No i widzi pan, nie zrozumiał mnie pan. Wyraźnie napisałem, że chodzi mi o przypadek pewnych ludzi. Chodzi mi o ludzi dorosłych, potrafiących czytać, a czasem nawet i pisać ze zrozumieniem, ergo potrafiących się dogadać. Jeżeli nie potrafią się dogadać w pewnych kwestiach to lepiej niech milczą i się ignorują nawzajem niż żeby się obrzucali obelgami. Dla dobra pozostałych czytelników LDKD. I o to mi chodziło, tyle w temacie ignorowania. Przykro mi z powodu pańskich doświadczeń z podstawówki, ale akurat nie o nich mówiłem pisząc żeby pewne osoby wzięły pod uwagę możliwość ignorowania jeden drugiego.
> I tak jest ze wszystkim, tzn. jak jest problem to należy mu stawić czoła i
> szukać rozwiązania, bo taka "olewka" może i jakieś pozytywy ma, ale po coż
> się męczyc latami, jak mozna to po prostu rozwiązać, tak aby wszyscy byli
> szczęśliwi? No, powiedzmy, że wszyscy, bo zapewne znajdzie się ktoś kto nie
> byłby szczęśliwy.
Ja nie mówię, że nie powinno się próbować rozwiązywać problemów. Ale niektórzy już przestali próbować rozwiązywać swój problem a zaczęli na siebie szczekać. W takim momencie albo powinni przejść na tryb prywatny rozmowy albo milczeć. No chyba że większość czytelników LDKD z chęcią przyjmuje codziennie tony wywodów, przytyków i obelg, które dotyczą jedynie dwóch użerających się i nikogo innego.
> ---
> Z poważaniem,
> Józef Kalicki
Z miną śmiertelnie rozweseloną
Adam deNerve
--Received on Tue 27 Jun 2006 - 07:16:54 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET