ME>> > Ech... Tu się nie zgodzę - ignorowanie nie jest drogą, Panie de Nerve. ME>> > "Olewka" to wprawdzie popularne podejście, niestety niespecjalnie ME>> skuteczne ME>> > do rozwiązania jakiegokolwiek problemu... Bo problemy należy ME>> rozwiązywać, a ME>> > nie ignorować.
AdN>> A ja się tutaj z panem nie zgodzę. W przypadku ludzi sprawiających AdN>> problemy konsekwentne ignorowanie daje zadziwiająco dobre rezultaty, AdN>> dręczyciele męczą się, nudzą i w końcu znajdują sobie obiekt dręczeń gdzieś AdN>> indziej. W takich przypadkach problem ignorowany rozwiązuje się sam.
JK>Ja na razie wtrące się w ten wątek. Otóż ignorowanie nigdy nie jest dobre.
Panowie - z tym ignorowaniem jest moim zdaniem tak - jeżeli chodzi o nasz problem to uwazam ze puki ignorowalismy zaczepki bylo dobrze - proba odpowiadania i dyskusji zawsze konczyla sie eskalacja konfliktu az do zejscia na poziom rynsztokowy (obu stron). Uwaga Pana de Nerve jest jak najbardzoiej sluszna czego dowodem jest zreszta obranie takiej taktyki przez wiekszosc. Niestety zawsze znajdzie sie ktos komu cierpliwosci braknie i z jednego kamyczka szybko mamy cała lawine (dodam, że lawine kału).
Nie generalizowałbym jednak - w przypadku ogólnym ignorowanie jest głupota. Zwykle jest tak ze dręczący przerzuca sie na inny obiekt - to prawda, i co? mamy byc z tego dumni? Teraz już mnie nie meczy - meczy kogos innego? Czuje Pan ulge Panie de Nerve? Pewnie nie. Nie mowie ze dreczyciela trzeba zmiadzyc i zmieszac z blotem poprzez znizanie sie do jego poziomu jednak zwykle absolutnie nie mozna go ignorowac, chyba ze ktos ma gdzies caly swiat i obchodzi go tylko tyle by jemu dano spokoj.
Pozdrawiam
Yelonek wicehrabia Rogacz
Received on Tue 27 Jun 2006 - 06:52:50 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET