No przeciez nie moze Pan o sobie powiedziec, ze jest Pan obrzydliwy ::). Poza tym, chyba jednak nie o to chodzi.
>
>> Chwala panu, ze nowy "narybek" dreamlandzki mysli innymi
kategoriami ::).
> Mi? Chyba, ze źle interpretuje te słowa. ;) I mnie to cieszy, że
myślą i wyrażają poglądy.
Nie wiem, o co chodzi z tym "mi" (do re mi fa so la? ::))), ale idzie mi o tych mieszkancow, ktorzy wlasnie wlaczaja sie do dyskusji i jest ich co najmniej 4-ech (aczkolwiek nie kazdy z nich mysli podobnie czy tak samo).
>
> Czyżbym ja już do własnych poglądów prawa nie miał?
Jozefie... Jeszcze nie widzialem, zeby tu Panu ktokolwiek mowil, ze Pan cos zle robi albo nie ma prawa do wlasnych pogladow ::). Jedynymi osobami, ktore "osmielaja sie" poddac Pana krytyce to albo ci zli obcokrajowcy, albo ci niedoswiadczeni-nowi, o ktorych mozna np. powiedziec "ah, wy to sie nie znacie" ::). Owszem, prawo do wlasnych pogladow ma kazdy z nas (choc moze nie koniecznie wynika to z praktyki E-filozofii, ale na szczescie z wiekszosci swiatopogladow to wynika ::)) i kazdy moze je wyglaszac.
> Czyżby moje
> spostrzeżenia, sposób kojarzenia zjawisk był niewłaściwy? A jeśli
tak, to jaki jest właściwy i dlaczego?
Jakis czas temu Pan Yelonek spytal mnie o system doskonaly/idealny.
System rzadzenia panstwem, oczywiscie. M.in. dlatego wowczas
odpuscilem dyskusje, bo pytanie wydalo mi sie niepowazne. Ale moze
bylo powazne, tylko ton calego maila do mnie nie przemowil (jak do tej
pory nie udalo mi sie z Panem Yelonkiem skomunikowac przez gg, ale
ciagle zapraszam ::)); zeby nie bylo, nie jest tak, ze Pan Yelonek nie
chcial czy mnie omijal ::)).
Jaki jest wlasciwy, Jozefie? Jaki jest system idealny dla rzadzenia
panstwem (czy v-panstwiem wlasciwie). Nie ma. Przynajmniej nie sadze
by byl. Sa rozne wizje i wersje. Dobrze, gdy w ogole sa i gdy ktos
potrafi jasno okreslic w jaka strone chce isc (pozwole sobie sadzic,
ze wiekszosc z tych, ktorzy w tej chwili buduja KD koherentnej i
pelnej wizji nie maja) i co chce sie robic. Co sie stawia wyzej, a co
nizej. Co jest priorytetem i na co trzeba zwracac uwage. Najwazniejsza
- dzis juz tak sadze - tutaj jest jednak rola krola. Premier zawsze
bedzie mial swoje w glowie i bedzie chcial realizowac
Swoja-Jedynie-Slyszna-Wizje. Sejm bedzie niemrawy, Senat raz spiacy,
raz przytomny, namiestnicy pracowac beda roznym tempem (im wieksza
presja mieszkancow na to by pracowali, tym lepszy rozwoj prowincji;
sek w tym ,ze tej presji praktycznie nie ma ::)), a wszystko, co
bardzo ogolnie moznaby wlozyc do worka "sektor pozarzadowy" to bedzie
sobie zyc swoim zyciem (kultura, sport, finansowanie przez mecenasow
[sic! to moze dzialac i funkcjonowac, tylko trzeba na to pozwalac, a
nie straszyc sadami], festiwale, kongresy nawet albo i spotkania
jakies; mozliwosci ogranicza tylko i wylacznie wyobraznia). Jednakze,
kazda z tych osob bedzie miala jakas wlasna-sobie-sluszna-wizje. No,
jest szansa, ze namiestnicy beda potrafili byc Ojcami i troszczyc sie
o cos wiecej, niz wlasne ambicje (w pozytywnym tego slowa znaczeniu)
,ale mysle, ze wowczas to nie oni maja ciagnac prowincje, lecz jedynie
koordynowac i wspomagac rozwoj prowincji. Mi sie to ojcostwo
zdecydowanie nie udalo, ale za to rozbudowywalem prowincje (raz lepiej
,raz gorzej).
Ktoz zatem ma mozliwosc spojrzenia na calosc i wypelniania luk? Kto moze probowac utrzymywac rownowage pomiedzy przedstawicielami rozmaitych wizji, ktorzy (byc moze) lacza sie w niewidzialne i z gory nieustalane obozy/ Ano Krol wlasnie. Tu mi sie wydaje zaczyna sie olbrzmia i wielce odpowiedzialna praca monarchy (mam wrazenie, ze moj punkt widzenia choc w 1/4 podzielal Artur I Piotr). Kiedys spytalem go, jak to jest byc krolem. Odparl ,ze to wielka radosc i przynosi satysfakcje, ale to trudne i czasochlonne zajecie. A przeciez Krol nie udzielal sie niby az tak bardzo w tamtym czasie. Zajmowal sie Sadem, pisal akty prawne, oczywiscie. Ale na tym konczylo sie jego wlasne podworko. Dalej zaczynalo sie to prawie niewidzialne. To, ktorego wiekszosc nie widziala.
Rozpisalem sie, Jozefie (ale mysle, ze Pan Yelonek bedzie zadowolony i temat do dyskusji juz ma ::)) i troszke nie na temat, przepraszam.
Kto ma racje? Jaki punkt widzenia jest wlasciwy? Ja nie wiem. Wiem,
jaki jest moj i jaka jest moja (mniej lub bardziej) spojna wizja
v-panstwa jako takiego (choc ta rozni sie zawsze w zaleznosci od
warunkow i specyfiki v-panstwa). Wiem tez, ze zle jest, gdy pewna
czesc obywateli probuje zepchnac inna na margines i uznac, ze to oni
sa zli i ze sa nic nie warci i ze tylko my jestesmy cos warci. Moze
posluze sie zbyt mocnym stwierdzeniem (braknie mi innego na te chwile)
,ale to swoisty despotyzm.
Ja rozumiem, ze kazda grupa tworzy sobie pewne zasady i dobrze sie
czuje, gdy tych zasad sie nie lamie, ale to ponoc ma byc v-panstwo
(niektorzy nawet chca odbicia swiata realnego, co uwazam za niepowazne
biorac pod uwage warunki ,w jakich zyje v-byt i ilosc v-bytow
przypadajacych srednio na jedno v-panstwo), a nie jakis Klub
Dyskutantow czy Hobbystow. No tak ja to widze.
A teraz bardziej subiektywnie, Jozefie. Jestes jednym z ministrow (wybacz, ze nie pamietam, jakiego resortu, ale przyznam szczerze, ze ostatnimi czasy resortami zajmuja sie ludzie, ktorzy jakos na tych polach wielce sie moim zdaniem nie wyrozniaja; moze tylko Hanss byl ciekawym rzemieslnikiem [nie artysta, moim zdaniem] na stanowisku MKiN, ale tak to jakos teraz nie widze; poza niesmiertelnym MSZ-em, oczywiscie), podlegasz Premierowi, a wraz z nim Krolowi, bo to dzieki niemu (i temu drugiemu) mogles zostac Ministrem. Jakie jest zadanie ministra? Ano w mym przekonaniu jestes przedluzeniem reki wladzy wykonawczej i jedyne, co masz robic, to wykonywac prawo juz stworzone i to, ktore bedzie wprowadzane w czasie kadencji. Twoja dobra wola, jezeli zechcesz sam zglosic projekt do Sejmu. Nie widze tutaj takiego przymysu i szczerze dziwi mnie obarczanie Rzadu (wszedzie, nie tylko tutaj) zadaniami, ktore spoczywaja na Parlamencie. Parafrazujac Panie Fabiole, tak bylo, jest i bedzie. Coz... tylko ,ze ja jakos nie umiem pogodzic sie z taka wizja rzeczywistosci i uwazam, ze moze byc i inaczej, i lepiej ::). Wiec jako minister masz za zadanie pomagac obywatelom, wykonywac prawo, znac to prawo i robic to wszystko, jak najlepiej. Jednakze, poza tym jestes rowniez obywatelem, ktory nie rozni sie od Pana Woody'ego (z ktorym mozesz sie faktycznie nie zgadzac [ja tez nie zawsze sie zgadzam, ale i on na pewno nie zawsze zgadza sie ze mna], ale ktorego nie musisz tylko z tego powodu obrazac; nie mowie, ze to robisz, zeby nie bylo ::)), JKM Pawla I, Szarej Myszki, ktora jeszcze sie nie ujawnila czy Kazia Wichury albo i Nimitza (taki przekroj wybralem ::)). Wiec na czym moze Ci zalezec? Na dobru wlasnym? Na konsumpcji? Na dobru wspolnym? Na budowaniu? Na niszczeniu? Na pracy indywidualnej? Na pracy w grupie/zespole? Na lezeniu do gory brzuchem?
Sek w tym, ze na tym wszystkim i wiecej moze Ci zalezec. Wybierz zatem i sprobuj dojrzec mur, ktory faktycznie powstaje (bo zebym tylko ja to widzial, to jeszcze sam moge zwatpic, ale skoro widza to nowi obywatele, to cos jest na rzeczy), gdzie klepac sie po pupach - za przeproszeniem - jest latwo, trudniej tylko podjac sie surowej, ale korzystnej dla ogolu krytyki, postawic poprzeczke, wyznaczyc sobie cel i konsekwentnie go realizowac (sposobami przeroznymi, bo kazdy czlowiek jest inny i kazdy pracuje ,dziala i bawi sie w inny sposob).
Tak ja uwazam. I tyle ::).
> ---
> Pozdrawiam,
> Józef Kalicki
KN
P.S. Nie odpisuje na otreby posypane trocinami ::)). Received on Wed 28 Jun 2006 - 19:02:29 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET