Muszę przyznać, że reakcja pana von Neumanna na list Księcia Rogacza mocno mnie zaskoczyła. Przeczytawszy list Księcia w dniu 3 sierpnia nawet się ucieszyłem, bo czytając "Prawdę" doszedłem do bardzo podobnych wniosków i właśnie nosiłem się z zamiarem napisania na forum, a Książę mnie uprzedził, oszczędzając czasu i wysiłku.
W żadnym razie listu Księcia nie odebrałem jako oszczerstwa czy złośliwości. Podobnie nie uważam, by określenie 'bajkopisarz' było użyte w taki właśnie sposób, co Pan von Neumann zarzuca autorowi listu. Kim jest bajkopisarz? Twórcą bajek. A czym jest bajka? Jedna ze słownikowych definicji (opieram się na Słowniku Języka Polskiego PWN) mówi "wiadomość, relacja, opowiadanie zmyślone, nieprawdziwe, nie mające sensu; brednia, bzdura, kłamstwo, plotka". Pytanie więc - czy w gazecie pojawiły się wiadomości zmyślone, nieprawdziwe, nie mające sensu?
Pan von Neumann wydany już numer gazety usunął dziś z serwera, odbierając mi możliwość zajrzenia do niej i sprawdzenia, a wielu obywatelom - możliwość zapoznania się z gazetą i całą sytuacją w ogóle. Na mnie zrobiło to wrażenie ukrywania dowodów - ale to już tylko subiektywna opinia. Na szczęście przeglądarka zapisała grafiki - a cała gazeta złożona była jako 5 dużych obrazków z tekstem - więc egzemplarz gazety posiadam. Przypuszczam zresztą, że powinien on pojawić się w archiwum czasopism Biblioteki, która z pewnością zdobędzie, lub już zdobyła, własny egzemplarz.
Kwestie, które zwróciły moją uwagę:
Króciutki wstępniak postawił tezę, że w Dreamlandzie nie ma żadnej
"darmowej, ciekawej, estetycznej gazety". Książę przywołał jako
kontrprzykład "Głos Weblandu". Czy jest on gazetą ciekawą i estetyczną -
kwestia gustu.
Jako argument przeciwko Pan Neumann wskazał, że stare numery (z 2002
roku) źle wyglądają w przeglądarce FireFox. Osobiście uważam to za
argument absurdalny, bo w 2002 roku w Polsce o FireFoxie mało kto w
ogóle słyszał, nie jestem pewien nawet, czy FF w obecnej postaci w ogóle
już istniał. Zresztą - "Prawda" w każdej (graficznej) przeglądarce
wygląda tak samo, ale za to jest niedostępna dla użytkowników o słabym
wzroku lub niewidomych, dla użytkowników przeglądarek tekstowych, bardzo
uciążliwa dla modemowców. A zwyczajnie niewygodna również dla mnie.
Artykuł "Czarny koniec Dreamlandu" wylicza cztery "prawdopodobne", jak
twierdzi autor, przyczyny przyszłej śmierci Królestwa. Wśród nich -
"szczep bakterii z Rodo zabije wszystkich mieszkańców" oraz "potężny
meteoryt zniszczy całe królestwo". Moim zdaniem w naszych virtualnych
warunkach te dwa scenariusze są najzwyczajniej niemożliwe - nazwanie ich
prawdopodobnymi jest więc bzdurą.
Poważniejszą bzdurę znalazłem w artykule "Praca - jest czy jej nie ma?". Autor pisze, że "brakuje zadań dla osób robiących WWW w html". Jest to całkowita nieprawda - takich zadań jest sporo. Sam mam kilka w zanadrzu, a jestem pewien, że większość namiestników również coś by znalazła. Od dawna cierpimy raczej na brak webmasterów, niż na ich nadmiar. Na moje pytanie, skąd taka informacja, autor odpowiedział, że napisał tak, bo on takiej pracy nie znalazł. Nie napisał jednak ani do KSI, ani do namiestników, nie zamieścił również ogłoszenia w biurze pracy - odpisał jedynie na pięć znalezionych tam ogłoszeń, których jednak nie był mi w stanie wskazać.
Poza tym całej gazecie (jak również kilku innym, które ostatnio zakwitły na naszym rynku) brakuje moim zdaniem zwykłej dziennikarskiej rzetelności. Dziennikarstwo to nie tylko pomysł i tekst - to również cała praca pomiędzy. Zebranie materiałów, rozmowy z ludźmi, dotarcie do osób związanych z tematem, o którym się pisze. Niedopuszczalne jest stawianie autorytarnych tez (np. o braku zadań dla informatyków) na podstawie wyłącznie własnego przykładu. To albo zła wola (w co w tym przypadku raczej nie wierzę), albo brak szacunku dla czytelnika.
Dlatego bez wahania zgadzam się z Księciem Rogaczem - pierwszy numer
"Prawdy" bliższy był bajkopisarstwu, niż dziennikarstwu. I nie jest to
kwestia niezgadzania się z poglądami, lecz nieprawdziwych opublikowanych
informacji - czyli bajek, którymi autor nas uraczył.
Co nie znaczy, że cała gazeta była na to skazana - uwzględnienie uwag
mogło zaowocować bardzo dobrym numerem drugim, bo autor ma duży
potencjał, stosunkowo niezły styl i wyczucie co do wyboru tematów.
Niestety, reakcja Pana von Neumanna zdaje się przekreślać możliwość dalszego rozwoju. Szczególnie rozczarowały mnie tutaj dwa aspekty.
Pan von Neumann zrezygnował z wszystkich pełnionych w Furlandii
stanowisk, w tym z urzędu burmistrza Alhambry. Uważam to za skrajną
nieodpowiedzialność - kolejny raz brak szacunku, tym razem wobec
mieszkańców miasta i osób, które takiemu burmistrzowi zaufały, dając
pracę i szansę zaistnienia.
Tym bardziej nieodpowiedzialne jest zabranie ze sobą stworzonych przez
siebie stron miasta. Wielu zdaje się o tym nie pamiętać, ale art. 1 ust.
4 dekretu królewskiego o KSI mówi:
"4. Strony internetowe i systemy informatyczne przeznaczone do obsługi
Królestwa lub jego organów i instytucji, w szczególności kody źródłowe
lub ich fragmenty tworzone w celu modernizacji, stanowią z chwilą ich
utworzenia własność Królestwa znajdującą się w dyspozycji Króla,
niezależnie od ich twórcy; twórcy przysługuje prawo ujawnienia autorstwa
w sposób zwyczajowo przyjęty."
Nie dotyczy do wcale tylko KSI, ale wszelkich stron zrobionych dla
organów i instytucji Dreamlandu, w tym również stron miast. Przyjęcie
odpowiedzialności pracy w administracji oznacza bezwarunkową akceptację
tej zasady. Przyznam, że ja po takim działaniu nie zaufałbym już tak
łatwo Panu von Neumannowi i wahałbym się przed daniem mu ewentualnego
zatrudnienia.
Druga zaś sprawa - to usunięcie gazety z serwera, przy jednoczesnym przekazywaniu oświadczenia na listę. Po pierwsze - raz wydanej gazety nie usuwa się z rynku, jak raz wyemitowanego programu w telewizji. Po drugie - autor odebrał wszystkim Dreamlandczykom możliwość przeczytania gazety i wyrobienia sobie własnych opinii na całą sprawę. Pozostawił oświadczenie, w którym pisze, jak to powodowany chłodnym przyjęciem ze strony tajemniczych władz i administracji _musi_ zakończyć jej działalność, wbrew tak wspaniałym reakcjom czytelników. W moich oczach to próba pozowania na męczennika. Bo z tego, co wiem, żadne władze na gazetę nie zareagowały, nie mówiąc już o _zmuszeniu_ redaktora do jej zamknięcia. Książę Rogacz również wypowiedział się jako zwyczajny czytelnik, nie jako funkcjonariusz państwowy, nie próbował też gazety zamknąć - więcej, liczył na kolejne numery, oferując m.in. swoją pomoc. Uważam więc to oświadczenie za kolejne kłamstwo, co rzekome 'bajkopisarstwo' autora jedynie potwierdza.
Moja rozmowa z Panem von Neumannem skończyła się wyłącznie na wnioskach, że przedstawione opinie były jego subiektywnym zdaniem, oraz że Książę Rogacz śmiertelnie go 'bajkopisarzem' obraził, do czego nie miał prawa, więc absolutnie nie jest w stanie już z nim współpracować. Niestety, nie był w stanie podać żadnych innych argumentów, które by tezę bajkopisarstwa obalały czy usprawiedliwiały tą przerysowaną reakcję.
Mottem "Prawdy" było "Twoje życie, Twoja świadomość... Nie daj sobą manipulować!" Niestety, ja się czuję manipulowany podwójnie - raz przez samą gazetę, drugi raz przez reakcje i oświadczenia jej autora.
Z poważaniem,
ks. Ghardin
PS. List wyszedł dalece dłuższy, niż planowałem... Przepraszam - mocno wzburzyła mnie próba oczernienia Księcia Rogacza w sposób tak dalece, moim zdaniem, niegodny. Received on Fri 04 Aug 2006 - 16:58:45 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET