Ja wiem, że SEF niejako programowo utrzymuje się na dnie. Niestety - o ile poprzednie numery osiągały dno w pięknym stylu, to już w ostatnim numerze dała się dostrzec nieciekawa tendencja do zaniżania jakości merytorycznej zawartości pisma "na skróty", po najmniejszej linii oporu.
Zgadzam się z jednym z przedmówców - o ile artykuły w poprzednich Pierwszego Szmatławca Dreamlandu numerach bywały zabawne i opierały się na jakimś ciekawym, zwykle absurdalnym pomyśle, o tyle artykuły w dwóch ostatnich wydaniach SEF w większości są zwyczajnie prostackie i chamskie... Artykuły Pana Neumana (przepraszam, jesli przekręciłem nazwisko) są wręcz żenujące... Dla mnie istnieje wyraźna granica między absurdem, a zwykłą głupotą, między rubasznym żartem, a niesmacznym atakiem, próbą odreagowania jakichś uraz...
Pół biedy, gdybym poczuł się zbulwersowany, czy jakoś szczególnie poruszony - jest to jakaś silna emocja, na której wygenerowaniu być może redaktorom SEF zależy. Tym razem jednak jestem po prostu zawiedziony... Mam nadzieję, że SEF wróci do formy i zacznie trochę bardziej dbać o styl w jakim prezentuje kolejne skandale. Nie wymagam jakiegoś szczególnie wyrafinowanego dowcipu (od tego mamy choćby GW), ale jednak po wydawnictwie Panów Vertonena i Wakowskiego oczekiwałbym czegoś zdecydowanie ambitniejszego niż uporczywe przylepianie kolejnym osobom łatki partacza, czy narkomana... Bo jeśli SEF dalej będzie się prymitywizował w ten sposób, to główną atrakcją kolejnego numeru będzie zapewne przezabawny artykuł pt. "Rogacz, ty ch***". A za to czterech dreamów już raczej nie dam...
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
Received on Sun 03 Sep 2006 - 09:41:43 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET