Re: [dreamland] List szarego obywatela (wątek: Apel do Króla)

From: <czarek83_usunto_at_tlen.pl>
Date: Wed, 28 Jun 2006 15:46:27 +0200


> Stosując to kryterium - mocno Pana przeceniłem... Przykro stwierdzić, ale
> Pan przecież nie zna żadnych sztuczek poza "daj głos"... No, ale wszystko
> jeszcze przed Panem! :)

Proszę już sobie darować te zwierzęce porównania. Ani zabawne to, ani mądre i nic do dyskusji nie wprowadza.

> Hmmm... odciski swojej obecności... Pan już jakieś zostawił, Panie de
> Nerve? Chętnie je obejrzę... Bo na razie widzę tylko, zbiera się Panu na
> wymioty, panie "szary obywatel"...

Zbiera mi się na wymioty jak widzę kolejny post z obrażaniem się, przytykami i próbą sprowokowania do agresywnej odpowiedzi.

> A teraz, zanim znów Pan zacznie coś sobie wymyślać: proszę policzyć odciski
> moje, Pana Nagisy, Bogusia, barona Wakowskiego, a nawet tego nieszczęsnego
> Eryka... generalnie ludzi, których przeciwstawia Pan swoim "szarym
> obywatelom", czyli de facto sobie... No i co Panu wychodzi? Bo mnie
> wychodzi, panie "szary obywatel", że nic Pan kompletnie tu nie robisz, ani
> w nic nie jesteś zaangażowany, poza oczywiście mędrkowaniem na tej liście.
> Chcesz Pan jakieś odciski sobie pozostawiać, to zapraszam do Weblandzkiego
> Biura Pracy albo do kontaktu osobistego ze mną albo sir Masalskim. Mieszka
> Pan w Weblandzie, głupi Pan nie jest, a widzę, że Panu się wyraźnie nudzi -
> naprawdę zapraszam!

I znowuż - zmienia pan temat z "kultura na liście" na "deNerve nic nie zrobił".

Poza tym to akurat pan sobie przytyk robi, skoro nowy obywatel nie zdąży jeszcze nic zrobić dla Królestwa a już niezdrową atmosferę zauważa, której to atmosfery pan jest jedną z przyczyn (_jedną_z_, proszę zauważyć, że nie pana jednego się "przyczepiłem"). Jeżeli Królestwo ma być jedynie miejscem wzajemnego wyzywania się, złośliwości i pomówień i to jeszcze tylko dla tych, którzy coś dla niego zrobili (czyli nie dość że kloaka to jeszcze niedemokratyczna, reglamentowana) to chyba coś mi umknęło w moim rozumieniu jego koncepcji.

> Rozumiem, że to samo odpowie Pan swoim ewentualnym dzieciom, gdy dowie się,
> że są np. w szkole ulubionym przedmiotem rozrywki lokalnego dręczyciela,
> tak? To będzie coś w rodzaju: "spokojnie dzieci, nie przejmujcie się -
> trochę Was pokopie, zabierze Wam parę rzeczy, ale jak będziecie
> konsekwentnie uśmiechać się do niego i udawać, że deszcz pada, kiedy tamten
> na was pluje - ten miły Pan napewno się znudzi dręczeniem Was i znajdzie
> sobie kogoś innego"? Gratuluję świetnego pomysłu na takie sytuacje, Panie
> de Nerve... i współczuję Pańskim potencjalnym dzieciom...

Czyżby ominął pan wzrokiem słowa _w_przypadku_ i _tutaj_? Nie chodziło mi o żadną generalizację, tylko o konkretne przypadki, które zresztą wymieniłem, w tym pański i pana Woody'ego. I sporo osób się pewnie ze mną zgodzi, że byłoby to w państwa przypadku wielu osobom na rękę, gdyby panowie nauczyli się siebie nawzajem ignorować.

> Oczywiście, że można krytykować mniej dosadnie, Panie de Nerve! Ba! Można
> nawet w krytykę wplatać różne czułe słówka... Ja widzę, że z Pana w ogóle
> taki typ trochę zniewieściały: ktoś nas dręczy - poczekajmy, aż się znudzi;
> ktoś nas wkurza, powiedzmy mu, że "z całym szacunkiem, kochany przyjacielu,
> ale twoje zachowanie sprawia, że czuję się niekomfortowo"... Taki ma Pan
> sposób na siebie - szanuję to. Ale skąd, na bogów, u Pana pomysł, że
> wszyscy tu będziemy się głaskać po główkach i i przytulać?

Nie oczekuję że będzie pan kogokolwiek głaskał. Ale oczekuję że nauczy się pan rozmawiać nie drwiąc, nie kpiąc i nie obrażając rozmówcy. To nie jest chyba aż tak wiele.

> Trochę Pan chyba przekombinował, Panie de Nerve... Bo nie sądzę, żeby
> Pański umysł nie wychodził poza dosłowną interpretację tekstu pisanego...
> Powiedziałbym, że zdolny Pan jest do uogólniającej, a może nawet (a, co mi
> tam, zaryzykuję!) METAFORYCZNEJ interpretacji tekstu... Ja naprawdę
> zachęcam do znalezienia tu sobie jakiegoś uczciwego zajęcia...

Ależ mój umysł potrafi rozpoznać te i inne metody stylizacji tekstu, nie jest to dla mnie jakimś problemem. Problemem jest, gdy próbuję odnaleźć ukrytą metaforę w nazywaniu kogoś pajacem lub idiotą/debilem, sugerowaniu komuś oszustwa bez dowodów, straszeniu sądami lub kpieniu z nazwiska używając prześmiewczej instytucji. I jakoś ukrytego sensu odczytać nie potrafię.

> Pozdrawiam,
> Marcus deEstreicher

Pozdrawiam
Adam D. Nerve

-- 
Received on Wed 28 Jun 2006 - 06:53:37 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET