcjonują, a wymogu nie spełniają. Niewątpliwie jednak podmioty takie powinny być odsyłane z kwitkiem za każdym razem, gdy zechcą skorzystać z praw przysługujących partii - ich status jest więc mocno kuriozalny. Z jednej strony pozostaną partiami, z drugiej nie będą mogły funkcjonować jak partie. Nie wiem czy organizacje niespełniające tych kryteriów obecnie istnieją, ale jeśli tak, to radzę albo zakończyć działalność albo przekształcić się w stowarzyszenie albo przeprowadzić nabór.  Jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej przez partię, tutaj orzeczenie nie jest już tak istotne. Do tej pory, o ile mi wiadomo, żadna partia nie wpadła na pomysł, by taką działalność prowadzić. Teoretycznie zatem nic się nie zmienia.

 Moim zdaniem konieczne jest stworzenie prawa regulującego byt partii politycznych w Królestwie. Jeśli ktoś zechce zapoznać się z niegdysiejszymi propozycjami w tym zakresie, zapraszam do kontaktu. Sądzę, że posiadam gdzieś jeszcze dawne projekty ustaw i dekretów.

 Druga sprawa. Zgodnie z tradycją po zakończonych wyborach premier Łukasz Wakowski powinien złożyć dymisję z zajmowanego urzędu wraz ze wszystkimi ministrami Korony. Tradycję oczywiście można zmienić; nie jest tak, że brak rezygnacji uprawnia do jakichkolwiek działań władczych - administracyjnych czy sądowych - wobec obecnego rządu. Rację ma jednak pan Kaworu Nagisa, gdy pisze, że do tej pory tradycji takiej przestrzegano skrupulatnie - prawidłowo i wyczerpująco przedstawia także dotychczas stosowaną procedurę wyłaniania rządu. Pojawiają się pytania: po co, skoro i tak wiadomo, że nowym premierem będzie premier dotychczasowy. Nie odpowiem na to pytanie inaczej niż za pomocą tezy postawionej na wstępie: taką mamy (mieliśmy) tradycję. Jej istotą było symboliczne potwierdzenie znaczenia Izby Poselskiej jako demokratycznej reprezentacji Narodu. Premier miał jednak postąpić tak, jak chciał. Można to docenić lub nie - zarzutu raczej z tego bym nie robił.
 Kontynuując temat rządowy: znów mam wrażenie, że jako Prezes SK nie powinienem się w tym wątku wypowiadać. Pragnę jednak przypomnieć, że mimo rozporządzenia premiera z 29 sierpnia 2006 roku minister Paweł von Gratz jest nadal Ministrem Korony, choć zostały mu odebrane działy administracji federalnej - a co za tym idzie resort kultury i nauki. Jeśli takie było zamierzenie Premiera, to świetnie. Jeśli nie, przypominam, że do odwołania Ministra Korony potrzebne jest postanowienie królewskie. Dodam jeszcze, że kilkukrotnie wskazywałem na możliwość uproszczenia tych procedur, które dla wielu dreamlandzkich polityków nie są dość jasne.

 Na koniec przy okazji pragnę wyrazić swoje rosnące zniecierpliwienie, jeśli chodzi o działalność Korony w zakresie wykonywania prerogatywy najwyższej władzy sądowniczej. Wystarczy spojrzeć w dział Wokanda dostępny na witrynie Sądu Królestwa (www.dreamland.l.pl/sk/sk), by stwierdzić, że Korona zalega z rozpoznaniem czterech spraw - to niemało. Niestety, zaległości są już dziś wielomiesięczne. Praca moja i innych dreamlandzkich sędziów staje się chwilami kompletnie bezużyteczną kupą papierów, ponieważ wszystkie sprawy pozostające we właściwości Korony (głównie zaskarżenia w postaci apelacji od wyroków wydanych w I instancji przez Sąd Królestwa) każdorazowo giną w Ekhorn. Potrafię zrozumieć, że JKM nie lubi pisać wyroków, ale tak długiej indolencji - nie.
 Przypominam także, że uprawomocnił się już wyrok SK 2006/15/I, co oznacza, iż budżet federalny obciążony jest dodatkowo zadośćuczynieniem za przewlekanie jednego z procesów.

 Tyle.

 dr Edward książę Krieg
 Prezes SK



200 zlotych bonusu w eliminacjach do Mistrzostw Europy dla Ciebie! BETWAY.com >>> http://link.interia.pl/f199f Received on Mon 04 Sep 2006 - 03:46:04 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET