Masz Pan pełne prawo tak rozumowac i nie zamierzam tego krytykowac ale jak
twierdzi Pan, ze ignorowane problemy same sie rozwiązują to muszę Panu
zwrócic uwage, ze sie myli.
Załóżmy np ze mamy kawałek drogi (dodajmy dziurawej) do ktorej nie przyznaje
sie zadna z gmin na granicy ktorych lezy droga i urzednicy z obu stron
ignoruja żadania petentów czekajac az problem sam sie rozwiaze (tzn druga
strona załata dziury) - przypadek wcale nie wziety z kosmosu ale z zycia
realnego.
Rozumiem ze jadac wlasnym samochodem po tych wszystkich dziurach z równym
zapałem broni Pan prawa innych do pilnownaia własnego nosa co w tej
dyskusji?
> Pozdrawiam
> Adam deNerve
Pozdrawiam
Yelonek wicehrabia Rogacz
Received on Tue 27 Jun 2006 - 16:54:43 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET