> Już na początku mojej pracy jako burmistrza poszukiwałem kogoś do
> pomocy. Zgłasiło się kilka osób, lecz tylko dwie okazały się 'nadające'
> do pracy. Przyjąłem pierwszą, po czym po prostu uciekła, pod koniec
> lipca dałem koleje ogłoszenie. Tym razem zgłosił się pewien Pan X. Po
> rozmowie został przyjęty. Miał zrobić mapę miasta. Oczywiście i on
> uciekł. Czy znajdę jeszcze kiedykolwiek osobę godną zatrudnienia?
>
> Wychodzi na to, że wszystko będę musiał robić sam...
Niestety tak to jest w Dreamlandzie ze na okolo 3-4 zlecenie jakie dam komus
nowemu (zanzaczam ze osoba to zgadza sie wykonywac dana prace - mamy umowe
słowna) to jestem szczesliwy jezeli jedna wykona zadanie. Najgorsi są Ci,
ktorzy zaczynaja cos robic, przesylaja jakies wstepne projekty a potem
znikaja w polowie pracy - a zwykle niestety nie mam czasu sam za nich
konczyc. Wychodzi wiec ze czas przynajmnije 2-3 tygodni w ktorym niby trwaly
prace nad czyms jest stracony...
Z tego co wiem to problem ten jest powszechny.
Pozdrawiam
Yelonek hrabia Rogacz
Received on Sun 03 Sep 2006 - 09:46:28 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET