Re: [dreamland] ostatnie slowo w temacie IP i Senatu

From: Estreicher <marw3_usunto_at_op.pl>
Date: Tue, 11 Jul 2006 17:32:00 +0200


>Witam

>1) Jesli Senat tak dobrze pracuje prosze mnie zapisac na liste Senatu.

Pan żartuje, czy stara się dostarczyć dowodów na słuszność teorii zgodnie z którą ludzie na starość dziecinnieją?

>2) Senat zawsze byl tajny i teraz tez jest tajny mozecie sobioe pisac ze
>cale 24 h na dobe p[racujecie i tak nie da sie tego zweryfikowac.

Nie jest tajny (choć dostęp do niego jest mocno ograniczony) i da się zweryfikować - przede wszystkim i Premier (reprezentujący władzę wykonawczą) i Marszałek IP (reprezentujący władzę ustawodawczą) mają dostęp do listy Senatu. Albo inaczej - mogą mieć taki dostęp, jeśli tylko wykażą zainteresowanie, gdyż nikt nie może im go odmówić. Nawet w tak chętnie wspominanym przez Pana przypadku Pańskiego "pokrzywdzenia" jakoś zapomina Pan dodac, że został pozbawiony jedynie czynnego dostępu do listy - bierny Pan miał cały czas, więc do woli mógł śledzić spiski i knowania Senatu, kontrolować jego pracę ile dusza zapragnie...

>3) uczepiliscie sie jednej ustawy z bledami - tak satlo sie poszla taka
>ustyawa trudno ale to nie cala praca IP

Pan natomiast nie uczepił się ani jednej konkretnej sprawy dotyczącej Senatu. Wskazał Pan faktycznie na pewne nadużycie - ale nadużycie człowieka, który nie tylko Senatorem już nie jest, ale i z Dreamlandu został przegnany, człowieka, który nie takie prawa łamał. Mówiąc wprost: to niezwykle wredne z Pana strony, utożsamiać dzisiejszy skład i metody funkcjonowania Senatu z osobą i nadużyciami Eryka...

>4) wybory nie wygralo DPM i to nie ja biore odpowiedzialnosc za to co sie
w
>IP dzieje - moze by laskawie inni poslowie ruszyli 4 litery i tez cos
>powiedzieli na swoje usprawiedliwienie?!

Panie Albonie! Pan nie powiedział ani słowa na usprawiedliwienie IP - przypuścił Pan po prostu brudny atak na Senat... Zaś co do brania lub nie brania przez Pana odpowiedzialności za działalność IP - jest Pan posłem, czy nie?

>5) na poczatku tej kadencji napisalem ze nie bede sie angazowal w prace IP
>zbytnio i tez tak czynie, ktos inny wygral ktos inny mial brac
>odpowiedzialnosc.

To może powinien Pan się w ogóle zrzec mandatu w takim razie? Skoro nie czuje Pan żadnej odpowiedzialności za prace IP, nie ma ochoty specjalnie się w nie angażować... No to po co Pan jest w tej Izbie? Z przyzwyczajenia?

>6) IMO i IP i Senata sa niepotrzebne, dosc mamay niestosowanego prawa zeby
>go jeszcze produkowac.

A może lepiej zacząć stosować prawo? Zresztą już pisałem o tym dość obszernie - to nie jest tak, że prawo przez nikogo i nigdzie nie jest przestrzegane. Inna sprawa, że wielu osobom (w tym Panu, co wnoszę z ostatniej dyskusji na temat dostępu Premiera do Listy Senatu) nie chce się nawet zapoznać ze stosownymi ustawami. Dziękować Bogu - są jednak ludzie, którzy wkładają minimum wysiłku w całą tą zabawę.

>7) upominac to sobie mozecie swoje pociechy w piaskownicy zeby sie nie
>pobrudzily a nie Izbe Poselska, Senat zbyt jest zadufany w sobie i widzi
>tylko bledy innych swoich nie dostrzegajac.

Po pierwsze Senat nie ma prawa upominać dzieci w piaskownicy - to kompetencja ich rodziców. Po drugie - Senat jak najbardziej ma prawo upominać IP, czy się to Szanownej Izbie podoba, czy nie. Po trzecie - Senat doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich słabości, ma jednak dość woli, by z nimi walczyć (ostatnio zasługi kładzie tu głównie hrabia Rogacz) - w przeciwieństwie do IP, która nie ma nawet siły czy woli podjąć dyskusji nad swoim stanem. Pańskie maile są przecież prywatnym stanowiskiem posła Albona - nie Izby. Izba śpi.

>8) zachowujecie sie jak Eryk, zobiliscie kiedys cos i teraz zyjecie
>przeszloscia, aby moc krytykowac trzeba robic wiele wiecej niz wy teraz.

Z całym szacunkiem - głupoty Pan plecie. Odkąd zostałem Senatorem (10 maja) Senatorowie napisali na swojej liście 130 maili. W IP pojawiło się ich około 50 (dysponuję archiwum listy IP tylko od 25.05 - jeśli ktoś ma bogatsze
archiwum może dokładnie policzyć). Widać ponad dwukrotnie większą aktywność już choćby tylko w tej kwestii. W tym czasie Senat przedyskutował i przegłosował wnioski o powołanie dwóch sędziów, przeanalizował i odrzucił w głosowaniu ustawę o partiach politycznych, zajął się de facto organizacją Szkoły Głównej (z inicjatywy hrabiego Rogacza spora część Senatorów napisała/pisze lekcje), opracował, przegłosował i przedstawił krytyczną ocenę pracy IP, przeprowadził długą debatę dotyczącą sytuacji międzynarodowej i możliwych kierunków polityki zagranicznej (w związku z zamieszaniem wokół Rady Mapy), rozważył możliwości ochrony prawnej infrastruktury informatycznej KD (w efekcie odrzucił przedstawiane przeze mnie pomysły), po drodze pojawiła się kwestia związana z SSKD, o której mówić
szerzej mi nie wolno. Do tego dochodzą drobnostki w rodzaju kwestii procedury
(przekazanie stanowiska Marszałka), rozważenia kwestii nowych stron Senatu, dużego przedsięwzięcia sportowego (inicjatywa hrabiego Wichury), czy drobnych
wyjaśnień na prośbę MIiP... Nie mówię, że to szczyt marzeń i możliwości. Jednak
jest to wielokrotnie więcej pracy, niż wykonała w tym czasie Izba Poselska, co stwierdzam z wielką przykrością.

>9) ostatnia moja mysl i slowa w tym temacie: NIC NIE ROBIMY PANIE I
PANOWIE
>TAK NAPRAWDE TYLKO SIE KRYTYKUJEMY NAWZAJEM A PANSTWO LEZY I KWICZY!!!
Niech Pan mówi za siebie. To, że - jak Pan twierdzi - Pan nic nie robi poza krytykowaniem (i jeszcze parę osób) nie znaczy - na szczęście, że wszyscy prezentują taką postawę... Osobiście bez dłuższego namysłu mogę wskazać naprawdę sporo osób starających się jednak budować Dreamland, wystarczy zwrócić uwagę na takie nazwiska, jak Rogacz (zbyt dużo rzeczy by je próbować spisać), de Archien (rozruch listy promocji), de Willibald (energiczna rozbudowa Letrib, ostatnio zawody sportowe), di Meglio (mrówcza praca w SP), Taheto (kończący - wiem, że to brzmi niewiarygodnie - prace nad Elsynor), Mazowiecki (odnowienie Samanti), de Rama (świetna powieść, nowy numer GW), Krieg (konkurs literacki, redakcja pewnego pisma na-razie-niespodzianki), a nawet niejaki Albon, organizujący kapitalny happening literacki... Po chwilowym namyśle możnaby zapewne dopisać drugie albo i trzecie tyle nazwisk... Szczerze mówiąc, Panie Albonie - jedyne kwiki, jakie mnie dobiegają, to te z listy dyskusyjnej KD.

>Pozdrawiam Albon

Pozdrawiam,
Marcus Estreicher Received on Tue 11 Jul 2006 - 19:23:05 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET