> > Ech... Tu siê nie zgodzê - ignorowanie nie jest drog±, Panie de Nerve.
> > "Olewka" to wprawdzie popularne podej¶cie, niestety niespecjalnie
> skuteczne
> > do rozwi±zania jakiegokolwiek problemu... Bo problemy nale¿y
> rozwi±zywaæ, a
> > nie ignorowaæ.
>
> A ja siê tutaj z panem nie zgodzê. W przypadku ludzi sprawiaj±cych
> problemy konsekwentne ignorowanie daje zadziwiaj±co dobre rezultaty,
> drêczyciele mêcz± siê, nudz± i w koñcu znajduj± sobie obiekt drêczeñ gdzie¶
> indziej. W takich przypadkach problem ignorowany rozwi±zuje siê sam.
>
Ja na razie wtr±ce siê w ten w±tek. Otó¿ ignorowanie nigdy nie jest dobre. Przyk³ad z autopsji. By³em m³ody, w pierwszej klasie podstawówki. By³ tam tez Pan X, w tym samym wieku. No i Pan X by³ osob±, która to wszystkich zaczepia³a i do bójki prowokowa³a. Biæ siê umia³. No i bardzo czêsto zaczepia³ moj± osobê. No i mamy tu Pañskie ignorowanie, co jak rozumiem oznacza daæ siê obiæ, bo oprawca w koñcu siê zmeczy. A mo¿e w koñcu sobie znajdzie inn± "ofiarê". Có¿, ja wybra³em obronê, ale zaznaczam, ze tylko obronê. No i t³ukli¶my siê czasem, raz bardziej ja dosta³em, raz bardziej on. Ot, jak to na dzikich polach bywa. ;) I tak to trwa³o bodaj¿e z siedem lat Panie de Nerve. Powtarzam siedem lat. Dopiero po tych siedmiu latach zaczêli¶my sie w miare dogadywaæ w paru kwestiach. Ale czy problem rzeczywi¶cie siê rozwi±za³? Ale czy nie mozna by³o post±piæ inaczej? Tj. szukaæ przyczyn problemu i rozwi±zaæ to?
I tak jest ze wszystkim, tzn. jak jest problem to nale¿y mu stawiæ czo³a i szukaæ rozwi±zania, bo taka "olewka" mo¿e i jakie¶ pozytywy ma, ale po co¿ siê mêczyc latami, jak mozna to po prostu rozwi±zaæ, tak aby wszyscy byli szczê¶liwi? No, powiedzmy, ¿e wszyscy, bo zapewne znajdzie siê kto¶ kto nie by³by szczê¶liwy.
--- Z powa¿aniem, Józef Kalicki [Non-text portions of this message have been removed]Received on Tue 27 Jun 2006 - 06:28:03 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET