Re[10]: [dreamland] sonda CIBOPu

From: Kaworu Nagisa <kawnag_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 26 Aug 2006 01:07:37 +0200


Witaj Józef,

Friday, August 25, 2006, 11:17:06 PM, you wrote:

JK> Wątpie, bo zapewne już to wiesz. ;) Jak każdy chyba. Otóż gospodarka
JK> jest w stanie wykształcić się nawet bez systemu. W warunkach
JK> wirtualnych jedynym, rzekłbym, wymogiem jest chęć jednych do
JK> oferowania czegość i chęć drugich do korzystania z tego co oferują ci
JK> pierwsi. :) I już. Powiedzmy, że jakoś to funkcjonuje. Teraz
JK> wprowadzamy do tego system, nazwijmy go, pieniężny. Państwo
JK> "wydrukowało" przykładowo 1 mln dreamów. :) I wprowadziło do obiegu.
JK> Ale przy okazji wydawało, wydawało i nic nie zarabiało. No i po jakimś
JK> czasie w Skarbcu zabrakło pieniędzy. Co zrobiło państwo? "Dodrukowało"
JK> kolejny 1 mln dreamów. I co mamy? Mamy w obiegu 2 mln, przy
JK> wcześniejszym 1 mln. To wiąże się z ogólnym spadkiem watrości
JK> pojedyńczego dreama. Co musi zrobic państwo? Zacząć zarabiać. I wtedy
JK> pojawia się problem tzw. "dziury budżetowej". ;)

JK> Mam nadzieje, że nic nie namieszałem. ;P

OK, spada wartosc - rozumiem.

Ale nie rozumiem, co to ma do rzeczy w v-panstwie ,w ktorym mozna sobie kupic dzialeczke lub jej nie kupic i ma sie dokladnie tyle samo ::). To nie Scholandia, Sarmacja czy Wandystan, gdzie trzeba jesc ,mieszkac i co tam jeszcze.

Czuje ktos tutaj roznice pomiedzy albonowym kartonem ,a palacem Krola? Reka do gory! ::)

Ja swojej nie podniose... ::)

Dreamy wydaja mi sie byc swoistym mitem juz od poczatku w KD. Sa ,ale tak naprawde niewiele z nimi mozna zrobic. Dzialke sobie kupic. Samochod jakis. Spoldzielnie -_-. Ksiazke ew. (a i tak mozna oszukac Plegolal i nie zaplacic) i do niedawna jeszcze jakas gazete (nie wiem, jak teraz).

Dream jest sam z siebie bezwartosciowy i IMHO nie ma znaczenia ,czy jest ich 10 czy 100mln. Bezwartosciowosc wciaz jest tak samo bezwartosciowa ::)).

JK> A bezrobocie? To już zupełnie inna bajka. ;) Ale tu raczej się zgodze.

No to juz jest czadowe ::))).

Jestem sobie bezrobotnym w sojuszniczej Scholandii i OK. Tam ,kto nie pracuje ten nie kupuje jedzenia. Kto nie je ,ten trafia do szpitala. No i dalsza droge znacie ::). Wiec jak nie pracuje ,to nie mam szansy przezycia.

Ale tutaj? Czy sie stoi czy sie lezy ,mi v-zycie sie nalezy ::).

-- 
Pozdrawiam,
 Kaworu Nagisa
 Gazeta Furlandzka
 http://www.gazeta.furlandia.net/
Received on Fri 25 Aug 2006 - 16:11:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET