Moze tym razem napisze cos niejatrzacego bo jakos mam talent do ozpoczynanaia malych wojen na liscie :)
Chcialem napisac cos co gryzie mnie od dawna. Mianowicie jak sie ma
obrazanie sie i innych takie a nie inne slownictwo itd na virtualnej liscie
virtualnego panstwa do reala. Czasem sam czytajac cos o sobie obrazam sie
ealowo na dana osobe to piszaca ale tylko na chwile (kilka-kilkanascie minut
az dotrze do mnie ze to tylko gra-zabawa). Ja sam robiac jakas wrzawe
polityczna i atakujac kogos w dreamlandzie tylko gram - przeciez nawet Was
nie znam ealowo wiec jakbym mial prawo mowic o kims zle? Wiec jesli
krytykuje np. Pana Wakowskiego to krytykuje go jako virtualna postac w
Dreamlandzie a nie realowego czlowieka. Pisze o tym bo mamay sporo naowych
czesto mlodych wiekiem obywateli i chcialbym zeby oni o tym takze nie
zapominali. Virtual to virtual a real to real. Wiaze sie z tym to ze NIE
WOLNO w dyskusji, sprzeczce czy klotni zachaczac o real! Cchailbym tez
"staryc wyjadacza" powiedziec ze miedzy klotnia vitualna a realowa jest
czesto cieniutka granica ... starajmy sie nie przekraczac ale i nie zblizac
siedo tej granicy bo cala zabawa straci sens. Nie starajmy sie takze na
sile godzic itd bo zycie Dreamlandu bylo by zbyt cukierkowe. Klotnie
polityczne, przetasowania, rewolucje (juz mnie SSKD namierza pewnie hehe) sa
czescia (znaczaca) tej zabawy.
Juz nie zanudzam tylko jedno jeszcze zdanie :)
Pamietajmy ze Dreamland to gra, ale w tej grze biora udzial prawdziwi ludzie i maja oni rozumy, serca, odczucia itd takie jak my traktujmy ich jak samych siebie bysmy traktowali.
Pozdawiam hrabia Albon z Cintry Received on Sat 02 Sep 2006 - 15:39:03 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET