Oczywiscie, ze nie. Raz, ze "rozpieprzac" to doprawdy nieodpowiednie
slowo, a dwa, ze opozycja moze probowac "burzyc" pewne rzeczy.
Jednakze to Luke'owi Woodiemu nigdy sie nie udalo, bo i chyba nawet
nigdy tego nie probowal.
Coz takiego zniszczyl lub zniweczyl? Wzial na siebie jakies obowiazki
i sie z nich nie wywiazal? Obiecal i oszukal? O niczym takim nie wiem.
Luke Woody wypowiada jedynie swoje zdanie, a zdaje mi sie, ze ma do
tego konstytucyjne prawo (jezeli komus to nie odpowiada, to niechaj
postuluje o zmiane konstytucji). Jezeli kogos obrazil, obrazony ma
prawo wystapic przeciwko niemu w Sadzie, czyz nie?
Gdzie zatem to - mowiac brzydko - "rozpieprzanie", Panie Mugglerze?
Chcialby Pan, by za Pana slowa ktos i Panu zarzucil probe burzenia czy niszczenia? Szczerze w to watpie.
> Nie zmuszam nikogo do opiewania władzy, bo władza
> - jak to władza - popełnia błędy. Natomiast zwykłą złośliwością jest,
> gdy owa opozycja nie robi niczego dla Dreamlandu, a wytyka błędy
> innym. Ja opozycji nie odbieram szansy, ba, byłbym jednym z
> najszczęśliwszych ludzi w tym państwie, gdyby ta zrobiła coś dla
> Królestwa.
Nie, nie jest zlosliwoscia, bowiem Luke Woody cos jednak dla Dreamlandu robi. Jest tzw. opiniotwroca. Jedni sie z nim zgodza, inni nie, a jeszcze inni przejda obojetnie i nie zajma stanowiska w dyskusji. Czym jest v-panstwo, jezeli nie ludzmi? Zatem Luke Woody buduje Dreamland - jest aktywnym (w sensie myslacym, analizujacym ,wypowiadajacym sie - ba! - majacym wlasne zdanie) mieszkancem Krolestwa Dreamlandu.
Dlaczego zatem zarzuca mu Pan, ze ten nic nie robi? Bo nie buduje
stron, bo nie pisze skryptow? Bo nie tworzy partii politycznych? Bo
nie bije sie o krzeselko premiera, ministra, posla czy kogokolwiek
innego?
Jezeli tak Pan postrzega "robienie czegos dla panstwa", to mysle, ze
Pana kategoria jest jednak zbyt waska.
>
> Nie jest moim celem stawianie w niezręcznej sytuacji p. Woody'ego,
> chciałem jedynie zaproponować działanie konstruktywne i postawione w
> opozycji - w opozycji do uchwalania prawa, które i tak nie jest
> wcielane w życie.
Szczerze ufam w Pana dobre intencje i mysle, ze sam Woody rowniez w nie ufa. Jednakze, sam zainteresowany nie musi byc (jak juz zreszta napisal) chetny do przyjmowania jakiejkolwiek posady tego rodzaju. Nie trzeba byc ministrem, burmistrzem, urzednikiem, ani krolem by cos wniesc do v-panstwa. Prosze o tym pamietac.
Dodam tez moze, ze wiecej na liscie dyskusyjnej widzialem wystapien
oraz OPINII Pana Woodiego, anizeli Panskich, Panie Mirocha. Czyz zatem
"zdrajca" (jak go Pan nazwal) ma wiecej do powiedzenia, anizeli
zasluzony szlachcic?
Ufam, ze nie. Ale dlaczego zatem Pan wypowiada sie znacznie rzadziej?
> Co do zainteresowania kryzysem... Wszyscy wiemy o jakie kryzysy mi
> chodzi.
Ja nie wiem, o jakie kryzysy PANU chodzi. Jest Pan tworca opinii, prosze zatem rozwinac swoje zdanie i sprobowac go bronic ::). Jezeli zas Pan go rozwinac celowo nie chce, to musze miec Pana za niegorszego demagoga od obecnego Premiera, ktory rowniez lubuje sie w ogolnikach (zreszta zdaje mi sie, ze nie jest jedynym premierem, ktory sie w nich lubuje).
> I na koniec - nie proponuję jedynie administracji publicznej,
> lecz dowolną formę aktywności - aktywności konstruktywnej.
Czyz krytyka nie jest forma aktywnosci? Ilez czasu trzeba poswiecic na
dyskusje na LD? Ilez na sprawy sadowe?
Mysle, ze Pan przesadza i prosze spojrzec na to troszke bardziej
intersubiektywnie.
> __
> Z poważaniem,
> sir Piotr Mirocha,
> Przewodniczący Partii Demokratycznej(ZD).
Pozdrawiam,
KN
Received on Tue 11 Jul 2006 - 08:52:04 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET