Dreamlandczycy!
Nie przywykłem wprawdzie do pisania glos do moich własnych orzeczeń, ale sądzę, że z racji wagi sprawy te parę słów jestem Wam winien. Postanowienie Sądu Królestwa w sprawie SK 2006/16/P z pytania prawnego pana Pierre'a Furrcou dotyczącego minimalnej liczby członków partii politycznej i możliwości prowadzenia przez nią działalności gospodarczej wprowadza w nasze życie polityczne sporo nowego.
Przede wszystkim minimalną ilość członków partii politycznej
określono na podstawie art. 46 ust. 3 Konstytucji w związku z art. 8
ust. 1 ustawy o Izbie Poselskiej na trzy. Oznacza to, że zasadniczo
nie jest partią polityczną organizacja zrzeszająca mniej niż trzech
obywateli Królestwa, niezależnie od wskazań CRIP. Od tej chwili organy
władzy publicznej są zobowiązane kontrolować liczebność organizacji
mieniącej się partią przed wydaniem jakiejkolwiek decyzji
administracyjnej, w której ta organizacja jest stroną. Ma to kapitalne
znaczenie choćby dla wyborów, jako że Komisja Wyborcza Królestwa nie
może dopuścić zgłoszenia kandydatów przez partię, która wymogu
liczebnego nie spełnia. Powinno to także oznaczać, że właściwy
urzędnik nie będzie mógł zatwierdzić w CRIP wpisu organizacji do
kategorii "partia polityczna" dopóty, dopóki nie upewni się, że dany
podmiot spełnia warunek liczebności.
Należy jednak podkreślić, że orzeczenie sądu w tej sprawie nie
uprawnia do jakichkolwiek działań rewizyjnych wobec decyzji wydanych
przed ogłoszeniem postanowienia. Podobnie nie widzę możliwości (choć
tutaj dywaguję prywatnie), by na podstawie P SK 2006/16/P
delegalizować te partie, które już funkcjonują, a wymogu nie
spełniają. Niewątpliwie jednak podmioty takie powinny być odsyłane z
kwitkiem za każdym razem, gdy zechcą skorzystać z praw przysługujących
partii - ich status jest więc mocno kuriozalny. Z jednej strony
pozostaną partiami, z drugiej nie będą mogły funkcjonować jak partie.
Nie wiem czy organizacje niespełniające tych kryteriów obecnie
istnieją, ale jeśli tak, to radzę albo zakończyć działalność albo
przekształcić się w stowarzyszenie albo przeprowadzić nabór.
Jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej przez partię,
tutaj orzeczenie nie jest już tak istotne. Do tej pory, o ile mi
wiadomo, żadna partia nie wpadła na pomysł, by taką działalność
prowadzić. Teoretycznie zatem nic się nie zmienia.
Moim zdaniem konieczne jest stworzenie prawa regulującego byt partii politycznych w Królestwie. Jeśli ktoś zechce zapoznać się z niegdysiejszymi propozycjami w tym zakresie, zapraszam do kontaktu. Sądzę, że posiadam gdzieś jeszcze dawne projekty ustaw i dekretów.
Druga sprawa. Zgodnie z tradycją po zakończonych wyborach premier
Łukasz Wakowski powinien złożyć dymisję z zajmowanego urzędu wraz ze
wszystkimi ministrami Korony. Tradycję oczywiście można zmienić; nie
jest tak, że brak rezygnacji uprawnia do jakichkolwiek działań
władczych - administracyjnych czy sądowych - wobec obecnego rządu.
Rację ma jednak pan Kaworu Nagisa, gdy pisze, że do tej pory tradycji
takiej przestrzegano skrupulatnie - prawidłowo i wyczerpująco
przedstawia także dotychczas stosowaną procedurę wyłaniania rządu.
Pojawiają się pytania: po co, skoro i tak wiadomo, że nowym premierem
będzie premier dotychczasowy. Nie odpowiem na to pytanie inaczej niż
za pomocą tezy postawionej na wstępie: taką mamy (mieliśmy) tradycję.
Jej istotą było symboliczne potwierdzenie znaczenia Izby Poselskiej
jako demokratycznej reprezentacji Narodu. Premier miał jednak postąpić
tak, jak chciał. Można to docenić lub nie - zarzutu raczej z tego bym
nie robił.
Kontynuując temat rządowy: znów mam wrażenie, że jako Prezes SK nie
powinienem się w tym wątku wypowiadać. Pragnę jednak przypomnieć, że
mimo rozporządzenia premiera z 29 sierpnia 2006 roku minister Paweł
von Gratz jest nadal Ministrem Korony, choć zostały mu odebrane działy
administracji federalnej - a co za tym idzie resort kultury i nauki.
Jeśli takie było zamierzenie Premiera, to świetnie. Jeśli nie,
przypominam, że do odwołania Ministra Korony potrzebne jest
postanowienie królewskie. Dodam jeszcze, że kilkukrotnie wskazywałem
na możliwość uproszczenia tych procedur, które dla wielu
dreamlandzkich polityków nie są dość jasne.
Na koniec przy okazji pragnę wyrazić swoje rosnące zniecierpliwienie,
jeśli chodzi o działalność Korony w zakresie wykonywania prerogatywy
najwyższej władzy sądowniczej. Wystarczy spojrzeć w dział Wokanda
dostępny na witrynie Sądu Królestwa (www.dreamland.l.pl/sk/sk), by
stwierdzić, że Korona zalega z rozpoznaniem czterech spraw - to
niemało. Niestety, zaległości są już dziś wielomiesięczne. Praca moja
i innych dreamlandzkich sędziów staje się chwilami kompletnie
bezużyteczną kupą papierów, ponieważ wszystkie sprawy pozostające we
właściwości Korony (głównie zaskarżenia w postaci apelacji od wyroków
wydanych w I instancji przez Sąd Królestwa) każdorazowo giną w Ekhorn.
Potrafię zrozumieć, że JKM nie lubi pisać wyroków, ale tak długiej
indolencji - nie.
Przypominam także, że uprawomocnił się już wyrok SK 2006/15/I, co
oznacza, iż budżet federalny obciążony jest dodatkowo
zadośćuczynieniem za przewlekanie jednego z procesów.
Tyle.
dr Edward książę Krieg
Prezes SK
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET