Re: [dreamland] List szarego o bywatela (wątek: Apel do Króla)

From: <czarek83_usunto_at_tlen.pl>
Date: Tue, 27 Jun 2006 16:15:09 +0200


> Ja na razie wtrące się w ten wątek. Otóż ignorowanie nigdy nie jest dobre.
> Przykład z autopsji. Byłem młody, w pierwszej klasie podstawówki. Był tam
> tez Pan X, w tym samym wieku. No i Pan X był osobą, która to wszystkich
> zaczepiała i do bójki prowokowała. Bić się umiał. No i bardzo często
> zaczepiał moją osobę. No i mamy tu Pańskie ignorowanie, co jak rozumiem
> oznacza dać się obić, bo oprawca w końcu się zmeczy. A może w końcu sobie
> znajdzie inną "ofiarę". Cóż, ja wybrałem obronę, ale zaznaczam, ze tylko
> obronę. No i tłukliśmy się czasem, raz bardziej ja dostałem, raz bardziej
> on. Ot, jak to na dzikich polach bywa. ;) I tak to trwało bodajże z siedem
> lat Panie de Nerve. Powtarzam siedem lat. Dopiero po tych siedmiu latach
> zaczęliśmy sie w miare dogadywać w paru kwestiach. Ale czy problem
> rzeczywiście się rozwiązał? Ale czy nie mozna było postąpić inaczej? Tj.
> szukać przyczyn problemu i rozwiązać to?

No i widzi pan, nie zrozumiał mnie pan. Wyraźnie napisałem, że chodzi mi o przypadek pewnych ludzi. Chodzi mi o ludzi dorosłych, potrafiących czytać, a czasem nawet i pisać ze zrozumieniem, ergo potrafiących się dogadać. Jeżeli nie potrafią się dogadać w pewnych kwestiach to lepiej niech milczą i się ignorują nawzajem niż żeby się obrzucali obelgami. Dla dobra pozostałych czytelników LDKD. I o to mi chodziło, tyle w temacie ignorowania. Przykro mi z powodu pańskich doświadczeń z podstawówki, ale akurat nie o nich mówiłem pisząc żeby pewne osoby wzięły pod uwagę możliwość ignorowania jeden drugiego.

> I tak jest ze wszystkim, tzn. jak jest problem to należy mu stawić czoła i
> szukać rozwiązania, bo taka "olewka" może i jakieś pozytywy ma, ale po coż
> się męczyc latami, jak mozna to po prostu rozwiązać, tak aby wszyscy byli
> szczęśliwi? No, powiedzmy, że wszyscy, bo zapewne znajdzie się ktoś kto nie
> byłby szczęśliwy.

Ja nie mówię, że nie powinno się próbować rozwiązywać problemów. Ale niektórzy już przestali próbować rozwiązywać swój problem a zaczęli na siebie szczekać. W takim momencie albo powinni przejść na tryb prywatny rozmowy albo milczeć. No chyba że większość czytelników LDKD z chęcią przyjmuje codziennie tony wywodów, przytyków i obelg, które dotyczą jedynie dwóch użerających się i nikogo innego.

> ---
> Z poważaniem,
> Józef Kalicki

Z miną śmiertelnie rozweseloną
Adam deNerve

-- 
Received on Tue 27 Jun 2006 - 07:16:54 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET